19 cze 2016

(II) Rozdział VII

Alex POV
Wczoraj wieczorem spakowałam się do końca, dziś zostały mi tylko kosmetyki i inne pierdoły do dopakowania. Dalej nie wiem na czym stoimy z Niallem, czy mam się sama dostać na lotnisko czy jednak przyjedzie po mnie. Spojrzałam na zegarek - 10.30 - jeśli Niall nie przyjdzie do 11.00 to dzwonię po taksówkę.
- Hej Alex, rozchmurz się trochę. Lecisz do Londynu, zobaczysz rodzinę. - objęła mnie ramieniem Alice.
- Tak i przy okazji powiem im, że jestem w ciąży. Świetnie! - wyrzuciła ręce do góry. 
- Alex spokojnie, damy rade razem. - pocieszała mnie.
- To dla mnie za dużo. - pokręciłam głową.
- Wszystko się ułoży. - zapewniała mnie.
Naszą rozmowę przerwało pukanie do drzwi, Alice wstała i je otworzyła,  moje serce przyspieszyło, gdy zobaczyłam blond czuprynę.
- Hej. - mruknął i wszedł do naszego pokoju.
- Hej. - odpowiedziałyśmy.
Chłopak wziął moją walizkę i powiedział, że będzie czekał na dole z Jakiem, który nas odwiezie na lotnisko. Wypuściłam głośno powietrze i znowu w moich oczach pojawiły się łzy.
- On mnie zostawi. - pociągnęłam nosem.
- Nie mów głupot przyszedł po Twoją walizkę, żebyś nie dźwigała, załatwił Wam transport, dogadacie się jeszcze na tym wyjeździe. - poklepała mnie po plecach.
- Tak myślisz? - otarłam łzy.
- Jest przestraszony, tak samo jak i Ty, leć już bo spóźnicie się na samolot. Pozdrów mamę. - przytuliła mnie.
- Ty też, dam znać jak dotrę na miejsce. - odsunęłam się od niej.
Wzięłam torebkę i wyszłam z pokoju, szybko odnalazłam samochód w którym siedzieli Niall i Jake, usiadłam z tyłu krótko witając się z chłopakiem, na co odpowiedział mi uśmiechem. Przez całą drogę na lotnisko chłopcy rozmawiali luźno, a ja siedziałam cicho z tyłu, Niall nie obdarzył mnie nawet jednym spojrzeniem. Gdy dotarliśmy na miejsce, blondyn niemal natychmiast wyskoczył z samochodu i poszedł po bagaże.
- Nie wiem co się stało, ale musicie to rozwiązać. Ten chłopak wygląda jak kupka nieszczęścia, co jest serio dziwne. - westchnął.
- To nie jest takie proste do rozwiązania. - mruknęłam.
- Kochacie się, więc dacie radę. - puścił mi oczko i sam wysiadł z samochodu.
Założyłam czapkę, szalik i rękawiczki po czym wyszłam z auta, Niall żegnał się z Jakiem, chciałam wziąć swoją walizkę, ale blondyn szybko ja przechwycił i ruszył przed siebie, przełknęłam ślinę i poszłam za nim. Byliśmy przy bramkach idealnie na czas, załatwiliśmy wszystkie sprawy i wsiedliśmy do samolotu, gdy usieliśmy obok siebie wiedziałam, że to będzie długi lot w nieznośnej ciszy. Bawiłam się palcami nie wiedząc co zrobić z rękami, Niall w każdej możliwej chwili łapał moją dłoń, a teraz siedzimy obok siebie, ale jakby nas w ogóle nie było. Cała podróż przebiegła w takiej właśnie atmosferze, nie wiem jakim cudem powstrzymałam się od płaczu. Na lotnisko wyjechał po nas Louis, przywitał się z nami i chyba wyczuł napiętą atmosferę.
- Ej co jest? Wy nigdy nie jesteście tak cicho. - skomentował chłopak, na co wzruszyłam ramionami.
- Męczący lot. - wydusił z siebie Niall.
- Stary nawet dwóch godzin nie lecieliście. - rzucił.
- Wystarczyło i tyle. - skończył temat.
Podjechaliśmy pod mój dom, blondyn znowu wyskoczył z samochodu i razem ze mną podszedł pod drzwi, weszłam do domu i w przedpokoju od razu pojawiła się moja mama.
- Alex skarbie tak bardzo tęskniłam! - moja mama objęła mnie mocno.
- Ja za Tobą też. - odpowiedziałam.
- Za Tobą oczywiście też Niall. - uścisnęła go - Za każdym razem gdy Cie widzę masz coraz więcej mięśni chłopcze. - zaśmiała się moja mama - Zostaniesz na obiedzie? - zaproponowała.
- Louis na mnie czeka, ale bardzo dziękuję pani Hunt. Do zobaczenia i proszę pozdrowić męża. - chłopak uśmiechnął się sztucznie i wyszedł.
- Co się stało? - spytała mama.
- A co miało się stać? - wzruszyłam ramionami.
- Mnie nie oszukasz, Was ciężko było od siebie odciągnąć, a on teraz wyszedł bez żadnego pożegnania, ani nic. - stwierdziła.
Wszystkie emocje skumulowane podczas podróży wyszły na zewnątrz, zaczęłam płakać jak małe dziecko. Mama na szczęście nie dopytywała się co się stało, zaparzyła mi melisy i siedziała ze mną w pokoju.

Niall POV
Wróciłem do samochodu w którym dalej był Louis, schowałem twarz w dłonie i wypuściłem głośno powietrze, miałam ochotę krzyczeć na cały głos.
- Masz zamiar mi cokolwiek powiedzieć? - westchnął Louis.
- Co mam Ci powiedzieć? Że jest cudownie? Dostałem się do drużyny, studiuję w Irlandii i za jakieś kilka miesięcy zostanę ojcem. - warknąłem, a samochód momentalnie się zatrzymał.
- Chwila co? - mój przyjaciel zrobił wielkie oczy.
- Alex jest w ciąży. - złapałem się za głowę.
- Cholera i dlatego się do niej nie odzywasz?! - wybuchnął Louis.
- Kurwa boję się tak? Nie jesteśmy na to gotowi, nie skończyliśmy szkoły, nie mamy pracy, mieszkania. Gdy powiedziała mi o ciąży spanikowałem, dalej panikuje, nie wiem jak z nią o tym porozmawiać. - gubiłem się w swoich słowach.
- Jesteś dupkiem Niall. - stwierdził Louis.
- Dzięki stary, świetny z Ciebie przyjaciel. - sarknąłem.
- Serio Niall, musisz wziąć się w garść i przeprosić ją za to co zrobiłeś. Bądź odpowiedzialny, będziesz zaraz ojcem. - powiedział, a jego słowa dość mocno we mnie uderzyły.
- Wiem, serio się o nią martwię, ale cholernie boję się że nie damy rady. - dalej ciągnąłem.
- Powtarzasz się, ogarnij dupę chłopie i pokaż jej, że dacie radę ze wszystkim. - poklepał mnie po plecach.
- Dzięki za wszystko i do zobaczenia. - uśmiechnąłem się.
Wziąłem z bagażnika torbę i pomachałem jeszcze przyjacielowi, wszedłem do domu, gdzie z szerokim uśmiechem powitała mnie mama, a zaraz potem tata. Wziąłem głęboki oddech czując zapach świątecznych wypieków rodzicielki, jak dobrze być w domu. Muszę jednak obmyślić plan jak przeprosić Alex, za to wszystko co zrobiłem, jak mogłem być taki głupi i zostawić ją w takim stanie, dla niej jest to jeszcze trudniejsze.
- Skarbie wszystko dobrze? - spytała mama.
- Tak mamo. - starałem się brzmieć pewnie.
- Mnie nie okłamiesz Niall, widać po Tobie, że coś jest nie tak. - westchnęła.
- Mała kłótnia z Alex. - wzruszyłem ramionami.
- Akurat przed świętami? Wiesz, że spędzamy je z państwem Hunt? - upewniła się.
- Tak zdążyłem się domyśleć, muszę ją przeprosić, zachowałem się kiepsko wobec niej. - przyznałem się.
- Chcesz o tym pogadać? - zaproponowała.
- Nie, jeszcze nie. Sam muszę sobie z tym poradzić. - stwierdziłem.
Mama uśmiechnęła się i złożyła całusa na moim czole, choć było nie mało śmiechu bo jestem dużo od niej wyższy. Poszedłem do swojego pokoju w którym było wszystko tak jak to wcześniej zostawiłem, wziąłem szybki prysznic i zacząłem operacje "Przeprosić Alex".
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i mamy (gówniane) wytłumaczenie ze strony Nialla.
Kto już czuje wakacje? I jakie plany macie? Chwalcie się :D

12 cze 2016

(II) Rozdział VI

*notka na dole*
Alex POV
Kolejne tygodnie były ciężkie, uczelnia dawała w kość, Niall miał mało czasu na spotkania ze mną, a ja czułam się beznadziejnie, miałam wrażenie że przez cały czas jestem zmęczona mimo, że spałam jak najwięcej mogłam. Jest połowa grudnia, a ja leżę w pokoju w akademiku zamiast siedzieć na zajęciach, dziewczyny chciały zostać ze mną, ale zapewniłam je że sobie poradzę. Koło południa obudziło mnie pukanie do drzwi, opatuliłam się kołdrą i poszłam otworzyć, moim oczom ukazał się uśmiechnięty Niall z siatką w ręku w której były styropianowe pudełka.
- Hej skarbie. - przywitał się i wszedł.
- Hej. Czy Ty nie powinieneś być na zajęciach? - spytałam.
- Powinienem. - wzruszył ramionami - Ale ptaszki mi powiedziały, że ktoś tu się źle czuje. - objął mnie i pocałował w czoło.
- Nie powinieneś opuszczać zajęć. - westchnęłam.
- Martwiłem się. - mruknął.
- Nie potrzebnie, to tylko małe osłabienie i trochę stresu. - uśmiechnęłam się słabo.
- Przyniosłem obiad. - blondyn podał mi pudełko, otworzyłam je i moim oczom ukazały się naleśniki z serem.
- Średnio jestem głodna. - skrzywiłam się.
- Zjedz ile możesz. - polecił i wziął się za swoją porcję.
Zjadłam jednego naleśnika, Niall zjadł resztę i niestety musiał lecieć na kolejne zajęcia, ale byłam mu wdzięczna za troskę, którą mi okazywał. Od razu po zakończeniu zajęć Alice wróciła do pokoju, czułam się trochę lepiej, ale dalej mogłabym spać, odwiedziła mnie też Hayley, przepisałam od niej notatki z dzisiejszego dnia i dała mi kserówki które były rozdawane.
- Nie wiem jak Ci się odwdzięczę Hay. - uśmiechnęłam się.
- Drobnostka, ale czemu dziś Ciebie nie było? - spytała.
- Źle się czuję od rana, wymiotowałam dwa razy i ogólnie jest mi słabo. - westchnęłam.
- Od tygodnia skarżysz się, że ciągle jesteś zmęczona. - uniosła brew.
- Wczoraj też wymiotowałaś. - odparła Alice.
- Czymś się musiałam zatruć. - wzruszyłam ramionami.
- Chyba, że... - zaczęła Hay i spojrzała się na Alice.
- Chyba, że co? - ponagliłam ją.
- Objawy z lekka ciążowe. - powiedziała ostrożnie na co parsknęłam śmiechem. 
- Nie mogę być w ciąży... - pokręciłam głową - biorę tabletki.
- Wiesz one nie są niezawodne. - odparła Al.
- Cholera. - czułam jak cała krew odpływa z mojej twarzy i robi mi się ponownie słabo.
- Hej, Alex chcesz wody? - kuzynka złapała mnie za rękę na co tylko przytaknęłam.
- Może chcesz żebym poszła do apteki po test? - zaproponowała Hay.
- Chy-chyba tak. - zająkałam się.
30 minut później siedziałam w łazience z testem w ręku, było mi jeszcze bardziej niedobrze niż wcześniej, dziewczyny siedziały pod łazienką i czekały na informacje z mojej strony.
- Zrobiłaś już? - spytała Alice.
- Nie, nie dam rady. - jęknęłam.
- Czym dłużej zwlekasz tym więcej stresu sobie fundujesz. - rzuciła Hay.
Wzięłam głęboki oddech i w końcu zrobiłam ten test, schowałam go z powrotem do pudełka i wyszłam z łazienki. Teraz pozostało poczekać kilka minut, ale to nie może być to, Niall przecież mnie zabije, ja i moje głupie pomysły. 
- Chcesz sama sprawdzić czy zrobić to za Ciebie? - zaproponowała Alice.
- Sama. - szepnęłam i wzięłam pudełko do ręki.
Dłonie trzęsły mi się niemiłosiernie, a spojrzenia dziewczyn wcale mi nie pomagały. Delikatnie wyciągnęłam test z pudełka, kolejne co pamiętam to ciemność. 
Obudziłam się na łóżku, delikatnie usiadłam i rozejrzałam się po pokoju, zobaczyłam zmartwioną Alice która jak tylko zobaczyła, że się obudziłam pojawiła się koło mnie z butelką wody.
- Jak się czujesz? - spytała.
- Głowa mnie boli i to cholernie. - jęknęłam.
- Nie dziwne dość mocno uderzyłaś w podłogę. - skrzywiła się.
Nagle wszystko do mnie wróciło, trzęsące się dłonie, test i te dwie cholerne kreski przez które straciłam przytomność. Momentalnie w moich oczach pojawiły się łzy i wybuchłam głośnych płaczem, moje całe ciało opanowała panika. Alice i Hayley przytuliły mnie mocno i próbowały opanować mój atak, gdy już było trochę lepiej do pokoju wróciła Soph, gdy nas zobaczyła była zdezorientowana.
- Co się stało? - spytała ostrożnie.
- Jestem w ciąży. - pociągnęłam nosem.
- Jak to?  - zrobiła wielkie oczy - Przecież bierzesz tabletki.
- Zrobiłam test, wyszedł pozytywny. - mój głos trząsł się z nerwów.
- Musisz natychmiast przestać brać tabletki i umówić się z ginekologiem. - westchnęła dziewczyna.
- Wiem, wiem, ale teraz to nie na moje nerwy. Nie wiem jak to będzie, jak zareaguje Niall, za 4 dni wylatujemy do Londynu na święta, nie wiem czy będę w stanie ukryć to przed rodzicami. Hayley musiała już wracać, ale Soph i Alice siedziały ze mną, aż nie zasnęłam. Dobrze, że Niall miał dziś wieczorny trening, więc nie dał rady mnie jeszcze wieczorem odwiedzić, nie byłabym w stanie spojrzeć mu w oczy jednak muszę mu powiedzieć przed wylotem do Londynu.
***
Odpuściłam sobie już zajęcia, aż do przerwy świątecznej pod pretekstem choroby, Niall raz wpadł, ale nie drążył tematu ponieważ widział, że źle się czułam. Jednak dzień przed naszym wylotem do Londyn rano pojawił się w moim pokoju pod pretekstem pomocy w pakowaniu, przyniósł też śniadanie które w siebie wcisnęłam, ale kawę z żalem oddałam Alice mówiąc, że po prostu nie mam na nią ochoty. Mechanicznie pakowałam koszulki do walizki, musiałam się porządnie spakować ponieważ mamy zostać tam, aż do nowego roku, Niall składał spodnie które przyszykowałam i położyłam obok walizki, przez cały czas mi się przyglądał, jednak nic nie mówił. Soph i Alice po południu wyszły z pokoju, moja kuzynka miała odwieźć na lotnisko naszą współlokatorkę, ale wiem że to też był pretekst, aby zostawić mnie i blondyna samego, abyśmy mogli przeprowadzić bardzo poważną rozmowę, gdy tylko trzasnęły drzwi chłopak porzucił dotychczasowe zajęcie i usiadł tuż koło mnie.
- Co się stało? - spytał.
- Nic. - bąknęłam.
- Nie okłamuj mnie Alex, widzę że jesteś jakaś nieswoja i nie zwalaj to na chorobę. - pokręcił głową - Powiedz mi co się stało. - momentalnie miałam łzy w oczach.
- Ja, sama nie wiem jak, bo... - gubiłam się sama w tym co mówię.
- Skarbie spokojnie, powiedz mi co się stało. - złapał moją rękę, a ja wzięłam głęboki oddech.
- Jestem w ciąży Niall. - opuściłam głowę, bałam spojrzeć się w jego oczy.
- Żartujesz prawda? - powiedział widocznie przerażony, na co pokręciłam głową - Nie, nie może być, przecież brałaś tabletki. - zaczął panikować.
- Któraś musiała nie zadziałać. - pociągnęłam nosem.
- To za wcześnie! To wszystko dla mnie za dużo. Jesteśmy za młodzi, dopiero co skończyłem dwadzieścia lat. - chodził po pokoju ciągnąc się za włosy.
- Co teraz? - spytałam.
- Ja, nie wiem. Muszę to wszystko przemyśleć. - ruszył w stronę drzwi.
- Zostawiasz mnie? - zrobiłam wielkie oczy.
On po prostu wyszedł, zostawił mnie samą z dzieckiem w brzuchu, co mnie do cholery podkusiło do tego wszystkiego? Myślałam, że Niall jest inny, że nigdy nie zrobiłby mi czegoś takiego, a on tak po prostu przestraszył się i uciekł od problemu. Alice znalazła mnie w pokoju w stanie beznadziejnym, opowiedziałam jej co się stało, powiedziała że muszę dać mu czas. Sprawiłam świetną niespodziankę dla nas na święta, jestem ciekawa czy w ogóle spędzimy je razem tak jak wcześniej planowaliśmy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i się porobiło...
Misie moje kochane musicie mi wybaczyć to małe opóźnienie, ale ten weekend był bardzo ciężki, moja przyjaciółka miała małe problemy i musiałam być przy niej, a swoją drogą nie było mnie w domu, a tam gdzie byłam zasięg był bardzo ograniczony.


4 cze 2016

(II) Rozdział V

Alex POV
Niall tak jak obiecał przyszedł po mnie rano, na naszej uczelni środa to dzień kiedy są zajęcia z kierunku dodatkowego, więc wszystkie 4 zajęcia które dzisiaj mam spędzę w towarzystwie blondyna. Byłam kompletnie wyczerpana o 15.00 kiedy wychodziłam z budynku, Niall odprowadził mnie do akademika i poszedł do domu bractwa. W pokoju już czekała na mnie Alice, wzięłam szybki prysznic i udałyśmy się we wskazany przez Soph adres, wszystko na szczęście szybko poszło, dostałam receptę i wyszłam z gabinetu, po drodze od razu ją wykupiłam i pozostało czekać na okres. Zaszłyśmy jeszcze z Alice do baru i kupiłyśmy zapiekanki na kolacje, wieczorem dostałam jeszcze smsa na dobranoc od Nialla i spokojnie poszłam spać.
***
Następnego dnia po zajęciach poszłam z Niallem do domu bractwa, zostawiliśmy swoje rzeczy w pokoju blondyna i zeszliśmy na dół. Chłopak gwizdnął na palcach zwracając na siebie uwagę drużyny.
- Wszyscy to jest Alex moja dziewczyna. - podkreślił ostatnie dwa słowa na co się zaśmiałam.
Każdy podszedł i przedstawił mi się, przywitałam się też z Michaelem i Jake'iem których już wcześniej znałam. Chwilę później dotarł zamówiona wcześniej pizza, zjadłam dwa kawałki z pizzy Nialla i byłam pełna, muszę przyznać że chłopcy z drużyny są bardzo mili. Dowiedziałam się też, że w piątek za tydzień jest pierwszy mecz towarzyski, a potem impreza w bractwie rozpoczynająca sezon. Siedziałam na kolanach Nialla oglądając jakiś nudny film, blondyn bawił się moimi palcami, natomiast ja z nudów zaczęłam robić mu malinkę na szyi, chłopak nawet nie protestował. Koło 21.00 wróciliśmy do pokoju Nialla, wzięłam moją torbę i już kierowałam się do wyjścia, kiedy poczułam dłonie na moich biodrach.
- Musisz już iść? Może zostaniesz na noc? - pocałował moją szyję.
- Tak bardzo jakbym chciała, nie mogę. Mam jutro zajęcia na 8.00, a nie chce sobie już na początku odpuszczać. - westchnęłam.
- To chociaż Cię odprowadzę. - założył kurtkę.
Wychodząc pożegnałam się ze wszystkimi, a oni odpowiedzieli mi donośnym chórem na co się zaśmiałam. Niall złapał mnie za rękę i spacerkiem podeszliśmy przed mój akademik, usiedliśmy jeszcze na murku przed budynkiem, było już dość chłodno i moje ręce dosłownie zamarzały. Blondyn rozpiął swoją kurtkę i kazał mi go objąć, co rzeczywiście dało oczekiwany efekt. Za każdym razem kiedy już miałam iść, Niall wpijał się w moje usta i przytrzymywał mnie na miejscu, w końcu przed 22.00 udało mi się dotrzeć do pokoju. Pogadałam chwilę z dziewczynami i zebrałam się do spania.
***
Czas leciał jak szalony i koniec października przyszedł szybko, dziś cała uczelnia ma wolne z powodu rozpoczęcia sezonu piłkarskiego, a mecz jest na naszym boisku. Razem z Alice, Harrym i Liamem weszliśmy na trybuny sporo wcześniej, oglądaliśmy jeszcze lekki trening przed meczem, cała się trzęsłam patrząc jak biegają w koszulkach na krótki rękawek i spodenkach piłkarskich. Chłopcy poszli po herbatę dla nas, a ja wzrokiem odszukałam Nialla na murawie, stał koło Michaela i śmiał się z czegoś. Chwilę później zaczęli biegać okrążenia wokoło boiska, przebiegając niedaleko trybun zauważył mnie i posłał mi całusa, a ja odwzajemniłam gest. Na szczęście Harry i Liam wrócili w miarę szybko i herbata szybko trafiła do mojego żołądka, dzięki czemu zrobiło mi się choć trochę cieplej, jestem strasznym zmarzluchem. Gdy chłopcy skończyli swój trening zostało jakieś 10 minut do rozpoczęcia meczu, trybuny były pozapełniane, a cheerleaderki tańczyły na murawie, razem z Alice uśmiechnęłyśmy się widząc Soph w swoim żywiole, Liam był w nią szczególnie wpatrzony. Niall miał to szczęście i jako jedyny z pierwszoroczniaków zagrał w składzie podstawowym, zrobiłam zdjęcie blondynowi i wysłałam mmsa do Louisa, który szybko odpisał, że trzyma mocno kciuki za przyjaciela. Mecz zakończył się wynikiem 3:2 dla nas, a Niall strzelił jedną z bramek, poczekaliśmy na chłopaka żeby mu pogratulować. Gdy tylko wyszedł z szatni rzuciłam się na niego i go pocałowałam, byłam z niego bardzo dumna, przekazałam mu też wiadomości od Louisa z czego był bardzo zadowolony. Chłopcy odprowadzili nas do pokoju, gdzie miałyśmy przygotować się na imprezę, która zaczyna się dopiero za jakieś 4 godziny, zjadłyśmy razem obiad i powoli zaczęłyśmy się ogarniać. Wciągnęłam na siebie małą czarną sięgającą do połowy uda, na plecach zamiast pełnego materiały miała coś na kształt gorsetu z tasiemek, nie założyłam stanika bo sukienka była wystarczająco dopasowana, zrobiłam sobie mocniejszy makijaż, a na nogi wsunęłam balerinki bo i tak mamy blisko do bractwa. Al pomogła mi pofalować moje włosy które już sięgały do bioder, spojrzałam w lustro i byłam zadowolona z otrzymanego efektu. Punkt 20:30 przyszli po nas Harry i Liam, założyłam parkę i wyszłyśmy z chłopakami z akademika, jak zwykle muzykę było słychać już z daleka, przed domem było tylko kilka osób które paliły, Niall od razu nas przywitał i zaprowadził do swojego pokoju gdzie zostawiliśmy nasze rzeczy. Potem poszliśmy się napić, zrobiłyśmy sobie z Soph i Alice po konkretnym drinku, raz na jakiś czas mogę sobie pozwolić, a co. Kilka drinków później tańczyłyśmy na środku salonu, praktycznie ocierając się o siebie, miałyśmy gdzieś że połowa chłopaków w pomieszczeniu się na nas patrzy. Poczułam dłonie na swoich biodrach, odwróciłam się, ale bardzo szybko zwiększyłam dystans między mną, a chłopakiem którego kojarzyłam z drużyny.
- Coś nie tak? - spytał.
- Mam chłopaka, więc trzymaj łapska przy sobie. - warknęłam.
- Zadziorna, takie są najlepsze. - uśmiechnął się, a momentalnie dałam mu w twarz - Ty mała suko. - złapał się za policzek, a potem zrobił krok w moją stronę na co ja zaczęłam się cofać - Co? Już nie jesteś taka odważna?
- Ona może nie Will, za to ja bardzo. - chłopak został odepchnięty ode mnie przez posiadacza znajomej blond czupryny.
- Wyluzuj Horan, tylko tak się droczę. - zaśmiał się chłopak.
- Mam nadzieję. - warknął Niall - Wszystko w porządku? - spytał mnie.
- W jak najlepszym. - uwiesiłam się na nim.
- Właśnie widzę. - uniósł kąciki ust do góry - Ktoś tu chyba sobie popił. - stwierdził.
- Czasami można. - mruknęłam i złapałam go za koszulkę i pociągnęłam w dół, aby połączyć nasze usta.
- Chyba mi się to podoba. - szepnął ujmując moje pośladki.
Wsunęłam dłonie pod jego koszulkę i zaczęłam błądzić nimi po umięśnionym brzuchu, nasze oddechy były przyspieszone, całowaliśmy się niechlujnie przy ścianie.
- Zwierzaki znajdźcie sobie pokój. - odwróciłam się, żeby zobaczyć Michaela.
- Nie muszę szukać. - zaśmiał się Niall i wziął mnie na ręce, zdążyłam tylko pomachać chłopakowi, gdy blondyn niósł mnie na rękach.
Po wejściu do pokoju zamknął drzwi i przerzucił wszystkie rzeczy na łóżko współlokatora i od razu rzucił się w moją stronę na co zachichotałam. Chłopak był widocznie zadowolony z faktu, że nie miałam na sobie stanika, gdy sięgał do szafki nocnej po prezerwatywę przypomniało mi się, że zaczęłam brać tabletki dwa dni po wizycie u ginekologa. Wyrwałam chłopakowi paczuszkę z ręki zanim zdążył ją otworzyć i wyrzuciłam za siebie, blondyn zdziwił się i to dość mocno.
- Zaczęłam brać tabletki. - uśmiechnęłam się, a jego oczy aż zaświeciły.
Uczucie skóry przy skórze jest nieziemskie, doszliśmy razem dużo szybciej niż myśleliśmy, dla nas to był koniec imprezy, a przynajmniej dla mnie bo w ramionach chłopaka bardzo szybko zasnęłam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Miłego dnia miśki :)
Nie myślałam, że drugą część przyjmiecie tak ciepło, ale bardzo mi miło z tego powodu ♥