10 kwi 2016

Rozdział XLVIII

*maj*
Niall POV
Nadszedł czas naszego wyjazdu do Hiszpanii, niedługo egzaminy więc przyda nam się trochę relaksu. W końcu spędzimy trochę czasu razem, to nie znaczy że nie widujemy się, wręcz przeciwnie, ale najczęściej wtedy uczymy się i powtarzamy istotne rzeczy do egzaminów. Do Madrytu dolecieliśmy o 9.00 rano i od razu zostaliśmy skierowani do autokaru który ma nas odwieźć do szkoły. Gdy tylko weszliśmy do budynku zostaliśmy ciepło powitani przez panią dyrektor i zaproszeni na salę gimnastyczną, w tłumie osób zauważyłem Gustavo i z uśmiechem na ustach poszedłem się z nim przywitać. Uścisnął mnie i Alex, rozmawialiśmy dopóki nie przerwała nam przemowa pani dyrektor, tym razem rozmowy z racji tego, że to my przyjechaliśmy mają odbywać się po angielsku. Pary zostały takie same jak wcześniej, tylko osoby które wcześniej jej nie miały musiały sprawdzić listę i się odnaleźć, razem z Gustavo pomogliśmy w poszukiwaniach niejakiej Milagros, dziewczyna okazała się bardzo miła i wymieniła z Gusem numery telefonów, żeby być w stałym kontakcie. Chłopak oprowadził mnie po całej szkole która była sporo większa niż nasza i bardziej nowoczesna, ustaliliśmy że zwiedzanie zaczniemy już jutro i jakoś dogadamy się z Alex i Milagros, będzie nam razem raźniej. Dom Gustavo znajduję się 15 min spacerem od szkoły, więc spokojnym tempem ruszyliśmy w odpowiednim kierunku. Jedno chodziło mi po głowie, Tina to przecież siostra Gusa i będę ją musiał znosić przez kolejne pięć dni, postaram się jej unikać, ale wątpię czy to jest możliwe mieszkając w jednym domu. Na moje szczęście w domu byłem tylko ja i Gus, zamówiliśmy pizze i zaczęliśmy grać na konsoli. Pod wieczór wróciła Tina razem z Rose, wieczór był spokojny i każdy po męczącym dniu poszedł do siebie.
***
Po całym dniu zwiedzania całą paczką spotkaliśmy w domu Milagros. Siedzieliśmy na kanapach popijając piwo i rozmawiając.
- Złożyliście już podania na studia? - spytała Rose.
- Ja złożyłem do Londynu i Dublina. - odparł Harry.
- Ja podobnie. -  rzucił Liam.
- Londyn i Manchester. - powiedział Lou.
- Dwie uczelnie w Londynie. - poinformowała nas Meg.
- Nowy Jork, Londyn i Dublin. - uśmiechnęła się Rose.
- My te same uczelnie Los Angeles, Londyn i Dublin. - powiedział od razu za mnie Niall.
- Nie mogę uwierzyć, że z częścią z Was będę musiała się rozstać. - westchnęłam.
- Przy dzisiejszej technologii damy radę. - zapewnił mnie Liam.
- A Wy zostajecie w kraju? - spytała Rose naszych hiszpańskich kolegów i wszyscy pokiwali głowami.
Wciągnąłem Alex na moje kolana i mocno przytuliłem, czułem na sobie wzrok Tiny i było to cholernie niekomfortowe. Niestety koło 22.00 musieliśmy się zbierać bo jutro od 9.00 mamy jakieś zajęcia w szkole. Złożyłem na ustach Alex ostatniego całusa i z trudem wyszedłem z domu Milagros.
Alex POV
Pożegnałam się z Niallem jednak miałam mieszane uczucia, mieszka pod jednym dachem z tą dziwką, czasami się zastanawiam jak bliźniaki mogą mieć, aż tak odmienne charaktery, Gustavo jest bardzo miły i pomocny, natomiast Tina vel "Suka" jest zapatrzona w siebie i chamska. 
- Czemu wydajesz się nie lubić Tiny? - nagle zapytała Mila.
- Gdy była na wymianie u nas w Londynie próbowała odbić mi chłopaka. - westchnęłam.
- Twój chłopak to ten blondyn, tak? - dopytała.
- Zgadza się. - potwierdziłam.
- W sumie nie wydaje się być przyjaźnie nastawiona do nas. - stwierdziła.
Od razu złapałyśmy z Milagros wspólny język, niska brunetka z ciemnymi oczami była charakterem bardzo podobna do mnie. Zostałam bardzo ciepło przyjęta zarówno przez nią jak i przez jej rodziców którzy są na prawdę w porządku. 
Następnego dnia razem Milagros byłyśmy rano na zajęciach w szkole, potem poszłyśmy na małe zakupy do pobliskiego centrum handlowego gdzie też zjadłyśmy obiad. Niall i Gus poszli dziś na jakiś mecz więc nie było szans żebyśmy się wieczorem spotkać. My zrobiłyśmy sobie za to domowe SPA, maseczki, malowanie paznokci i inne pierdoły. Moja komórka zaczęła dzwonić, spojrzałam na ekran i zobaczyłam "Rose" na ekranie.
- Hej kochana. - powiedziałam radośnie.
- Alex! - krzyknęła i już wiedziałam, że coś jest nie tak - Za 15 min bądź gotowa, będziemy z Gusem pod domem Mili. - powiedziała pospiesznie - Niall miał wypadek. - dodała.
Czułam, że momentalnie stałam się blada, zaczęłam zmywać z siebie maseczkę i pobiegłam do pokoju po moją bluzę.
- Alex spokojnie, co się stało? - dziewczyna złapała mnie za ramię.
- Niall miał wypadek. - zachrypiałam i czułam, że po moim policzku już płyną łzy.
- Oddychaj, pojadę z Tobą. - zapewniła mnie i uścisnęła.
- Dz-dziękuję. - powiedziałam pociągając nosem.
Chwilę później siedziałam z Rose na tyle samochodu, dziewczyna tłumaczyła mi co się stało.
- Siedziałam w pokoju Tiny i nagle usłyszałam przeraźliwe krzyknięcie, a potem jakby coś wielkiego spadło na podłogę, wybiegłam z pokoju i rozglądałam się. Gus krzyknął żebym zadzwoniła po karetkę, poszłam w stronę skąd słyszałam jego głos i na dole schodów leżał nieprzytomny Niall. Od razu zadzwoniłam po pogotowie no i jak na razie nic więcej nie wiemy. - westchnęła.
Cała trzęsłam się z nerwów, a droga z domu do szpitala ciągnęła się nie w nieskończoność. Gdy tylko podjechaliśmy pod szpital od razu wyskoczyłam z samochodu i pobiegłam w stronę recepcji.
- Przepraszam jakiś czas temu przyjechała tu karetka z blondynem który spadł ze schodów. - pośpiesznie rzuciłam do recepcjonistki.
- Tak zgadza się. Jest pani kimś z rodziny? - spytała kobieta.
- Nie jestem jego dziewczyną, ale jesteśmy podczas wymiany uczniowskiej. - poinformowałam kobietę.
- W porządku. - powiedziała mi podając jakąś kartę - To jest karta zdrowia pacjenta, proszę wypełnić tyle ile jest pani w stanie, plus prosiłabym o numer telefonu do koordynatora wymiany ponieważ potrzebna jest nam dokładna dokumentacja. - poprosiła.
Podałam kobiecie numer telefonu i uzupełnioną kartę, dostałam pozwolenie na wejście na oddział. Wróciłam na chwilę do znajomych którzy przyjechali ze mną i odprawiłam ich do domu, ja i tak szybko stąd nie wyjdę. Powolnym krokiem podeszłam pod salę numer 55 wskazaną wcześniej przez kobietę z recepcji, usiadłam na korytarzu i czekałam na jakiekolwiek informacje. Po jakieś godzinie z sali wyszedł lekarz oraz dwie pielęgniarki.
- Panie doktorze jak z nim jest? - spytałam.
- Pani jest osobą która uzupełniała kartę pacjenta? - skinęłam - Chłopak dość mocno uderzył głową o podłogę, plus potłuczone żebra i trochę siniaków. Jeszcze jest nieprzytomny, ale to kwestia godzin. - poinformował mnie.
- Mogę wejść? - spytałam.
- Wydaje mi się, że to nie problem. - uśmiechnął się do mnie.
- Dziękuję. - powiedziałam i weszłam do sali.
Chłopak był podłączony pod pikającą aparaturę i kroplówkę, był strasznie blady, na rękach rzeczywiście pokazało się kilka siniaków. Westchnęłam i usiadłam niej krześle obok łóżka, wzięłam jego dłoń w swoje i kreśliłam po niej wzorki. Myśl, że chłopak jest nieprzytomny jest straszna, teraz po części wiem jak on się czuł kilka miesięcy temu kiedy byliśmy w odwrotnej sytuacji, kiedy napadli na mnie w Mullingar. Nie wiem ile już tutaj siedziałam spojrzałam na zegarek który pokazywał 3.00 w nocy, poczułam delikatny ucisk na mojej dłoni, powieki blondyna delikatnie zaczęły się poruszać, a ja odetchnęłam głęboko.

Niall POV 
Moje powieki były strasznie ciężkie jednak próbowałem je uchylić, czułem coś ciepłego na mojej dłoni. Kiedy w końcu udało mi się otworzyć oczy wszędzie było ciemno, słychać było tylko regularne pikanie jakieś maszyny, spojrzałem w lewo i znalazłem zmartwioną twarz Alex.
- Idę po lekarza. - oznajmiła mi.
Jak ja się tu znalazłem? Czemu w ogóle jestem w szpitalu? Pamiętam, że szedłem do kuchni i nagle czarna dziura, próbowałem poprawić się na łóżku i aż syknąłem z bólu, podwinąłem koszulkę i na moim ciele było pełno siniaków. Chwilę później do sali wszedł lekarz i pielęgniarka, kobieta odłączyła ode mnie kroplówkę i podała mi szklankę z wodą, którą chętnie przyjąłem. 
- Jak pan się czuje panie Horan? - zapytał lekarz.
- Strasznie mnie wszystko boli, wie Pan co mi się stało? - spytałem.
- Z tego co wiemy spadł pan ze schodów. Ma Pan wstrząśnienie mózgu, zbite żebra i trochę siniaków, myślę że dzisiejszy dzień będzie Pan musiał przeleżeć w szpitalu, ale jutro z samego rana dostanie Pan wypis i będzie mógł wrócić do siebie razem z resztą grupy. - zapewnił mnie lekarz. 
- Wie Pan gdzie jest moja dziewczyna? - spytałem.
- Przyszła po mnie, ale nie może być w czasie badań, a zaraz przyjdzie pielęgniarka i Pana zbada, z tego co mi powiedziała poszła do szpitalnego bufetu zjeść. - uśmiechnął się i rzeczywiście chwilę później zjawiła się pielęgniarka.
Na szczęście badania nie trwały długo i po jakiś 30 minutach byłem już sam w sali, chyba zdążyłem zasnąć bo obudziła mnie Alex mierzwiąca moje włosy. Otworzyłem oczy i zobaczyłem piękny uśmiech dziewczyny.
- Jak się czujesz? - spytała.
- Nieźle. - odparłem, chociaż nie jest tak do końca bo mimo leków czuję dalej ból.
- Pamiętasz coś z tego upadku? 
- Jedna wielka czarna dziura. - westchnąłem - Najgorsze, że po powrocie jest mecz o mistrzostwo i nie ma szans żebym zagrał. - powiedziałem ze smutkiem.
- Niall Twoje zdrowie jest ważniejsze. - odparła dziewczyna - Rozmawiałam z Twoimi rodzicami przyjadą na lotnisko po nas. - poinformowała mnie.
Resztę dnia spędziła razem ze mną, cudem udało mi się wygonić dziewczynę do domu.
***
- Jak ja nienawidzę szpitali. - jęknąłem, delikatnie siadając na fotelu.
- Jak się czujesz Niall? - spytała Rose podając mi szklankę z wodą.
- Lepiej, ale moje żebra dalej wołają o pomoc. - westchnąłem - Najgorsze jest to, że nie zagram w mistrzostwach.
- Jakich mistrzostwach? - spytała zdziwiona Tina.
- Niall i ja jesteśmy w szkolnej drużynie piłki nożnej i w sobotę po powrocie jest mecz o mistrzostwo szkół średnich w Londynie. - wytłumaczył wszystkim Louis.
- I przez moje niezdarne zachowanie wystawiam drużynę. - odparłem.
- Stary to nie Twoja wina, przypadki chodzą po ludziach. - poklepał moje ramię Tommo, a ja syknąłem na jego dotyk - Przepraszam. - skrzywił się.
- To moja wina. - usłyszeliśmy i wszyscy momentalnie spojrzeliśmy się na Tinę.
- Że co? - krzyknął Gus.
- To ja rozciągnęłam linkę na górze schodów, to miał być żart, myślałam że ktoś będzie wchodził i po prostu się przewróci, nie pomyślałam że to się skończy tak źle. - przyznała się dziewczyna, a ja nie wiedziałem co powiedzieć, zatkało mnie.
- Czy Ciebie do końca popierdoliło?! - krzyknęła Alex, oho będzie ostro - Najpierw próbujesz odbić mi chłopaka, a potem chcesz go zabić? Czy zdajesz sobie sprawę, że on mógł nie wyjść z tego tak łatwo? Miał kupę szczęścia! - krzyczała i chciała rzucić się na dziewczynę, ale w ostatnim momencie Gus złapał ją za ręce.
- Tina wyjdź stąd. - powiedział twardo.
- Ale... - próbowała coś powiedzieć.
- Wyjdź. - ryknął.
Zapłakana dziewczyna wybiegła z domu i trzasnęła drzwiami, nie wiedziałem jak się zachować. Wstałem powoli z fotela i delikatnie objąłem Alex, też miała łzy w oczach.
- Już wszystko w porządku. - szepnąłem do niej.
- Jak ona mogła? Co ja jej takiego zrobiłam? - szlochała w moje ramię.
- Przepraszam Was za moją siostrę, nie mam pojęcia czemu jej tak odbiło. - powiedział Gus drapiąc się po karku.
- Spokojnie stary nie tłumacz jej. - odparłem.
- Niall jeśli chcesz możesz nocować ten ostatni dzień u mnie. - powiedziała Milagros.
- Bardzo chętnie. - uśmiechnąłem się - Nie będziesz miał mi tego za złe? - zwróciłem się do Gustavo.
- Rozumem Cię. - odparł.
Chłopak pomógł mi zabrać moje rzeczy i całą naszą trójkę odwiózł do domu Mili. Wziąłem szybki prysznic i przebrałem się w wygodne dresy, wszyscy razem zjedliśmy kolacje i poszedłem z Alex do jej pokoju. Położyłem się na łóżku i czekałem, aż blondynka wyjdzie z łazienki. Po jakiś 15 minutach położyła się koło mnie i mocno objęła.
- Skarbie boli. - jęknąłem.
- Przepraszam. - poluźniła uścisk - Po prostu na samą myśl, że mogłabym Cię stracić. Nie wytrzymałabym tego. - pociągnęła nosem.
- Ej, jestem tu, nigdzie się nie wybieram. - zapewniłem ją - Kocham Cię księżniczko.
- Ja Ciebie też mój rycerzu. - mruknęła.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Akcja BUM !
Prawie 2 tysiące słów w tym rozdziale :D

Moje prace:
Love ya ♥

3 komentarze: