29 maj 2016

(II) Rozdział IV

Alex POV
Stałam przed lustrem układając moją spódnicę, byłam już praktycznie gotowa na imprezę w bractwie, dziewczyny wręcz zmusiły mnie do założenia czarnej spódnicy do połowy uda, do tego dobrałam biały t-shirt z napisem "whatever" i czarne vansy. Makijaż miałam dość mocny, dziewczyny też wyglądały dobrze, Niall powiedział że Alice bez problemu może iść bo zabiera też Harrego i Liama, a Soph jest cheerleaderką więc i tak by była.
- Może jednak założę spodnie, co? - spytałam dziewczyn.
- Broń boże! Alex jesteś dziewczyną członka bractwa, wszystkie dziewczyny Ci zazdroszczą musisz pokazać klasę! - oburzyła się Soph.
- Wyglądasz naprawdę dobrze Alex. - uśmiechnęła się Al.
- O której idziemy? - spytałam.
- Impreza zaplanowana jest na 20.00, więc myślę że jak pokażemy się o 21.00 to będzie w porządku. -stwierdziła Soph.
I tak też było, o 21.00 wyszłyśmy z akademika i po chwili byłyśmy już w bractwie, ludzie stali nawet przed budynkiem, a muzyka roznosiła się na cały kampus. Weszłyśmy do środka, wzięłyśmy po kubeczku z drinkiem, Soph znalazła swoje koleżanki z zespołu, natomiast ja i Al zaczęłyśmy szukać chłopaków. Rozglądając się po salonie usłyszałam charakterystyczny, donośny śmiech którego źródło pochodziło z ogrodu na tyłach domu, wyszłyśmy z Alice i bingo, siedzieli na leżakach niedaleko wejścia do domu, nie było najcieplej w końcu jest październik, Niall siedział ubrany w wąskie jeansy i biało-niebieską bejsbolówkę z literką H na piersi.
- Alex! - Michael zamknął mnie w uścisku.
- Hej! - zaśmiałam się - To jest Alice moja współlokatorka i kuzynka.
- Michael, współlokator Nialla. - ją też uścisnął.
- A ze mną to już się nie przywitasz? - poczułam materiał na moich ramionach.
- No nie wiem, nie wiem. - udałam że się zastanawiam.
- To ja Ci powiem. - odwrócił mnie przodem do siebie i pocałował.
Przywitałam się też z resztą, plus poznałam kilka nowych osób, na szczęście wróciliśmy do środka bo mimo bluzy Nialla nie było mi zbyt ciepło. Przez cały czas trzymałam się blisko blondyna, ale nie wyglądało żeby mu to przeszkadzało, nawet Jake - kapitan drużyny, gdy zobaczył mnie z Niallem przywitał się i uśmiechnął. Alice gdzieś mi się zgubiła w połowie imprezy, ja byłam już wstawiona i to był moment w którym stwierdziłam, że chcę wracać, dlatego nachyliłam się do ucha chłopaka.
- Wracamy? - spytałam.
- Jeśli tylko chcesz. - uśmiechnął się, a ja przytaknęłam.
Wychodząc znalazłam jeszcze Al, Harry obiecał że bezpiecznie odstawi ją do pokoju po imprezie, więc mogłam być spokojna o jej bezpieczeństwo.
- Zmęczona. - zaśmiał się Niall bo akurat ziewałam
- Troszeczkę. - westchnęłam.
- Wskakuj. - ukucnął.
- To jest blisko dam radę przejść. - odparłam.
- Wiem, że chcesz, no dawaj. - puścił mi oczko.
Chwilę później otwierał mój pokój dalej trzymając mnie na plecach, szczerze mówiąc trochę przysypiałam już w drodze, zamknął drzwi i pokręcił głową patrząc na mnie. Zdjął moją koszulę i założył na mnie koszulkę do spania, po czym zsunął ze mnie też spódnicę.
- Leć zmyć ten makijaż przed snem. - rzucił i klepnął mnie w tyłek, posłałam mu groźne spojrzenie, ale poszłam zrobić to co powiedział.
Gdy wróciłam do pokoju, chłopak leżał już na łóżku w samych bokserkach, położyłam się obok niego i wtuliłam w jego bok, byłam tak zmęczona że momentalnie zasnęłam.
***
W poniedziałek prawie zaspałam na zajęcia, w ostatniej chwili zerwałam się z łóżka i zaczęłam się ogarniać, dzisiaj Niall ma na później więc nie przyjdzie po mnie. Dosłownie w ostatnim momencie wbiegłam na aulę i zajęłam miejsce na wykładzie, koło mnie usiadła jakaś dziewczyna.
- Hej jestem Hayley. - uśmiechnęła się wyciągając rękę.
- Alex. - podałam jej swoją dłoń.
Dziewczyna okazała się być bardzo miła, studiuje literaturę tak jak ja, a dodatkowo wybrała sztukę, miło więc że będę miała z kim siedzieć na zajęciach i w razie czego brać notatki. W połowie dzisiejszych zajęć poszłyśmy razem na lunch, usiadłyśmy w bufecie i zamówiłyśmy zestawy obiadowe.
- Więc skąd jesteś? - spytała dziewczyna.
- Z Londynu, a Ty? - upiłam łyk soku.
- Z Czech, dokładniej z Pragi. - odpowiedziała.
- Wow co Cie tu przywiało? - zaśmiałam się.
- Chęć zmian? Ludzie są tu bardziej otwarci, no i uczelnia jest dobra. - wzruszyła ramionami.
Dokończyłyśmy jeść i wróciłyśmy na resztę zajęć, które na szczęście minęły dość szybko, pożegnałam się z Hayley i wróciłam do akademika, dziewczyn jeszcze nie było w pokoju, wzięłam szybki prysznic i z laptopem na kolanach zaczęłam błądzić po internecie, ostatnimi czasy chodziło mi po głowie rozpoczęcie brania tabletek antykoncepcyjnych, poszukałam ważnych informacji i stwierdziłam, że mój pomysł powinien być w porządku, zrobię tym Niallowi niespodziankę, ale muszę znaleźć ginekologa gdzieś w okolicy, myślę że Soph będzie w stanie mi pomóc. Dziewczyny wróciły koło 17.00 do pokoju, obgadałam z nimi moją sprarwę, a Soph dała mi numer do swojej pani doktor. Gdy oglądałyśmy z dziewczynami jakiś film, mój telefon dał o sobie znać, zobaczyłam zdjęcie Nialla na ekranie, postanowiłam odebrać więc wyszłam na korytarz.
- Hej skarbie. - rzuciłam.
- Hej kochanie, jak minął dzień? - spytał.
- Nudno, zajęcia i tyle, a jak u Ciebie? - westchnęłam.
- Zajęcia, chwila przerwy i trening, padam na twarz. - jęknął.
- Co to będzie jak prawdziwe zajęcia się zaczną. - odparłam.
- Będziemy musieli kombinować kiedy się spotkać, to jest straszne, że mieszkamy pięć minut od siebie, a jest z tym problem. - rzucił rozdrażniony.
- Mam nadzieję, że nie będzie z tym problemu. - zagryzłam wargę na samą myśl o stracie Nialla.
- Gdzie Ty jesteś? Jakiś dziwny pogłos idzie jak mówisz. - spytał.
- Na korytarzu, dziewczyny film oglądają i nie chciałam im przeszkadzać. - odpowiedziałam.
- Wracaj do pokoju i się wyśpij, jutro się jakoś spotkamy. - odparł.
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też skarbie, dobranoc. - pożegnał się.
- Dobranoc. - odpowiedziałam.
Wróciłam do pokoju i przebrałam się w piżamę, dziewczyny dalej oglądały film natomiast ja położyłam się już, jutro mam na szczęście zajęcia na późniejszą godzinę, więc raczej nie ma szans żebym zaspała.
***
Kolejny dzień minął na szczęście w miarę luźno, umówiłam się do lekarza już na jutro co mnie bardzo ucieszyło. Na wszystkich zajęciach siedziałam z Hayley i coraz lepiej się dogadywałyśmy, dziś miałam na szczęście tylko 2 wykłady, więc o godzinie 13.00 byłam już wolna i poszłam na boisko, gdzie Niall miał trening do 14.00. Weszłam na trybuny i oglądałam jak ćwiczą, blondyn po jakiś 30 minutach zauważył moją obecność i zaczął do mnie machać, więc odpowiedziałam mu tym samym. Po skończonych zajęciach, przywitał się ze mną długim pocałunkiem.
- Tęskniłem. - mruknął.
- Nie widzieliśmy się dosłownie dzień. - zaśmiałam się.
- Tyle mi wystarczyło. - złapał mnie za rękę i poszliśmy do tej samej knajpki co za pierwszym razem, gdy wyszliśmy całą paczką.
Zamówiłam kurczaka z pieczonymi warzywami, a Niall jakieś mięso z grilla, rozmawialiśmy luźno o wszystkim, opowiadałam mu o swoich zajęciach, on mi o swoim treningu i o wygłupach w domu bractwa.
- Może przyszłabyś po południu do bractwa? Poznałabyś chłopaków z drużyny bo na imprezie to za bardzo nie było jak. - zaproponował.
- Jutro po południu nie dam rady. - westchnęłam - Ewentualnie wieczorem.
- Wieczorem wychodzę z Harrym i Liamem. - skrzywił się - Co robisz po południu? - uniósł brew.
- Obiecałam Alice, że pójdę z nią załatwić jedną sprawę. - odparłam i nie do końca skłamałam bo Al idzie ze mną do lekarza.
- W takim razie ogarniemy to innego dnia, ale i tak przyjdę po Ciebie rano bo mamy jutro razem zajęcia. - uśmiechnął się, co odwzajemniłam.
Po dokończeniu posiłku poszliśmy do mojego akademika gdzie spędziliśmy resztę wieczoru, koło 21.00 Niall wrócił do siebie, a ja posprawdzałam moje konta na portalach internetowych i poszłam spać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wiem nudy, nudy i jeszcze raz nudy, ale jeszcze trochę musicie poczekać ;)

21 maj 2016

(II) Rozdział III

Niall POV
Z uśmiechem na ustach pobiegłem do szatni, wziąłem szybki prysznic i ubrałem czyste ciuchy, gdy wiązałem buty w ramię klepnął mnie Will, chłopak jest już na trzecim roku i jest bramkarzem w naszej drużynie.
- Horan ta laska z którą stałeś na boisku to Twoja dziewczyna? - spytał.
- Tak. - uniosłem brew.
- Cholera, gorąca jest. No, ale nic kumplowi z drużyny dziewczyny nie odbije. - zaśmiał się i odszedł.
Skrzywiłem się, nie podoba mi się jego zachowanie, mam nadzieję że tutaj nie powtórzy się akcja z Lukiem. Narzuciłem na plecy kurtkę i wyszedłem z szatni, od razu znalazłem wzrokiem moją dziewczynę, podszedłem do Alex i objąłem ją w talii od tyłu, lekko się przestraszyła, ale jak zobaczyła że to ja uśmiechnęła się. Spacerkiem wróciliśmy do domu bractwa, poszliśmy do mojego pokoju gdzie był już Michael, który oczywiście ciepło przywitał Alex na co przewróciłem oczami. Zamówiliśmy pizze i włączyliśmy jakiś film który tak naprawdę grał tylko w tle. W pokoju rozbrzmiał dźwięk telefonu, Mike odebrał połączenie i wyszedł na balkon, gdy tylko wrócił westchnął ciężko.
- Zostawiam Was dzieciaki samych tutaj bo moja przyjaciółka ma kryzys i idę ją ratować. - przyjął pozę supermana - Tylko się zabezpieczajcie. - rzucił zakładając buty.
- O to się nie musisz martwić. - prychnąłem, a Alex zachichotała
20 minut później przyszła pizza, dziewczyna zjadła trzy kawałki i położyła się na łóżku klepiąc się po brzuchu, ja natomiast zjadłem całą resztę i położyłem się tuż obok mnie.
- O mój boże nie ruszam się stąd. - jęknęła.
- Mi to pasuje. - mruknąłem i musnąłem ustami jej szyję 
- Łaskoczesz. - przycisnęła policzek do ramienia. 
- Stęskniłem się. - usiadłem na niej okrakiem i połączyłem nasze usta.
- Widujemy się codziennie. - droczyła się ze mną.
- Nie w ten sposób tęskniłem. - szepnąłem jej do ucha i zjechałem ustami na szyję.
Każdy dotyk Alex było czuć tak dobrze, przez sprawy związane z uczelnią i wyjazdem nie uprawialiśmy seksu od dobrego miesiąca. Zassałem skórę na jej szyi tworząc pokaźną malinkę, wstałem z łóżka i podszedłem do drzwi, aby przekręcić klucz w zamku, w drodze powrotnej do łóżka ściągnąłem z siebie koszulkę i rzuciłem gdzieś w kąt. Jestem też pewien, że mimo tego iż mam na sobie dresy moja erekcja jest widoczna, zawisnąłem nad dziewczyną i wpiłem się w jej usta, jest taka idealna i tylko moja. Nagle przekręciła nas i to ona siedziała na moich biodrach, ściągnęła koszulkę przez głowę co wyglądało naprawdę gorąco, pochyliła się i zaczęło tworzyć malinki na moim ciele, najpierw szyja, potem obojczyki, a kolejnym przystankiem było moje biodro, wszystkie malinki zawsze były dobrze widoczne na mojej skórze, a szczególnie następnego dnia, jasna cera mocno kontrastuje z fioletowym kolorem oznaczeń. Mój oddech był płytki i  szybki, w momencie w którym dziewczyna zaczęła seksownie ściągać z siebie spodnie mój kolega, aż drgnął. Blondynka będąc  już w samej bieliźnie pozbyła się moich dresów i ponownie zajęła miejsce na moich biodrach, połączyła nasze usta i zaczęła poruszać swoimi biodrami tak, że nasze krocza ocierały się o siebie, musiałem szybko interweniować bo jeszcze chwila takiej zabawy i bym doszedł. Przewróciłem nas do pierwotnej pozycji, ściągnąłem bieliznę dziewczyny, a potem też swoje bokserki dzięki czemu poczułem lekką ulgę, sięgnąłem do szafki po prezerwatywę i szybko założyłem zabezpieczenie. Chwilę później wszedłem w nią i stłumiłem krzyk poprzez pocałunek, nasze biodra idealnie się zsynchronizowały, ledwo się powstrzymywałem przed osiągnięciem szczytu, musiałem najpierw zaspokoić mój skarb, gdy poczułem jak jej ścianki zacisnęły się na mnie gdy osiągnęła orgazm nie wytrzymałem i doszedłem. 
- Też tęskniłam. - powiedziała dziewczyna szybko oddychając.
- Cieszę się. - wyszedłem z niej i wyrzuciłem prezerwatywę - Prysznic? - zaproponowałem.
- Jak najbardziej. - uśmiechnęła się.
Włożyłem na dziewczynę moją dzisiejszą koszulkę, wyciągnąłem z szafy świeży t-shirt, dwie pary bokserek i dwa ręczniki, szybko przeszliśmy na drugą stronę korytarza, gdzie była łazienka. Wzięliśmy szybki prysznic, podałem dziewczynie jej dzisiejszą piżamę, a sam wciągnąłem na siebie bokserki i spodnie od dresów. Spojrzałem na blondynkę i zagryzłem wargę, uwielbiałem to jak moje koszulki wiszą na jej drobnym ciele i sięgają, aż do połowy jej ud. Przy wyjściu z łazienki klepnąłem ją jeszcze w tyłek, posłała mi groźne spojrzenie, ale widziałem że tylko udawała. Dziewczyna położyła się w łóżku i sprawdzała coś na telefonie, dlatego ja wyszedłem na balkon na szybkiego papierosa, muszę przyznać że palę dużo mniej niż zanim poznałem Alex, myślę że byłbym w stanie rzucić to gówno, ucieszyłaby się, nie dopaliłem do końca fajka i zgasiłem go. Wróciłem do pokoju, położyłem się obok blondynki, która od razu się we mnie wtuliła, czy może być coś lepszego? Kreśliłem wzorki na ramieniu dziewczyny oglądając powtórkę jakiegoś meczu Irlandzkiej ligi, jej oddech się wyrównał i byłem pewien, że zasnęła. Wyłączyłem telewizor i sam poszedłem w jej ślady.
***
Alex POV
Obudziłam się bo byli mi zbyt ciepło, spojrzałam na blondyna którego głowa spoczywała na mojej klatce piersiowej, a noga była przerzucona przez moje biodra, nie mam pojęcia jakim cudem znaleźliśmy się w takiej pozycji bo zasypiając to ja przytulałam się do chłopaka. Delikatnie przewróciłam chłopaka na plecy i wyszłam z łóżka, po cichu poszłam do łazienki i szybko wróciłam do pokoju. Niall właśnie przeciągał się w łóżku szukając mnie na ślepo rękami, zaśmiałam się cicho na jego zdezorientowanie gdy mnie nie znalazł.
- Spokojnie tu jestem. - powiedziałam i położyłam się koło niego.
- Gdzie Ty byłaś? - przytulia mnie.
- W łazience. - odpowiedziałam.
- Nie wychodź z pokoju beze mnie. - westchnął - W tym budynku jest cała banda napalonych facetów, którzy tylko czyhają na "świeże mięso". - dodał, obejmując mnie mocniej.
- Czy Ty jesteś zazdrosny? - zaśmiałam się przeczesując jego blond włosy.
- Po prostu nie chce Cie stracić. - szepnął.
- Ja Ciebie też. Poza tym to nie ja jestem nazywana "najgorętszym pierwszakiem w kampusie". - zaśmiałam się.
- Co? Kto Ci to powiedział? - uniósł brew
- Cała drużyna cheerleaderek za Tobą szaleje. - prychnęłam.
- Zazdrosna? - spytał z uśmiechem.
- A jak myślisz, pewnie 3/4 dziewczyn na uczelni się do Ciebie ślini. - przewróciłam oczami.
- Ale ja się ślinie tylko do jednej. - powiedział składając pocałunek na mojej szyi - Poza tym też wzbudziłaś  zainteresowanie u chłopaków w drużynie. - dodał.
- Nie żartuj sobie. - pacnęłam go w ramię.
- Jestem śmiertelnie poważny. - odparł, już miałam coś odpowiedzieć, ale ktoś z impetem otworzył drzwi.
Jak się okazało tym kimś był Michael i jego kumpel Sean, Niallowi włączyła się lampka i nie pozwolił mi wyjść spod kołdry bo miałam na sobie tylko jego koszulkę i bokserki. Okazało się, że dziś jest impreza rozpoczynająca nowy rok akademicki bo już wszyscy wprowadzili się no i trzeba to uczcić, bractwo będzie pełne ludzi z całego uniwersytetu, aż boje się pomyśleć co się będzie tu działo. Oczywiście musimy z Niallem się zjawić, ale uzgodniliśmy że długo tam nie będziemy i dziś zostaniemy na noc w moim akademiku. Gdy chłopcy w końcu zostali praktycznie wypędzeni przez blondyna, ubrałam się i Niall odprowadził mnie do akademika gdzie czekały na mnie Alice i Soph którym oczywiście musiałam opowiedzieć jak minął mi wieczór.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

14 maj 2016

(II) Rozdział II

Weszłyśmy z Alice do pokoju, gdzie siedziała Soph i jakaś jej koleżanka, miała czarne długie włosi intensywnie niebieskie oczy.

- O świetnie! To jest Kath i jest moją koleżanką z drużyny, mam nadzieję że nie macie nic przeciwko, aby nam towarzyszyła dziś? - uśmiechnęła się Sophie.

- Jasne, że nie. - stwierdziła Al - Będzie nam raźniej.

Przebrałyśmy się z Alice w piżamy i dołączyłyśmy do dziewczyn, które siedziały na podłodze, każda z nas miała swoją butelkę wina dla siebie, zamówiłyśmy jeszcze pizze i w końcu miałyśmy możliwość, żeby pogadać.

- Gdzie byliście na obiedzie? - spytała Soph.

- Poza kampusem, ale dobre jedzenie w przyzwoitej cenie. - stwierdziłam.

- A Ty co robiłaś dziś? - zagadała Alice.

- Byłyśmy z Kath na spotkaniu rekrutującym nowe dziewczyny do zespołu, jeszcze nie wybrałyśmy do końca, ale jest ciężko, dużo całkiem dobrych dziewczyn próbowało się dostać. - westchnęła - Ale lepiej opowiedzcie mi coś o sobie, w końcu po to tu dziś jesteśmy.

- Ja jestem z Londynu, interesuję się muzyką, piszę trochę, dlatego jestem na angielskim z dodatkową muzyką, no i studiuje tu bo raz, że chciałam, a dwa że jest tu też Alice i mój chłopak. - uśmiechnęłam się.

- Masz chłopaka? - spytała zdziwiona Kath.

- O matko nie powiedziałam Ci, Alex chodzi z Niallem. - wytłumaczyła Soph.

- Chwila chodzisz z najgorętszym pierwszakiem na całym kampusie?! - otworzyła buzię, a ja przytaknęłam, słyszałam to określenie na Nialla już od mojej współlokatorki.

- Jakim cudem? - spytała.

- Długa historia. - westchnęłam, ale dziewczyny mi nie odpuściły.

Opowiedziałam im naszą historię od samego początku do końca, oczywiście komentowały jakie to urocze, słodkie itd. Potem Alice powiedziała coś o sobie. Dowiedziałam się, że Soph i Kath są z Manchesteru, gdzie razem chodziły do liceum, od pierwszego roku są cheerleaderkami i obie studiują aktorstwo z dodatkowym tańcem. Zjadłyśmy jeszcze pizze i porozmawiałyśmy jeszcze, potem poszłyśmy spać bo dochodziła 1.00 w nocy.

***

Dziś jest piątek co oznacza pierwszy dzień zajęć, gdy budzik zaczął dzwonić, jęknęłam i zakryłam głowę poduszką.

- Alex wyłącz to, chcemy jeszcze pospać. - powiedziała sennie Alice.

- Przepraszam. - westchnęłam.

Zazdroszczę dziewczyną bo mają zajęcia na późniejszą godzinę i czekają ich jeszcze dobre dwie godziny snu, podczas gdy ja szukam ubrań o godzinie 7.00 rano, odzwyczaiłam się od tak wczesnego wstawania, na szczęście budynek gdzie mam zajęcia mieści się 5 minut spacerkiem od mojego akademika. Szybko się ogarnęłam i ubrałam, wzięłam torebkę i wrzuciłam do niej notes, długopis i kilka innych potrzebnych mi dzisiaj rzeczy, jako że jest pierwszy dzień zajęć najprawdopodobniej będą tylko rzeczy organizacyjne. Spojrzałam na zegarek który wskazywał już 7.45, stwierdziłam że śniadanie kupie sobie w przerwie po pierwszych zajęciach, zamknęłam za sobą drzwi i ruszyłam do schodów, wychodząc z budynku wpadłam na kogoś, już chciałam powiedzieć dość niemiły komentarz, ale ku mojemu zdziwieniu przede mną stał Niall.

- Co tu robisz? - uniosłam brew.

- Dzień dobry skarbie, Ciebie też dobrze widzieć. - przewrócił oczami i dał mi buziaka.

- Przecież wiesz, że się cieszę, po prostu się zdziwiłam, więc? - pokazałam ręką żeby kontynuował.

- Jako wspaniały chłopak przyszedłem odprowadzić Cię na zajęcia , przyniosłem śniadanie dla Ciebie i kawę. - podał mi papierową torebkę z kawą i kanapką.

- Awww, kocham Cię. Tylko uważaj bo się przyzwyczaję. - zaśmiałam się i wzięłam łyk kawy.

- Mogę tak robić codziennie, jeśli będziesz się tak uśmiechać. - rzucił.

- O matko zaraz dostane cukrzycy. - powiedziałam, a Niall pokręcił głową.

Blondyn złapał moją dłoń i splótł nasze palce, uśmiechnęłam się i w ten sposób dotarliśmy na uczelnie, idąc korytarzem miałam wrażenie, że większość dziewczyn patrzy się na Nialla, gdy dotarliśmy pod salę gdzie miałam pierwsze zajęcia.

- O której kończysz? - spytał trzymając mnie dalej za rękę.

- Dziś 13.10, a Ty? - wzięłam ostatni łyk kawy.

- 15.00, ale jeszcze o 18.00 mam trening, który kończę o 19.30. - westchnął.

- Widzimy się w Twojej przerwie? - spytałam.

- Chyba, że przyjdziesz po mnie po treningu i pójdziemy do mnie? Obejrzymy coś, zjemy? Możesz nocować jeśli chcesz. - zaproponował.

- Okej. - uśmiechnęłam się bo stęskniłam się za spaniem z Niallem, jest moim prywatnym grzejnikiem.

- To do zobaczenia wieczorem i zjedz śniadanie bo ja widzę wszystko. - powiedział i pogroził mi palcem.

Zaśmiałam się na ten gest, ale blondyn pokręcił głową i pocałował mnie, byłam trochę skrępowana bo prawdopodobnie wszyscy aktualnie zwrócili na nas uwagę, ale oddałam pocałunek. Chłopak puścił mi oczko i odszedł w poszukiwaniu swojej sali. Chwilę później przyszedł profesor z którym mieliśmy mieć zajęcia z fonetyki.

Tak jak się spodziewałam wszystkie zajęcia były typowo organizacyjne, progi zaliczenia, jak będzie wyglądał egzamin, podanie literatury i wymagań co do przedmiotu. Po moich zajęciach, a w przerwie dziewczyn poszłyśmy do bufetu na obiad, wzięłam sobie naleśniki meksykańskie które były pyszne mimo swojej niewielkiej ceny która tutaj była olbrzymim plusem. O 14.00 byłam już w swoim pokoju, zadzwoniłam na skypie do mamy i porozmawiałyśmy. Dziewczyny dotarły do pokoju dopiero po 16.00, przywitały się ze mną i usiadły na swoich łóżkach.

- Co powiecie na pójście do baru? Liam i Harry zaproponowali. - rzuciła Alice.

- Ja bardzo chętnie. - powiedziała Soph.

- Ja odpadam, umówiłam się z Niallem, odbieram go z treningu i idziemy do niego. - odparłam.

- Uuu będzie się działo. - zaśmiała się Alice, a ja spaliłam buraka.

- Obejrzymy film, zjemy coś i tyle. - wzruszyłam ramionami.

- Jasne. - przewróciła oczami Alice i trąciła łokciem Soph.

- Ugh. - jęknęłam i schowałam głowę w poduszkę.

Aż do 19.00 pisałam na grupowym czasie z Rose i Meg, cholernie mi ich brakuje, gdy zobaczyłam godzinę, pożegnałam się z nimi. Wzięłam z szafy ciemne rurki i koszulkę Arctic Monkeys, przebrałam się i wyszłam z pokoju wcześniej życząc dziewczynom miłego wieczoru. W niecałe 10 minut dotarłam na boisko, weszłam na trybuny i trafiłam na moment, gdy jeszcze grali, usiadłam wygodnie wyciągając nogi i szukałam wzrokiem Nialla. Znalazłam go po chwili, gdy akurat atakował bramkę przeciwników z jakimś innym chłopakiem, momentalnie przypomniał mi się mecz, gdy razem z Louisem uratował wynik meczu naszej drużyny. Miałam ochotę pisnąć, gdy Niall strzelił gola, przybił sobie piątkę ze swoim kolegą i akurat spojrzał na trybuny i zauważył mnie, pomachał mi po czym wrócił na swoją pozycję na boisku. Równo o 19.30 usłyszałam gwizdek oznajmiający koniec treningu, zeszłam na dół trybun podczas gdy zawodnicy słuchali uwag trenera. Jak tylko dostali pozwolenie na odejście Niall podbiegł do mnie i ze mną na rękach zaczął się kręcić.

- Niall postaw się, jesteś spocony. - próbowałam się uwolnić z ramion chłopaka.

- No już, już. Stęskniłem się. - powiedział z uśmiechem.

- Leć się ogarnąć i mamy całą noc dla siebie. - odparłam.

- Noc powiadasz. - spojrzał na mnie sugestywnie.

- Jak się nie pospieszysz to mogę to wszystko jeszcze odwołać. - pacnęłam go w ramię.

- Już lecę. - dał mi szybkiego buziaka i pobiegł w stronę szatni, co ja z nim mam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Moje prace:

7 maj 2016

(II) Rozdział I

Alex POV

Weszliśmy do pokoju w akademiku Nialla, z tego co widziałam był w nim tylko on bp drugie łóżko nie było nawet ruszone. Niall podał mi gitarę w pokrowcu którą założyłam na plecy, a sam wziął swoje dwie walizki. Wzięłam jeszcze pudło w którym były zdjęcia, głośniki i kilka płyt.

- Długo tu nie zagościłeś. - zaśmiałam się.

- Ale będę miał jeszcze bliżej do Twojego akademika. - uśmiechnął się, a ja tylko pokręciłam głową.

Droga do bractwa zajęła nam niecałe 15 min, ponieważ pudło które niosłam okazało się cięższe niż myślałam, a Niall idący z dwoma walizkami to nie zbyt dobre połączenie. Stanęliśmy przed wielkim domem zbudowanym z czerwonej cegły, drzwi i okna były białe z pozoru wyglądał dość niewinnie. Weszłam  na ganek i otworzyłam drzwi przez które przeszłam najpierw ja, a potem Niall, który za nami zamknął.

- Cholera. - powiedział Niall.

- Wow. - tylko to wyszło z moich ust.

Drewniane meble i podłogi świetnie do siebie pasowały, na ścianie wisiał ogromny telewizor do którego była podpięta jakaś konsola, przed nim stały 2 identyczne kanapy i 2 fotele. Po prawej było przejście do kuchni, a po lewej schody, dalej był korytarz gdzie był jakiś składzik i łazienka.

- Ktoś tu w ogóle jest? - spytałam.

- Na pewno kapitan, duża część jeszcze nie przyjechała, a nasza trójka nowych ma czas do piątku na wprowadzenie się. - odparł.

Usłyszeliśmy skrzypienie schodów, na dół zszedł chłopak, mocno umięśniony i prawie tak wysoki jak Niall, jego ciało było prawie całe w tuszu, a w uszach miał tunele.

- Horan tak? - spytał go podając mu rękę.

- Zgadza się. - odpowiedział Niall.

- Ja jestem Jake kapitan drużyny i jednocześnie przewodniczący bractwa. A to? - wskazał na mnie.

- Moja dziewczyna Alex. - przedstawił mnie, a ja się uśmiechnęłam.

- Daj Horan jedną walizkę, pokaże Wam pokój który będziesz dzielił z Michaelem. - poinformował go Jake.

Weszliśmy na pierwsze piętro gdzie był korytarz i rząd drzwi, chłopak zaprowadził nas pod ostatnie drzwi i dał Niallowi klucz do nich.

- Każde drzwi są zamykane klucz dla jakiejkolwiek prywatności, łazienkę masz akurat na przeciwko. - powiedział - Jakbyś miał jakieś pytania będę u siebie, na moich drzwiach jest napis "kapitan". - dodał.

- Dzięki. - odparł Niall i otworzył drzwi do pokoju.

Pokój był całkiem spory, po dwóch jego stronach były duże łóżka, a obok nich szafki. Na ścianie wisiał telewizor, ale nie tak duży jak w salonie, otworzyłam drzwi które były na przeciwko łóżka Nialla i okazały się wejściem do garderoby w której były dwie szafy i dwie półki na buty. Niall wybrał łóżko przy oknach, pokój był świetny i posiadał jeszcze balkon wychodzący na tylny ogródek, gdzie był basen, grill i leżaki.

- Jestem w niebie. - zaśmiał się Niall i rzucił na łóżko.

- Zazdroszczę Ci serio. - odparłam.

- I tak będziesz tu spędzała sporo czasu. - wzruszył ramionami.

- Skąd taka pewność? - uniosłam brew.

- Bo ja Cię teraz już nigdzie nie wypuszczę. - powiedział i pociągnął mnie na łóżko.

Pisnęłam, ale potem zaczęłam się śmiać, Niall zawisnął nade mną i złączył nasze usta, potem zaczął składać pocałunki na szczęce i szyi, jednak nagle drzwi pokoju otworzyły się i wparował do niego chłopak z kolorowymi włosami przeklinając pod nosem.

- Siema. - rzucił i zamknął za sobą drzwi, Niall wstał i przywitał się z chłopakiem.

- Mike to moja dziewczyna Alex, Alex to Mike tak jak ja dostał się do drużyny. - przedstawił nas Niall.

- Miło mi Cię poznać. - uśmiechnął się chłopak.

- Mi Ciebie też. - podałam mu rękę, jednak on mnie przytulił, byłam nieco zaskoczona, jednak widziałam jak Niall się po cichu śmieje.

- Dobra idę po resztę moich bagaży. - westchnął i wyszedł.

- Z czego się śmiejesz? - spojrzałam na blondyna.

- Z Twojej zdezorientowanej miny. - przewrócił oczami.

- Mógłbyś chociaż udawać, że jesteś zazdrosny. - zażartowałam.

- Myślę, że w tym wypadku to Ty powinnaś uważać. - blondyn przez cały czas miał uśmieszek na ustach.

- Co? - spytałam.

- Wiesz, Mike po którymś treningu próbował zaprosić mnie na randkę. - powiedział zupełnie poważnie, a ja stałam jak słup i patrzyłam na niego wielkimi oczami.

- Żartujesz sobie? - rzuciłam, a blondyn zaprzeczył.

- Grzecznie wytłumaczyłem mu że mam dziewczynę którą kocham najbardziej na świecie. - odparł i przytulił mnie mocno.

- Jesteś głupi. - jęknęłam.

- I tak mnie kochasz. - zaśmiał się.

- Kocham. - westchnęłam i objęłam chłopaka.

Koło 21.00 Niall odprowadził mnie do akademika i wszedł jeszcze na chwilę, okazało się, że siedzieli u nas Harry i Liam. Blondyn z wielkim entuzjazmem przywitał się z przyjaciółmi, po czym wszyscy razem postanowili wracać.

- Czy Wy macie tylko tak przystojnych kolegów? - jęknęła Soph.

- Jak widać. - zaśmiałam się.

- Umówiłam się z Harrym. - pisnęła Alice.

- W końcu mieszkacie w jednym mieście. - zaśmiałam się.

Nie rozmawiałyśmy za długo bo ja i Al byłyśmy zmęczone, wzięłyśmy po kolei prysznic i szybko wskoczyłyśmy do łóżek.

***

Następnego dnia obudził mnie silny zapach kawy i czekoladowych muffinek, przeciągnęłam się i zobaczyłam, że Alice i Soph trzymają po kawie ze Starbucksa i ciastu w dłoniach.

- Skąd to macie? - spojrzałam na blat w kuchni gdzie stała papierowa torba, a na niej czarnym markerem napis "Alex ♥". 

- Chłopaka takiego jak Twój to ze świecą szukać. - powiedziała Soph z pełnymi ustami.

- Niall tu był? Czemu nikt nie nie obudził. - powiedziałam zawiedziona.

- Zakazał nam budzenia Cię, zostawił jedzenie, pocałował Twój policzek i wyszedł. - powiedziała Alice.

Westchnęłam i spojrzałam do torby gdzie znalazłam moją ukochaną muffinkę z malinami i latte z syropem miętowym. Pokręciłam głową z uśmiechem i podeszłam do łóżka skąd zabrałam telefon i szybko napisałam do Nialla.

Do: Skarb ♥
Dziękuję za śniadanie :* Mogłeś mnie obudzić :(

Odłożyłam telefon na blat w kuchni i wyjęłam jedzenie z torby, ugryzłam muffinkę która rozpłynęła się w moich ustach, mój telefon wydał z siebie dźwięk smsa.

Od: Skarb ♥
Nie ma sprawy :) Nie miałem serca Cię budzić xx. Idziemy dziś na obiad z całą ekipą?

- Macie ochotę na wspólny obiad dziś? Z chłopakami? - zapytałam.

- Jasne. - uśmiechnęła się Alice, spojrzałam na Soph.

- Niestety muszę dziś spotkać się z dziewczynami z zespołu, ale może wieczorem napijemy się wina i trochę lepiej poznamy? W końcu będziemy mieszkać razem trochę. - zaproponowała.

- Brzmi dobrze. - stwierdziłam.

Do: Skarb ♥
Ja i Alice chętnie z Wami wyskoczymy, Soph nie może.

Od: Skarb ♥ 
Będziemy po Was koło 14.00 xx

Spojrzałam na godzinę, 10.30, nieźle sobie pospałam. Dokończyłam swoje śniadanie, Soph pożegnała się z nami i wyszła na swoje spotkanie. Wyszykowałam się i rozłożyłam na łóżku czekając na przyjście chłopaków, mój telefon zawibrował, odblokowałam ekran i uśmiechnęłam się.

Meg: Hej ♥

Rose: Siema ♥

Alex: Heeej ♥ Jejku jak ja za Wami tęsknie :o Opowiadajcie jak u Was!

Rose: Nowy Jork jest cudowny, ale brakuje mi Was :( Moja współlokatorka to szalona imprezowiczka :/

Meg: Nudno bez Was :( Mam Ally, ale to nie to samo. Ale opowiadaj Alex jak Dublin!

Rose: Właśnie!

Alex: Jestem w pokoju z Alice :) I jeszcze jedną dziewczyną. Zaraz idziemy na obiad z Niallem, Harrym i Liamem. 

Rose: Pozdrów Liama :)

Alex: Przekaże na pewno.

Meg: Ode mnie też przekaż chłopakom pozdrowienia.

Alex: Okej, muszę spadać bo właśnie przyszli. Buźka ♥

Meg: Pa xx

Rose: :*

Zgarnęłam bluzę, a do kieszeni włożyłam telefon, pieniądze i kluczyk do pokoju. Zeszłyśmy z Alice na dół, gdzie czekali chłopcy, od razu rzuciłam się na Nialla, który wykazał się refleksem i mnie złapał.

- Hej księżniczko. - uśmiechnął i pocałował mnie, od razu oddałam pocałunek.

- Hej. - powiedziałam odrywając się od chłopaka.

Przywitałam się z resztą i wyszliśmy za kampus w poszukiwaniu jakieś knajpki. W końcu znaleźliśmy jakieś miejsce w dość obleganej restauracji, a jak jest sporo osób to jedzenie musi być dobre. Usiedliśmy, zamówiliśmy picie i zaczęliśmy przeglądać menu, wybrałam pieczonego łososia z warzywami.

- Więc jak Wam się podoba? - zapytał Harry.

- Nawet nie zaczęliśmy jeszcze zajęć. - zaśmiałam się.

- Wiem, ale to jest takie ekscytujące. - wygłupiał się.

- Ważne, że mamy blisko do siebie. - uśmiechnął się Liam.

- W ogóle macie pozdrowienia od Meg i Rose. - przypomniałam sobie.

- Co u nich? - spytał od razu Payn.

- Meg dalej jest z Ally, ale tęskni za nami, a Rose jest zakochana w Nowym Jorku, ale ma współlokatorkę imprezowiczkę i nie widzi jej się to. - wzruszyłam ramionami.

- A co u Tomlinsona? - wyrwał się Niall.

- Też dostał się do drużyny na uniwerku. - uśmiechnął się Harry.

W końcu przyszło jedzenie, a my dalej rozmawialiśmy na dosłownie wszystkie tematy. Muszę przyznać, że obiad był pyszny i na pewno jeszcze tu wpadniemy. W drodze powrotnej zaszłyśmy z Alice do sklepu i kupiłyśmy dwa wina na dzisiejszy wieczór z Sophią, chłopcy oczywiście próbowali się wkręcić, ale szybko udało nam się wybić ich pomysł z głów babskimi filmami i maseczkami na twarz. No to czas poznać naszą współlokatorkę.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~



Moje prace:

1 maj 2016

(II) Prolog

Alex POV

Nie mogę być już bardziej podekscytowana, jutro tj. 26 września wylatuje do Dublina, Niall jest tam już 2 tygodnie i nie mogę się doczekać, żeby się z nim spotkać. Czemu wyleciał wcześniej? Sprawy związane z drużyną piłki nożnej, było jakieś zgrupowanie pierwszaków, a jutro są kwalifikacje na które niestety nie zdążę ponieważ zaczynają się o 10.00, a mój samolot ląduje o 11.30. Niall wziął jako główny kierunek piłkę nożną, a dodatkowo muzykę, ja natomiast angielski, również z dodatkową muzyką, więc jakieś zajęcia będziemy mieli prawdopodobnie razem. Gdy stanęłam w progu domu po ucieczce przed samolotem do Los Angeles, mama była w lekkim szoku, jednak tata tylko stwierdził, że był pewien, że tak zrobię, na szczęście zaakceptowali moją decyzję i jestem im za to wdzięczna. Na szczęście nie lecę samolotem sama, Harry i Liam lecą ze mną, niestety już na początku sierpnia pożegnaliśmy się z Rose która wyleciała do Nowego Jorku, a Louis i Meg obiecali odwieźć nas na lotnisko i tam pożegnać, ponieważ oni wyjeżdżają na swoje uczelnie dopiero w środę. No i to czego nie mogę się doczekać równie bardzo! Alice też dostała się na studia do Dublina! Wysłałyśmy podanie, aby być razem w akademiku, ale niestety dowiemy się tego dopiero jutro. Większość rzeczy miałam już zapakowane, ale zostały mi ostatnie koszulki do spakowania oraz laptop, mój telefon zaczął wibrować, wzięłam go do ręki i momentalnie uśmiechnęłam się widząc zdjęcie Nialla na ekranie.

- Halo? - zaśmiałam się.

- Hej skarbie. - powiedział blondyn.

- Jak u Ciebie?

- Właśnie wróciłem do akademika po treningu, chciałbym już mieć za sobą wszystko bo trzymanie ciuchów w walizkach jest serio nie wygodne. - jęknął

- Jutro już będziesz miał odpowiedź, dasz radę.

- Mam nadzieję bo bractwo drużyny jest 5 minut od Twojego akademika. - powiedział podekscytowany.

- Tęsknie za Tobą strasznie. - westchnęłam.

- Ja też kochanie, ale już od jutro będziemy mieli siebie ile tylko będziemy chcieli. - byłam pewna, że się uśmiecha.

- Idź odpoczywać i daj jutro czadu, będę trzymała za Ciebie kciuki.

- Postaram się, szkoda że Louisa nie ma tu ze mną. - powiedział smutno.

- Ale już jutro będę ja, Harry i Liam. - odparłam radośnie.

- Kocham Cię.

- Ja Ciebie też, do jutra. - pożegnałam się.

Po rozłączeniu się dobre 15 minut szarpałam się z zamkiem od walizki, jednak w końcu na ratunek przyszedł mi tata i zamknął bagaż jednym ruchem. Na wszelki wypadek zanieśliśmy bagaże do samochodu już dzisiaj, zostawiłam tylko bagaż podręczny który jutro rano jeszcze dopakuję. Kolejne 2 godziny spędziłam z rodzicami, mama przeglądała album rodzinny, wspominając jakieś moje wybryki, a tata tylko uśmiechał się na jej opowieści. Koło 23.00 byłam już w łóżku, wysyłając do Nialla smsa na dobranoc, z początku wierciłam się i nie mogłam zasnąć przez emocje jednak w końcu zmęczona zapadłam w sen.

***


Jak tylko usłyszałam dźwięk budzika praktycznie wyskoczyłam z łóżka, wzięłam szybki prysznic, pomalowałam się i założyłam przygotowane wcześniej ubrania czyli czarne podarte rurki, czarną koszulkę i jeansową kurtkę, a do tego chabrowe trampki. Wysłałam szybko smsa do Nialla życząc mu powodzenia, zeszłam na dół z ostatnią moją torbą i odłożyłam ją na przedpokoju. Weszłam do kuchni gdzie na wysepce leżał talerz z dwoma goframi, a na nich były owoce, mama uśmiechnęła się stawiając obok talerza kubek z kawą.

- Wcinaj bo za 20 minut musimy wyjechać. - powiedziała.

- Dziękuję. - uśmiechnęłam się i zabrałam się za śniadanie które swoją drogą było cudowne.

Punkt 9.00 wyjechaliśmy spod domu, umówiłam się z chłopakami o 8.30 pod bramkami naszego lotu. Byliśmy na miejscu na czas, już z daleka rozpoznałam chłopaków i Megan, moi rodzice ciągnęli po jednej walizce, a ja na ramieniu miałam podręczną torbę. Wszyscy przywitali się i poszliśmy pod bramki, najpierw pożegnałam się z rodzicami, mama oczywiście zrobiła po raz drugi "dzwoń do mnie " wykład, a ojciec po prostu przytulił i zapewnił, że podjęłam dobrą decyzję. Łzy leciały mi już ciurkiem gdy żegnałam się z Meg i Louisem, było ciężko, ale takie życie i tak będziemy utrzymywać kontakt. Kilka minut przed 10.00 samolot oderwał się od ziemi i byliśmy już w drodze do Dublina. Zgodnie z przewidywaniami wylądowaliśmy 11.30, jak najszybciej zabraliśmy walizki i złapaliśmy większą taksówkę, która podwiozła nas pod sam kampus. Szliśmy do wydziału do spraw akademików, zarejestrowaliśmy się i dostałam klucz do pokoju w akademiku nrumer 3, okazało się że Harry i Liam mają wspólny pokój w akademiku numer 1. Cały kampus był bardzo nowoczesny i zadbany, górowała tu czerwień i biel, w końcu dotarłam pod budynek, a Liam pomógł mi wnieść walizki na 2 piętro. Spojrzałam na drzwi z numerem 45, wzięłam głęboki oddech i włożyłam kluczyk w drzwi jednak nie było możliwości, aby go przekręcić co oznacza, że ktoś jest w środku. Powoli uchyliłam skrzydło i wtaszczyłam obie walizki do pokoju, zamknęłam drzwi i usłyszałam potworny pisk,a następnie poczułam ramiona owinięte wokół moich.

- Alex tęskniłam!

- Alice! Ja też! - podzieliłam entuzjazm kuzynki.

Rozejrzałam się po pokoju który był całkiem spory, zauważyłam 3 łóżka, co oznacza że mamy jeszcze jedną współlokatorkę. Pokój był jasny, posiadał aneks kuchenny wyposażony w czajnik, mikrofalówkę i średniej wielkości lodówkę, łazienka posiadała sporą kabinę prysznicową,toaletę, umywalkę oraz ogromne lustro, ściany były perłowo szare co na prawdę mi odpowiadało. Usiadłam na swoim łóżku obok którego było niewielkie białe biurko i spojrzałam na uśmiechniętą Alice.

- Znasz naszą współlokatorkę? - spytałam.

- Nie, przyjechałam to dosłownie pół godziny temu jeszcze jej tu nie było. - wzruszyła ramionami.

Alice pomogła rozpakować mi ubrania do szafy którą będziemy we trzy dzieliły, wzięłam najniższe półki jako że do wysokich nie należę. Gdy padłam na łóżko mój telefon zawibrował, odebrałam smsa który okazał się być od Nialla, odesłałam mu numer akademika oraz mojego pokoju.

- Niall będzie tu za jakieś 15 min. - poinformowałam kuzynkę i w tym momencie drzwi od pokoju otworzyły się i weszła przez nie prawdopodobnie nasza współlokatorka.

Dziewczyna była całkiem wysoka, miała piękne, długie brązowe włosy i zielone oczy, jej sylwetkę podkreślały krótkie szorty i croptop. Gdy nas zauważyła uśmiechnęła się szeroko i podeszła bez zawahania.

- Hej jestem Soph. - uścisnęła nas po kolei.

- Ja jestem Alex. - przedstawiłam się.

- A ja Alice. - dodała kuzynka.

- Co studiujecie? - spytała.

- Angielski  dodatkowo muzykę. - odpowiedziałam.

- Socjologię z elementami psychologii. - wytłumaczyła Al.

- Ja jestem na drugim roku aktorstwa z dodatkowym tańcem. - powiedziała - Jestem padnięta, właśne wróciłam z eliminacji do drużyny cheerleaderek i na szczęście dostałam się, jeszcze obok były eliminacje do szkolnej drużyny piłki nożnej i o mój boże na pierwszym roku są takie ciasteczka. - już wiedziałam, że mamy prawdziwą gadułę za współlokatorkę, ale nie przeszkadzało mi to  - Trzech pierwszoroczniaków dostało się do drużyny, ale z dziewczynami zajarałyśmy się jednym, na jego widok aż gorąco się robi, wysoki blondyn z niebieskimi oczami. Trener tak go wychwalał, że ciężko nie było zwrócić na niego uwagi. - zaśmiała się i weszła do łazienki.

Tak ją słuchając na myśl przyszedł mi Niall, nie zdziwiłabym się jakby zrobił furorę wśród cheerleaderek ponieważ no powiedzmy sobie prawdę jest cholernie gorący. Leżałam sobie na łóżku, gdy nastało pukanie do drzwi Alice krzyknęła "proszę!", a do pokoju wszedł nie kto inny jak mój ukochany blondyn, z głośnym piskiem rzuciłam się na chłopaka oplatając nogami jego biodra i łącząc nasze usta w desperackim pocałunku.

- O mój Boże kto tak się wydarł? - spytała Soph wychodząc z łazienki.

- Alex nie widziała swojego chłopaka od dwóch tygodni i właśnie się witają. - usłyszałam Alice i oderwałam się od Nialla.

- Tęskniłam. - wtuliłam się w chłopaka.

- Ja też skarbie. - przycisnął mnie do swojego ciała.

- A właśnie Soph to Niall mój chłopak, Niall to Soph nasza współlokatorka. - chłopak uśmiechnął się i podał dziewczynie rękę, po czym mocno przytulił Alice w geście powitania.

- Dostałeś się? - spytałam.

- Ja bym się nie dostał? - odpowiedział dumnie - Idziemy przejść się po kampusie? - skinęłam głową na jego propozycję.

- Tylko się przebiorę. - uśmiechnęłam się.

- Okej poczekam na dole, pójdę sobie zapalić. Na razie dziewczyny. - pożegnał się Niall i zamknął za sobą drzwi.

- O MÓJ BOŻE! - pisnęła Soph - Chodzisz z najgorętszym pierwszakiem na całym kampusie! Cholera nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę! Ile jesteście razem? - spytała.

- Ponad rok. - uśmiech nie schodził z mojej twarzy.

- Lepiej go pilnuj bo nie mogę poręczyć za dziewczyny z zespołu, ale o mnie możesz być spokojna. - zaśmiała się.

Szybko przebrałam się i zbiegłam na dół do blondyna opartego o murek przed akademikiem, nie mogłam się nacieszyć jego obecnością. Przeszliśmy się po kampusie i staraliśmy się ogarnąć co gdzie leży.

- Pomożesz mi? - spytał nagle Niall.

- W czym? - uniosłam brew.

- Wziąć moje rzeczy i zobaczyć pokój w bractwie drużyny. - uśmiechnął się szeroko, a ja szybko się zgodziłam bo halo kto by nie był ciekawy bractwa?



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Prolog II części ! Jaram się :D

Moje prace: