28 lut 2016

Rozdział XXXVIII

Alex's POV
Impreza trwała w najlepsze, a ja sączyłam jednego drinka, postanowiłam być dziś tą trzeźwą na wszelki wypadek. Widziałam też że Niall walczył ze sobą i namowami kumpli co do picia, był lekko wstawiony, ale przez to był weselszy i rozluźniony. Po głowie chodziło mi co może stać się po dzisiejszej imprezie, z jednej strony byłam bardzo podekscytowana, a z drugiej cholernie się bałam. Pewna byłam jednego, że Niall jest tym właściwym chłopakiem, blondyn spojrzał na mnie i ruszył w moją stronę wesołym krokiem.
- Alex skarbie dziękuje! - powiedział zamykając mnie w szczelnym uścisku.
- Dobrze się bawisz? - spytałam dla pewności.
-  Najlepiej na świecie! - powiedział uśmiechnięty - Nikt nigdy nie zrobił dla mnie czegoś takiego, tym bardziej że weszliście w konspirę z moimi rodzicami. - pokręcił głową.
- Nie było ich ciężko przekonać. - zaśmiałam się, a Niall położył dłonie na moich biodrach i pocałował mnie.
- Kocham Cię. - szepnął mi do ucha po czym zjechał z pocałunkami do szyi.
- Też Cię kocham Niall. - powiedziałam przyciągając go mocniej do siebie.
Kolejnym punktem wieczoru był tort, którym blondyn mnie na siłę karmił. Cała impreza skończyła się koło 2.00 w nocy, nasza paczka została i sprzątała cały bałagan. Jedynie Styles siedział na kanapie, ale on był już mocno pijany i wyrządziłby więcej szkód niż by pomógł. Niall dziękował wszystkim za wspaniałą zabawę, wszyscy kierowali się do drzwi jednak Harry nie palił się do tego.
- Ja zostaje u mojego przyjaciela. - bełkotał chłopak.
- Nie Harry wracamy do domów. - powiedział twardo Liam.
- Nie mogę się tak pokazać w domu. - powiedział i czknął.
- Ja Cie przenocuje stary. - westchnął Louis.
- Nie mogę zostać tuu? Będę grzecznyyy. - powiedział przedłużając niektóre litery.
- Nie. - powiedziała zirytowana Meg.
- Czemu? - jęknął.
- Styles jeśli nie ruszysz swojego tyłka z kanapy w trybie natychmiastowym twoje loczki spotkają się z moimi nożyczkami. - warknęła wkurzona dziewczyna.
- Co to to nie! - powiedział przerażony i od razu podniósł się.
- Dziękuję. - powiedziałam bezgłośnie do dziewczyny, która posłała mi ciepły uśmiech.
Wszyscy wyszli, a Niall zamykał dom. Ja ruszyłam do pokoju blondyna i zaczęłam się trochę denerwować, nie usłyszałam nawet kiedy chłopak wszedł do pokoju i podszedł do mnie. Objął mnie w talii i zaczął błądzić ustami po mojej szyi.
- Co robisz? - spytałam.
- Chcę odpakować mój ostatni prezent. - wymruczał do mojego ucha.
- A byłeś grzeczny? - zaśmiałam się odwracając się do niego przodem.
- Jak nigdy. - powiedział i znowu mnie pocałował.
Zarzuciłam swoje ręce na jego szyję i pogłębiłam pocałunek, blondyn położył ręce na moich pośladkach, a ja oplotłam go nogami. Nie przerywając pocałunku skierował się do wieży która stała w jego pokoju i włączył ją, oderwałam się od niego i spojrzałam zdziwiona na co chłopak się zaśmiał.
- Nie pytaj. - wymamrotał i znowu połączył nasze usta.
Pocałunek był wolny i głęboki, jakby chciał przelać przez niego wszystkie swoje uczucia. Skierował nas w stronę łóżka lecz postawił mnie tuż przed nim, sięgnął do suwaka sukienki i delikatnie go rozsunął, chwilę później sukienka opadła do moich kostek, a ja zgrabnie z niej wyszłam. W duchu byłam sobie wdzięczna bo włożyła komplet czarnej, koronkowej bielizny którą zakupiłam dzień wcześniej. Niall zlustrował moje ciało z zadziornym uśmieszkiem, zdjął szybko z siebie koszulkę i rzucił w kąt, pchnął mnie na łóżko i zawisł nade mną ubrany tylko w obcisłe jeansy. Składał pocałunki na całym moim ciele, ale w końcu wrócił do moich ust, ja zaczęłam rozpinać jego spodnie i męczyłam się ze ściągnięciem spodni w czym na szczęście mi pomógł. Chwilę później nasza bielizna była porozrzucana wokół łóżka. Chłopak złożył pocałunek między moimi piersiami.( muzyka gdzieś tu ^^)
- Bez skazy. - szepnął, a na jego ciepły oddech moje ciało przeszły ciarki.
- Kochaj się ze mną Niall. - powiedziałam,chłopak spojrzał na mnie, a w jego oczach tańczyły iskierki podekscytowania.
- Z największą przyjemnością księżniczko. - odparł i sięgnął do szafki nocnej wyjmując niewielką paczuszkę.
Podczas gdy chłopak nakładał zabezpieczenie, zwróciłam uwagę na muzykę która była przyjemna i dość spokojna. Blondyn ponownie nade mną zawisł składając leniwy pocałunek na moich ustach, jednocześnie wkładając we mnie palce na co jęknęłam.
- Cokolwiek będzie nie tak musisz mi o tym powiedzieć, dobrze? - spytał patrząc się prosto w moje oczy, a ja skinęłam głową.
Czułam go przy moim wejściu, wzięłam głęboki oddech i złapałam się kurczowo pleców chłopaka, wszedł we mnie, a ja krzyknęłam głośno bo cholera to nie było przyjemne, wbiłam paznokcie w jego plecy. Dał mi się przyzwyczaić do tego uczucia, gdy poluzowałam uścisk zaczął się powoli poruszać, a moje ciało ogarnęła przyjemność. Nasze oddechy mieszały się, moje jęki wypełniały cały pokój.
- She's enough for me. She's in love with me . / Ona jest dla mnie wystarczająca. Ona jest we mnie zakochana - słyszałam jak Niall szepcze słowa piosenki do mojego ucha, zwiększając tempo.
Czułam że jestem blisko, więc znowu wbijałam paznokcie w plecy chłopaka, Niall przyciągnął mnie bliżej siebie i mocno pocałował. Niedługo potem doszłam głośno krzycząc jego imię, dosłownie sekundę później usłyszałam z ust blondyna moje imię gdy dochodził. Jego ciało opadło na moje, nasze oddechy próbowały się uspokoić, ale chwilę potrwało zanim doszły do normalnego tempa. Chłopak oparł swoje czoło o moje i uśmiechnął się szeroko.
- Kocham Cię. - powiedział.
- Ja Ciebie też. - szepnęłam i pocałowałam go krótko.
Niall przetoczył się na plecy jednocześnie ze mnie wychodząc, zdjął prezerwatywę i wyrzucił ją. Przybliżył się do mnie i okrył nas kołdrą, mały uśmieszek wciąż gościł na jego ustach.
- Dziękuję.  - powiedział na co uniosłam brew.
-Za co? - spytałam.
- Za to że jesteś, za to że mnie kochasz. - odparł przyciągając moje ciało do swojego boku.
- Dziękuję. - powiedziałam.
- Za co? -  przedrzeźnił mnie.
- Za to że sprawiasz, że każdy kolejny dzień jest lepszy od poprzedniego. - tym zdaniem zakończyłam naszą pogawędkę i wtulona w jego bok zasnęłam.
***
Niall's POV
Obudziłem się wypoczęty jak nigdy, słodka blondynka którą kocham tak bardzo leżała wtulona we mnie. Mogłem stwierdzić, że mam najlepszą dziewczynę pod słońcem, spojrzałem na bransoletkę którą mi wczoraj podarowała, a uśmiech nie chciał zejść z moich ust. Delikatnie, tak aby nie obudzić dziewczyny wstałem z łóżka, zszedłem do kuchni zrobiłem parę kanapek i nalałem soku pomarańczowego do szklanek, tacę ze śniadaniem zaniosłem do pokoju. Alex dalej spała, więc pogładziłem wierzchem dłoni jej policzek, uśmiechnęła się delikatnie i otworzyła oczy, mógłbym ten widok mieć codziennie. Pocałowałem delikatnie dziewczynę na dzień dobry, na co uśmiechnęła się szerzej.
- Jak się czujesz? - spytałem.
- Cudownie. - powiedziała, a ja czułem bijące od niej szczęście.
- To najpierw śniadanie, a potem wspólna kąpiel. - zadecydowałem, a dziewczyna nie zaprotestowała.
Zjedliśmy razem śniadanie śmiejąc się  i zaczepiając, kiedy dziewczyna wstała z łóżka okazało się, że jednak czuje pewien dyskomfort, ale ciepła kąpiel złagodziła go. Resztę dnia przeleżeliśmy w łóżku oglądając seriale i jakieś głupie programy, zamówiliśmy pizze i po prostu byliśmy razem. Moi rodzice wrócili do domu koło 21.00 i byli mile zaskoczeni widokiem czystego domu bez żadnych uszkodzeń. Postanowiłem odwieźć dziewczynę do domu, bo przecież nie pozwoliłbym żeby wracała sama ciemnymi uliczkami. Jeszcze 3 miesiące temu nie pomyślałbym, że moje życie potoczy się w ten sposób.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Biłam się sama ze sobą z czyjej perspektywy powinien być rozdział i mam nadzieję, że nie zabijecie mnie za ten wybór. Mam nadzieję też, że nie zepsułam go tak bardzo jak mi się wydaje.
Czekam na wasze opinie w komentarzach ♥
Kolejny rozdział środa/czwartek. 
Oczywiście zachęcam do zajrzenia do mojego drugiego ff Smile of Fate || N.H.
 xx  ♥

25 lut 2016

Rozdział XXXVII

Alex's POV
Niall niedługo ma urodziny, nie mam pojęcia co zrobić ponieważ jego urodziny wypadają w poniedziałek. Moje rozmyślania przerwał głos mojej wychowawczyni.
- Kochani w przyszłym tygodniu przyjeżdżają do nas uczniowie z wymiany z Francji. Osoby uczące się języka Hiszpańskiego są wtedy  zwolnione z zajęć, ale ich wymiana odbędzie się w listopadzie. Dziekuję to wszystko. - uśmiechnełam się na tą informacje bo nie dość że będę miała tydzień wolnego, to może uda mi się coś wykombinować dla Nialla.
Szłam korytarzem i szukając Lou, wiedziałam że Niall i Harry są na papierosie za szkołą więc mogłam spokojnie porozmawiać z chłopakiem na temat urodzin blondyna. Tommo stał razem z Liamem i żywi o czymś rozmawiali, gdy podeszłam od razu ucichli.
- Heeej Alex co jest? - spytał Lou.
- Chciałam z Wami porozmawiać o urodzinach Nialla. - powiedziałam poważnie.
- Zamieniamy się w słuch. - odparł Liam.
- Mamy cały tydzień wolny, więc spokojnie możemy zrobić coś dla niego w poniedziałek. - stwierdziłam.
- Może porozmawiamy z jego rodzicami? Oni go gdzieś wywiozą na cały dzień, a my przygotujemy imprezę w jego domu. - zaproponował Louis.
- Świetny pomysł! Tylko trzeba wszystko zachować w bezwzględnej tajemnicy, ja umówię się z nim na wieczór tak żeby od razu rodzice go do mnie podwieźli. - klasnęłam w ręce.
- Okej ja, Liam i Harry zajmiemy się alkoholem, Meg i Rose dekoracjami, a do jedzenia każdy coś przyniesie, zaprosi się trochę ludzi ze szkoły i będzie świetnie. - uśmiechnął się Lou.
- To ja jeszcze przygotuję muzykę. - dodałam.
- Dobra, Niall jest w sobotę ze mną na treningu więc Wy - wskazał na mnie i Liama - i Harry, pójdziecie porozmawiać z jego rodzicami.
- Okej. - wzruszyłam ramionami.
***
Ostatnia lekcja w piątek dłużyła się w nieskończoność, skrobałam jakieś słowa na kartce bo dawno nic nie napisałam, a mój zeszyt z tekstami leży zamknięty w szafce w Mullingar. W końcu usłyszałam upragniony dzwonek, schowałam kartkę w książkę i wyszłam z sali, podeszłam do szafki i porządkowałam podręczniki na te które muszę zabrać do domu i te które mogę spokojnie zostawić. Na moje szczęście tych drugich było więcej, na moich biodrach poczułam dotyk dłoni, a przy moim uchu ciepły oddech.
- Hej kochanie. - mruknął i złożył pocałunek na mojej szyi.
- Hej skarbie. - powiedziałam i odwróciłam się do niego przodem, natomiast on delikatnie mnie pocałował co odwzajemniłam, choć było mi dość dziwnie okazywać sobie uczucia na oczach innych uczniów.
- Co dziś robimy? - spytał.
- Hym może jakiś film? - zaproponowałam.
- Kino czy u mnie?
- U Ciebie, bo jeszcze tam nie byłam. - uśmiechnęłam się.
- Jasne. - wzruszył ramionami.
- Zajedziemy do sklepu i potem do mnie. - zadecydował kiedy kierowaliśmy się do samochodu.
I tak się stało, kupiliśmy napoje i przekąski, po czym pojechaliśmy do jego domu. Był to dość spory piętrowy dom z pięknym ogródkiem, Niall otworzył drzwi kluczem więc wychodzi na to że będziemy sami. Zdjęłam buty i zostawiłam kurtkę w przedpokoju, rozejrzałam się po pomieszczeniu które wyglądało bardzo nowocześnie. Poszłam do kuchni za blondynem który od razu wstawił popcorn do mikrofali i wyjął szklanki z szafki, wsypał popcorn do miski i postawił na tacy na której były inne słodycze i szklanki, wzięłam jeszcze butelkę coli po czym poszliśmy do pokoju chłopaka. Pokój Nialla był duży, miał własną łazienkę i garderobę, w rogu pokoju było biurko, a po drugiej stronie wielkie łóżko i telewizor na przeciwko niego. Ściany były zielone, a meble czarne. Miał też wyjście na prywatny balkon z widokiem na tylny ogród. Niall postawił tacę na szafce nocnej i włączył wcześniej ustalony film, ułożyliśmy się na cholernie wygodnym łóżku, a ja wtuliłam się w bok chłopaka. Oglądaliśmy film, a blondyn rysował wzorki palcem na moim ramieniu co było bardzo relaksujące. Film był w porządku, Niall przez cały czas przytulał mnie albo dźgał w żebra co akurat było irytujące, w pewnym momencie zdenerwowałam się i zaczęłam łaskotać blondyna siadając na nim okrakiem. Niestety jest silniejszy ode mnie więc chwilę później to on siedział na moich biodrach, nachylił się nade mną i pocałował, najpierw ledwo muskał moje usta, ale z czasem napierał na nie coraz mocniej, jego język prosił o dostęp więc mu go dałam. Jego dłonie zaczęły błądzić pod moją koszulką, ustami zjechał na moją szyję i czułam jak zasysa skórę na co jęknęłam, a moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz. Niall dalej siedział na moich biodrach i dosłownie czułam jak się nakręca, podciągnął moją bluzkę do linii stanika i składał pocałunki na moim brzuchu. Jego poczynania przerwało trzaśnięcie drzwi na dole, jęknął zirytowany kładąc głowę na moim brzuchu.
- Niall jesteś w domu?! - usłyszałam charakterystyczny głos jego matki.
- Ja idę do łazienki, a Ty siedź tu. - szepnął tak żeby rodzicielka go nie usłyszała po czym zerwał się do łazienki, dosłownie kilka sekund później drzwi jego pokoju otworzyły się i wparowała jego matka.
- Nial czemu ... Alex jak dobrze Cie u nas widzieć! - krzyknęła i przyciągnęła mnie do uścisku.
- Panią też. - uśmiechnęłam się.
- Gdzie Niall? - spytała rozglądając się.
- W łazience. - odpowiedziałam wzruszając ramionami i w tym momencie chłopak wyszedł z łazienki w czarnej koszulce i szarych dresach, a jego włosy były wilgotne.
- Hej mamo. - uśmiechnął się.
- Hej skarbie, za jakąś godzinę będzie obiad. Alex mam nadzieję, że zostaniesz. - zaproponowała.
- Ja chyba... - nie zdążyłam dokończyć bo Niall wpadł mi w słowa.
- Jasne że zostanie. - powiedział pewnie i mnie objął.
- To świetnie, niestety tata wróci dziś późno. - uprzedziła - Już Wam dzieciaki nie przeszkadzam. - mrugnęła i wyszła z pokoju.
Blondyn zaśmiał się i złożył szybkiego całusa na moich ustach, przez kolejną godzinę przerzucaliśmy tylko kanały w telewizorze. Zjedliśmy późny obiad razem z mamą Nialla, a atmosfera była całkiem przyjemna i nie tak niekomfortowa jak myślałam, że będzie. Dostałam także kawałek pysznego ciasta, zanim zdążyłam zjeść swoją część, Niall kończył już drugi kawałek. Musiałam wracać do domu bo okazało się, że mój ojciec znowu wyjeżdża do jakiegoś klienta prowadzić kolejną sprawę i nie będzie go przynajmniej 2 tygodnie, nie obyło się też bez pudełka z ciastem na wynos bo w końcu mi smakowało. Chłopak powiedział, że mnie odprowadzi nie sprzeciwiałam się bo jednak bałam się chodzić sama po zachodzi i robiłam to w ostateczności. Pożegnałam się z panią Horan i poszliśmy  w stronę mojego domu, okazało się że zapomniałam kluczy, a drzwi są zamknięte więc zadzwoniłam dzwonkiem, na moje szczęście otworzyła mama.
- Niall jak miło Cię widzieć. - uśmiechnęła się.
- Mi panią również. - odparł.
- Może wejdziesz? - zaproponowała na co przewróciłam oczami.
- Tylko odprowadzałem Alex i już muszę wracać do domu. - wywinął się.
- No nic, może innym razem. - powiedziała.
- Pa skarbie. - powiedział Niall i złożył szybki pocałunek na moich ustach.
- Papa. - uśmiechnęłam się.
- Jacy Wy jesteście słodcy. - pisnęła mama.
Zarumieniłam się i zmieniając temat wybrnęłam z niekomfortowej rozmowy, czym prędzej znalazłam się w swoim pokoju. 
***
Niall's POV
Wyszliśmy z Lou z szatni po treningu i szliśmy w stronę jego samochodu, bo to on mnie dziś podwiózł. Zanim ruszyliśmy spaliliśmy po papierosie, dzisiejszy trening dał nam porządnie w kość. 
- Dzięki za podwózkę stary. - podałem mu rękę.
- Nie ma sprawy i widzimy się w poniedziałek. - dodał.
- Jasne. - powiedziałem na odchodne.
Po domu rozchodził się zapach jedzenia więc od razu skierowałem się do kuchni gdzie mama kończyła robić obiad. Poszedłem odłożyć swoją torbę treningową i zszedłem na dół gdzie było już wszystko gotowe do obiadu, usiedliśmy przy stole życząc sobie smacznego. 
- Jak na treningu synu? - spytał ojciec.
- Dobrze, dziś trener dał nam szczególny wycisk. - zaśmiałem się.
- I prawidłowo! Bez pracy niczego się nie osiągnie. - powiedział poważnie - Kiedy pierwszy mecz?
- Pierwszego października. Przyjdziecie? - spytałem z nadzieją.
- Postaramy się. - powiedział ojciec.
- Niall? - powiedziała mama jakby niepewnie.
- Tak? 
- W poniedziałek jedziemy do dziadków na cały dzień. Wrócimy koło 21. - powiedziała i kurwa nie może mi zepsuć tego dnia.
- Mamoo mam urodziny chciałem je spędzić z przyjaciółmi, z Alex. - powiedziałem z uporem.
- Dziadkowie chcą zobaczyć jak ich wnuczek dorasta, Niall zrób to dla babci. Znajomymi zajmiesz się we wtorek, ewentualnie możemy Cię w drodze powrotnej podrzucić do Alex skoro tak bardzo Ci zależy na spotkaniu z nią. - powiedziała mama na co westchnąłem.
- Dobra. - rzuciłem nie do końca zadowolony.
Skończyłem obiad i poszedłem zadzwonić do Alex i odwołać nasz poniedziałkowy wypad, co cholernie mi nie pasowało. Będę nudził się cały dzień u dziadków i pewnie jeszcze będzie tam mój brat z żoną i synem. Wybrałem numer mojej dziewczyny która od razu odebrała.
* Cześć skarbie.
* Hej. Mam kiepską wiadomość.
* Coś się stało?
* W poniedziałek jadę do dziadków, możemy się spotkać się dopiero koło 21.
* Niall nie da się tego przesunąć?
* Nie ma szans skarbie, ale mimo wszystko spotkasz się choćby na chwilę ze mną?
* Jasne, po prostu szkoda że tak wyszło.
* Mi też szkoda. 
* Muszę kończyć Ni papa.
* Pa skarbie.
Wszystko poszło się chrzanić, zadzwoniłem też do chłopaków i zgadaliśmy się na wtorek. Reszta dnia minęła nudno, grałem na konsoli i ogólnie wykorzystywałem wolne.
*** 
W poniedziałkowy poranek zostałem obudzony przez mamę o 7.00 rano więc ledwo podniosłem się z łóżka, zszedłem na dół gdzie rodzice złożyli mi urodzinowe życzenia i prezent w postaci najnowszych korków do gry w nogę oraz pieniądze przelane na konto na rzecz studiów i przyszłości. Podziękowałem im i poszedłem się przyszykować do wyjazdu, punkt 8.00 wyjeżdżaliśmy z podjazdu i czekały nas jakieś 3 godziny drogi, co po prostu świetnie. Włożyłem słuchawki i podpiąłem do telefonu, po jakieś godzinie drogi mój telefon dał znak życia.
Od: Księżniczka 
Niall mój rycerzu wszystkiego najlepszego ♥ Resztę życzeń i prezent dostaniesz wieczorem ;>
Do: Księżniczka 
Dziękuję kochanie ♥ Już się nie mogę doczekać xx
Od: Księżniczka 
Ja też xx

* kilka godzin później*
Czas spędzony u dziadków dłużył się niemiłosiernie, jednak za jakieś 15 min będę u Alex. Dziwi mnie trochę, że odwożą mnie o tej porze bez żadnych problemów do mojej dziewczyny, ale jak to mówią " jak dają to bierz, jak biją to uciekaj". Pożegnałem się z rodzicami i poszedłem pod drzwi dziewczyny po czym zapukałem, otworzyła mi mama dziewczyny.
- Niall! Wszystkiego najlepszego. - powiedziała i uścisnęła mnie, po chwili ktoś założył mi coś na oczy.
- Niespodzianka Niall. - wyszeptała mi dziewczyna do ucha - Nawet nie próbuj zdejmować przepaski na oczy. - powiedziała i złapała moją rękę zawiązując coś na niej.
- Co to? - zapytałem.
- Prezent urodzinowy. - zaśmiała się - Jeden z wielu dziś. - powiedziała i cholera lubię ją taką pewną siebie.
Poprowadziła mnie do samochodu i gdzieś wiozła nas jej mama, gdy dotarliśmy na miejsce pożegnała się i prowadziła mnie dalej w nieznane. Co ta dziewczyna wymyśliła, miliony myśli przechodziły przez moją głowę.  Weszliśmy do jakiegoś pomieszczenia i blondynka zdjęła mi przepaskę, dalej otaczała nas ciemność, nagle światła włączyły się i wielka wrzawa rozniosła się po całym pomieszczeniu. Wszędzie były znajome twarze ze szkoły, każdy podchodził po kolei składając mi życzenia urodzinowe. Na samym końcu byli moi przyjaciele, którzy jak zwykle wymyślali jakieś głupkowate życzenia. Gdy skończyli spojrzałem na piękną, drobną blondynkę wyglądającą oszałamiająco w niebieskiej, rozkloszowanej sukience która swoją drogą była dość krótka i czarnych szpilach w których jej nogi wyglądały nieziemsko. Wziąłem ją w objęcia podnosząc lekko do góry i okręcając nas.
- Dziękuję skarbie, najlepsze moje urodziny. - powiedziałem - Przez to jak wyglądasz mam ochotę Cię wziąć teraz tutaj. - wyszeptałem jej do ucha.
- Może jak będziesz grzeczny będziesz miał na to dziś okazję. - odpowiedziała, a moje serce zabiło mocniej - Jak już wszystko widzisz to zobacz swój prezent. - powiedziała rumieniąc się, jak to jest że w jednym momencie jest taka odważna, a zaraz się peszy?
- Wow. - to jedyne co wyszło z moich ust gdy zobaczyłem na moim nadgarstku srebrną koniczynkę podobną do tej którą ja jej podarowałem na urodziny, tylko moja była doczepiona do skórzanego paska, ale również miała wygrawerowane nasze inicjały.
- Podoba Ci się? - spytała niepewnie.
- Żartujesz? To najlepsze co mogłaś mi dać. Dziękuję kochanie. - pocałowałem ją mocno, kurwa jak ja ją kocham.
Nasza chwila nie trwała długo bo zostałem wciągnięty w wir szalonej imprezy, ale oczywiście starałem się być grzeczny. 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Udało mi się dopiąć ten rozdział do końca uff...
Rozdział ma 2000 słów najwięcej do tej pory :D
Jestem mega wdzięczna za każdy komentarz :D
Nie byłam w stanie wrzucić go wcześniej, bo nie mam kiedy pisać i robię to w każdej możliwej przerwie w której mam czas luźny.
Mam nadzieję że się Wam podoba i zapraszam na Smile of Fate || N.H. ♥

21 lut 2016

Rozdział XXXVI

Niall's POV
Dzisiaj już w miarę wyspany podniosłem się z łóżka, ogarnąłem się, ubrałem wąskie jeansy, biały t-shirt, niebiesko białą bejsbolówkę i białe nike airforsy. Zgarnąłem plecak i bez śniadania wyszedłem z domu, schowałem plecak do bagażnika motoru i ruszyłem po Alex, 7,40 byłem pod jej domem napisałem krótkiego smsa i czekałem aż do mnie przyjdzie. Chwilę później wyszła z domu w dość kiepskim nastroju i bez torby z książkami.
- Hej? - przywitałem się nie wiedząc co zrobić.
- Hej Niall. - westchnęła przytulając mnie mocno - Jedź już do szkoły ja jadę z ojcem. - powiedziała, a ja nie wytrzymałem już.
- Mam już dość tych wymówek Alex, od dwóch dni zachowujesz się dziwnie. Znudziłem Ci się? Coś zrobiłem źle? - wyrzuciłem z siebie.
- Nie Niall, ale to nie jest rozmowa na takie miejsce i tak krótki czas. - mruknęła.
- Dobrze w takim razie jeśli chcesz to wyjaśnić to dziś widzimy się o 14.00 pod szkołą, jeśli nie chcesz nic wyjaśniać po prostu odpuść sobie i nawet nie przychodź. - postawiłem warunek, założyłem kask i odjechałem do szkoły.
Lekcje dłużyły się w nieskończoność, a ja coraz bardziej denerwowałem się przed rozmową z Alex. Mam nadzieję że mi wszystko wytłumaczy. Od razu po dzwonku wyszedłem przed szkołę zapalając papierosa, nikotyna mnie uspokaja. Kończyłem papierosa, kiedy Alex pojawiła się przede mną, a mi lekko ulżyło. W ciszy skierowaliśmy w stronę parku obok szkoły, szliśmy alejkami, aż dotarliśmy do placu z ławkami i sporą fontanną na środku, usiedliśmy na  jednej z ławek, wziąłem głęboki oddech - czas wyjaśnić sobie wszystko.
- Jestem zdezorientowany, jest wszystko jak najlepiej i nagle zaczynasz się dziwnie zachowywać. - dziewczyna popatrzyła na mnie robiąc wielkie oczy - Unikasz pocałowania mnie tak jak pod swoim domem, nie jeździsz ze mną do szkoły, rozglądasz się w kółko zanim zrobisz jakikolwiek ruch w moją stronę. To boli Alex, wiesz co do Ciebie czuję - kocham Cię mimo wszystko. - westchnąłem.
- Niall ja nie wiedziałam, że tak to odbierasz. - mówiła prawie szeptem - To wszystko było, aby Ciebie chronić, nas chronić. - poprawiła się - Mój ojciec ma spore problemy z akceptowaniem chłopaków którzy się pojawiają koło mnie, Jamesa mimo że znał długo jak się dowiedział że jesteśmy razem wkurzył się i robił wszystko by ograniczyć nasze kontakty, zaakceptowanie go jakkolwiek zajęło mu ponad pół roku. Nie chce żeby przestraszył Ciebie, nie chce żebyś mnie zostawił. - mówiła, a po jej policzkach płynęły łzy - Nie wiem co robić bo już dziś wkurzył się jak zobaczył Ciebie na podjeździe i kategorycznie zabronił mi jazdy z Tobą. Przepraszam Niall. - jej głowa była opuszczona, a łzy zostawiały ślady na jej jeansach.
- Shhh - uniosłem jej podbródek składając delikatny pocałunek na jej ustach po czym mocno ją przytuliłem, szczerze kamień spadł mi z serca, myślałem że stało się coś gorszego - Nigdy Cię nie zostawię nie ważne co by się stało, jesteś moją księżniczką o którą będę walczył. 
- Niczym rycerz? - zaśmiała się cicho, spoglądając mi w oczy.
- Dokładnie tak. - zaśmiałem się, po czym sięgnąłem do jej policzków i kciukami otarłem jej łzy - Nie płacz skarbie jestem tu. - powiedziałem i pocałowałem jej słodkie usta.
Nie mam pojęcia ile czasu siedzieliśmy wtuleni w siebie, ale czułem się z tym dobrze. Odprowadziłem potem Alex do domu i wróciłem do siebie. 
***
Następnego dnia wszystko wróciło do normy, po lekcjach od razu odprowadziłem Alex na trybuny i wpiłem się w jej usta, oddała pocałunek i czułem jak uśmiecha się przy moich ustach. Życzyła mi powodzenia i ruszyłem do szatni się przebrać, przywitałem się z chłopakami i szybko przebrałem się w przygotowany strój, wyszliśmy na boisko, a mój wzrok od razu przeniósł się na trybuny gdzie siedziała moja księżniczka z wielkim uśmiechem na ustach. Gwizdek trenera wyrwał mnie z zamyślenia.
- Dobrze na początek 5 okrążeń wokół boiska, rozciąganie i zagramy jakiś mały meczyk. Do roboty! - krzyknął i znowu dmuchnął w gwizdek.
Razem z Louisem w meczu zrobiliśmy kilka dobrych akcji zakończonych moimi golami, często graliśmy na boisku niedaleko parku i planowaliśmy jako taką taktykę, która teraz jak widać przydaje się. Skończyliśmy rozgrywkę i mieliśmy jeszcze porozciągać się, aby jutrzejsze możliwe zakwasy były jak najmniejsze. Usiadłem na murawie obok Lou i zacząłem się rozciągać, moją uwagę przykuły głosy obok mnie.
- Stary widzisz tą laskę na trybunach? - po głosie poznałem, że mówi to Luke - kapitan drużyny.
- Blondynka? - spytał chłopak obok niego.
- Dokładnie. Nigdy jej tu nie widziałem. - mruknął.
- Ja tez nie, może przyszła z kimś z drużyny. - wzruszył ramionami owy chłopak.
- Nie mam pojęcia, ale ma zajebiste ciało, z tej odległości to widzę. - usłyszałem i aż się we mnie zagotowało bo wszystko wskazywało, że mówi o Alex. - Dowiem się o niej wszystkiego i zaliczę ją.
Chwilę potem trener zakończył nasz trening i udaliśmy się do szatni, muszę ostrzec Alex przed Lukiem. Wziąłem szybki prysznic i przebrałem się w czystą koszulkę i jeansy, kurtkę wziąłem do ręki i razem z Lou wyszliśmy z szatni, szliśmy w stronę wyjścia z boiska i zobaczyłem obrazek przez który moje mięśnie momentalnie się napięły, Luke rozmawiający z Alex. Poczułem rękę Lou na moim ramieniu.
- Niall stary spokojnie bez żadnych przedstawień. - uspokajał mnie mój kumpel.
Alex's POV
Niall wyglądał na bardzo szczęśliwego podczas treningu i strzelił parę goli, po tym jak trening się skończył poszłam do wyjścia z boiska tak jak się umówiliśmy. Przeglądałam instagrama, gdy poczułam czyjeś towarzystwo koło mnie, poniosłam wzrok i napotkałam niebieskie tęczówki, ale nie tak piękne jak te które tak dobrze znam. Przede mną stał chłopak dość podobny do Nialla, tylko z tego co widzę był naturalnym blondynem w przeciwieństwie do mojego chłopaka.
- Coś się stało? - spytałam chłopaka który ciągle mi się przyglądał i było to trochę przerażające.
- Nie nic. - wzruszył ramionami - Jestem Luke, kapitan drużyny. A Ty?
- Alex. - uśmiechnęłam się.
- Więc Alex na kogo czekasz? - spytał.
- Na Nialla i Lou. - odpowiedziałam.
- Nowi w drużynie tak? - przytaknęłam, chłopak wydawał się miły.
- Alex skarbie. - usłyszałam przyjemny głos Nialla na który od razu się uśmiechnęłam.
- Hej. - mruknęłam przytulając się do chłopaka.
- To ja już lecę, miło było Cie poznać Alex. - Luke puścił mi oczko - A z Wami widzę się w sobotę na treningu. - rzucił do chłopaków i podał im rękę.
- Uważaj na niego. - powiedział krótko Niall.
- Co? Wydaje się być miły. - uniosłam brwi - Chyba nie jesteś zazdrosny?
- Alex Niall ma rację, słyszeliśmy rozmowę jego i jego kumpla jak mówił, że dowie się wszystkiego na Twój temat. - kolejny dupek świetnie, westchnęłam.
Szliśmy do motoru Nialla, zanim wsiadłam poczułam ciepły materiał na ramionach, który okazała się kurtką blondyna.
- Żeby Ci nie było zimno jak będziemy jechać. - uśmiechnął się, a ja złożyłam szybkiego całusa na jego ustach.
Niall's POV
Podjechaliśmy pod jej dom, miałem już odjeżdżać kiedy zaproponowała żebym wszedł do środka, co z chęcią zrobiłem. Weszliśmy do salonu i spotkaliśmy się z zaskakującą niespodzianką w postaci ojca Alex z gazetą w fotelu. Postanowiłem pokazać klasę i podszedłem do pana Hunt i przedstawiłem się.
- Dzień dobry prosze Pana nazywam się Niall Horan. - starałem się nie okazywać zdenerwowania.
- Witaj chłopcze, dziękuję za odprowadzenie mojej córki do domu, ale teraz możesz już iść. - odparł dość niegrzecznie
- Tato to jest mój gość. - sprzeciwiła się Alex.
- W takim razie odprowadź gościa do drzwi. - rzucił i znowu spojrzał się w gazetę.
Rozumiem teraz postępowanie Alex, ale nie chciałem bardziej podpaść jej ojcu. Stanąłem z dziewczyną przy drzwiach i widziałem smutek w jej oczach.
- Ej nie przejmuj się, rozmawialiśmy na ten temat tak? - zapewniłem ja, na co przytaknęła - I nie zmienię za nic zdania, dalej jesteś moją księżniczką. - pocałowałem ją szybko.
- A Ty moim rycerzem. - oddała pocałunek.
Wróciłem do domu, zjadłem obiad i zrobiłem wszystkie zadania na jutrzejszy dzień. Dalej mocno zastanawiają mnie zamiary Luke'a i nie wiem co będzie z ojcem Alex bo jeśli nas nie zaakceptuje to będzie ciężko, ale będę walczył do samego końca.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Na samym początku chciałam podziękować za super aktywność bo przez ostatnie dwa dni było po ponad 60 wyświetleń bloga.
Miło mi też że YAMT ma już ponad 1800 wyświetleń na wattpadzie i prawie 1700 wyświetleń na blogu :D
Oczywiście jak zawsze zachęcam do odwiedzin mojego drugiego ff z Niallem 
Czekam na komentarze które dużo dają dla mnie, motywują i dają po części wenę do pisania kolejnych rozdziałów. 
 xx ♥

17 lut 2016

Rozdział XXXV

Niall's POV
Obudziłem się bo było mi za gorąco, leżałem przytulony do brzucha Alex, a jej ręka była w moich włosach, musiała się nimi bawić zanim zasnęła. Delikatnie wyszedłem z łóżka tak żeby jej nie obudzić, wciągnąłem na siebie koszulkę i poszedłem do toalety. Usłyszałem głosy z dołu co oznacza że ktoś już wstał, zszedłem na dół i skierowałem się do kuchni, gdzie stał Liam i Rose, uniosłem brew na co mój przyjaciel przewrócił oczami i upił najprawdopodobniej kawę z kubka.
- Hej. - uśmiechnąłem się do nich.
- Hej. - odpowiedzieli na raz i popatrzyli się na siebie, czułem że coś wisi w powietrzu, ale pokręciłem tylko głową i się zaśmiałem.
- Harry wstał? - spytałem Liama i usłyszałem dziewczęcy pisk i trzaśnięcie drzwiami, chwilę później w kuchni pojawił się Harry, usiadł chowając twarz w dłonie.
- Co jest stary? - rzucił Liam.
- Wlazłem Meg do łazienki jak brała prysznic, więc mam przejebane. Ona i tak mnie już nie lubi. - westchnął loczek.
- Uuu czyżby Styles przejmował się zdaniem jakieś laski? - zadrwiłem i czekałem na jego reakcje.
- Coo? Pfff... nie. - machnął ręką - Ona po prostu jest agresywna. Co jemy na śniadanie? - zmienił temat, ale ja wiem już swoje.
- Naleśniki? Chyba przy takiej ilości osób to będzie najprostsze. - wzruszyłem ramionami, a Harry zabrał się do roboty.
- Co się tu dzieje? - usłyszałem zaspany głos, odwróciłem się, a w przejściu stała moja księżniczka przeciągając się.
- Nic skarbie, chodź. - powiedziałem klepiąc moje kolana.
Dziewczyna od razu do mnie podeszła i wgramoliła się na moje kolana, ucałowałem jej policzek na co uśmiechnęła się promiennie. Siedzieliśmy wtuleni w siebie, gdy do kuchni wpadła wściekła Meg.
- Co Ty sobie kurwa wyobrażasz?! - ryknęła na Harrego.
- To było niechcący! Było zamknąć drzwi. - rzucił Styles, odchodząc od patelni z naleśnikiem którą przejął Liam.
- Tak ciężko usłyszeć, że ktoś bierze prysznic? - dziewczyna dalej krzyczała.
- Dopiero co wstałem, byłem nieprzytomny! Czy Ty kurwa nie rozumiesz, że nie zrobiłem tego specjalnie! - Harry wychodził już z siebie.
- Każdej lasce tak wparowujesz do łazienki, rzucając potem kiepską wymówką? - zadrwiła Meg.
- Wiesz co? Pieprz się! - wybuchł Styles i poszedł do swojego pokoju, klnąc pod nosem.
Śniadanie zjedliśmy w kompletnej ciszy i postanowiliśmy rozejść się do domów, Louis proponował mi i Alex podwózkę, ale postanowiliśmy się przejść. Dotarliśmy pod jej dom po ok. 20 minutach.
- To co jutro widzimy się jak zawsze rano? - spytałem.
- Umm... tata mnie jutro odwiezie do szkoły. - powiedziała prawie szeptem.
- Okej w takim razie widzimy pod szkołą. - uśmiechnąłem się i chciałem złożyć pocałunek na jej ustach, lecz ona go uniknęła przytulając się do mnie.
Okej, co do cholery się właśnie stało? Uśmiechnęła się lekko i weszła do swojego domu. Czy zrobiłem coś nie tak? Jeszcze wcześniej było wszystko w porządku, wszystkie te myśli krążyły przez cały czas w mojej głowie, aż nie dotarłem do domu. 
- Niall skarbie, jak było u Harrego? - zapytała mama z uśmiechem.
- Okej. - mruknąłem.
- Coś się stało? - spytała niepewnie.
- Wszystko w porządku, po prostu jestem zmęczony - mało spałem. - rzuciłem od niechcenia.
- Chcesz coś do jedzenia? 
- Nie dzięki! Idę do siebie. - powiedziałem i skierowałem się prosto do mojego pokoju.
Analizowałem cały wczorajszy wieczór i dzisiejszy poranek szukając przyczyny zachowania Alex, jednak nic nie przychodziło mi do głowy. Wziąłem do ręki moją gitarę która zawsze pomagała mi w takich chwilach i usiadłem na parapecie brzdąkając nieznaną mi samemu melodie.
***
Stałem pod szkołą czekając na Alex, okulary przeciwsłoneczne spoczywały na moim nosie ukrywając wory pod oczami po prawie bezsennej nocy, a moje w moich palcach trzymałem w połowie wypalonego papierosa. Dziesięć minut przed rozpoczęciem lekcji pod szkołę podjechało czarne audi z przyciemnianymi szybami z którego wysiadła Alex, znalazła mnie wzrokiem i ruszyła w moją stronę, przez całą dzielącą nas odległość odwracała głowę w stronę samochodu który powoli odjeżdżał. Podeszła do mnie i przytuliła się, odwróciła ponownie głowę w stronę w którą pojechał samochód po czym pocałowała mnie w usta. Oddałem pocałunek, ale co się do cholery właśnie stało?
- Hej. - uśmiechnęła się splatając nasze palce.
- Hej. - oddałem uśmiech delikatnie, po czym dokończyłem papierosa.
- O której dzisiaj kończysz? - spytała gdy szliśmy w stronę szafek.
- Alex serio? - spytałem trochę smutny bo widocznie zapomniała o dzisiejszym treningu o którym trułem jej już tyle czasu.
- O co Ci chodzi? - uniosła brew.
- Alex trening, pamiętasz? Obiecałaś. - może i zachowuję się jak naburmuszona dziewczyna, ale kurwa zależało mi na tym.
- Oh. - szepnęła, a jej oczy się rozszerzyły.
- Rozumiem, że będziesz? - spytałem.
- Niall ja przepraszam, ale dzisiaj nie mogę. - mruknęła - Obiecałam tacie, że pojadę z nim wybrać prezent dla mamy na urodziny.
- Świetnie, baw się dobrze. - zatrzasnąłem szafkę i poszedłem w stronę sali od biologii, sala była otwarta więc wszedłem do niej i usiadłem na wolnym miejscu koło Liama. 
- Siema stary. - rzucił do mnie.
- Siema. - oburknąłem.
- Co jest? Kiepsko wyglądasz. - powiedział, może on mi doradzi co mam zrobić.
- Alex, nie wiem co się dzieje. - westchnąłem.
- Mów stary może dam radę Ci pomóc. - poklepał mnie po plecach.
- Wczoraj rano było wszystko okej, potem odprowadziłem ją do domu chciałem ją pocałować, ale uniknęła tego i mnie przytuliła. Zapytałem też czy mam po nią przyjechać rano to powiedziała, że ojciec ją odwiezie, no i dziś rano ktoś ją rzeczywiście odwiózł, ale szyby były przyciemniane więc w sumie nie widziałem kto to był. Idąc w moją stronę ciągle się oglądała za tym samochodem, na przywitanie znowu tylko mnie przytuliła, dopiero gdy zobaczyła że tamten samochód odjechał pocałowała mnie. - mówiłem już mocno poddenerwowany - No i żeby było lepiej zapomniała o dzisiejszym treningu i nie przyjdzie na niego bo obiecała ojcu, że pojedzie z nim kupić prezent dla matki.
- Wow, myślisz że Cię zdradza? - zapytał Liam, a moje wszystkie mięśnie się napięły.
- Nie wiem już sam stary. Cholernie się tego boję, zna moją historię i wie ile przeszedłem, kocham ją i nie wytrzymałbym jej straty. - mówiłem już bez większego myślenia.
- Twoją historię? - Liam uniósł brew, o cholera.
- Payne! Horan! Czy ja Wam przeszkadzam? - krzyknęła nauczycielka.
- Przepraszamy. - rzucił Liam.
- Kiedyś Ci opowiem, ale nie czas i miejsce. - szepnąłem ostatecznie do kumpla.
Do końca dnia starałem się unikać kogokolwiek, każdą przerwę spędzałem na fajku za szkołą, nawet na obiad nie poszedłem. Alex pisała do mnie smsy, ale ją zbywałem tym że po prostu źle się czuję. Nadszedł czas na trening, Lou szedł obok mnie przez cały czas gadając, ale ja i tak go nie słuchałem. Przebrałem się w spodenki i białą koszulkę na ramiączkach, założyłem na nogi korki które dostałem od ojca gdy dostałem się do drużyny w Mullingar. 
Trening to było coś czego potrzebowałem, emocje zebrane od wczoraj trochę opadły. Poszedłem do szatni wziąłem zimnu prysznic, przebrałem się i pożegnałem z chłopakami. Idąc do samochodu spaliłem kolejnego tego dnia papierosa, niestety jak coś się dzieje od razu po nie sięgam. Wróciłem do domu i od razu poszedłem do swojego pokoju zabierając się za zadania na jutro, usłyszałem dźwięk smsa i odebrałem go.
Od: Księżniczka ♥
Jak się czujesz? Jak trening? x
Do: Księżniczka ♥
Lepiej. Trening w porządku. 
Od: Księżniczka ♥
Niall na prawdę przepraszam, że mnie nie było :( Jestem cholernie zła na samą siebie. Obiecuję, że w środę będę. Przyjedziesz jutro po mnie? xx
Do: Księżniczka ♥
Nic się nie stało :) Będę 7.45, spadam robić zadania xx
Od: Księżniczka ♥
Do jutra ♥
Nie wiem jak mam to wszystko odbierać, chyba powinienem z nią porozmawiać bo jej zachowanie nie jest normalne. Raz mnie unika, raz zachowuje się jakby nigdy nic... przez to wszystko nie mogę skupić się na lekcjach. Pieprzyć to, włożyłem słuchawki do uszu i zatraciłem się w muzyce.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dum, dum, dum...
Dawno nic nie było z perspektywy Nialla :3
Co się dzieje z Alex? Ktoś się domyśla?
Zastanawiam się czy pisać tą sytuacje z perspektywy Alex czy najpierw rozwiązać tą sytuacje która jest zagadką dla Nialla ;p Liczę na Waszą opinie :3