*początek lutego*
EMI POV
Siedzę na trybunach i rozglądam się, czekam aż wróci Rose i przyniesie gorącą czekoladę. Mam na sobie bluzkę, sweter, bluzę i ciepłą kurtkę, na mojej głowie jest czapka, na rękach dwie pary rękawiczek i do tego jestem owinięta szalikiem, nie mam pojęcia kto wpadł na pomysł meczu w zimę. Podczas ostatnich rozgrywek niestety Niall i Louis siedzieli na ławce rezerwowych przez cały mecz, mam nadzieję że tym razem uda im się wejść na boisko. W końcu Meg pojawiła się z Liamem i Harrym, podała mi gorący napój i zajęli miejsca koło mnie, patrzyłam jak zawodnicy obu drużyn rozgrzewają się, spojrzałam na Nialla, miał na sobie biały strój jak reszta drużyny, a do tego czarna koszulkę z długim rękawem pod spodem i tego samego koloru rękawiczki, widać było że się stresuje bo co chwilę poprawiał włosy. Niestety pierwsza połowa zaczęła się bez blondyna, nasza drużyna przegrywała 2:4 i nie wyglądało to ciekawie, te dwa gole strzelił Luke - kapitan drużyny. Rozbrzmiał gwizdek oznaczający koniec pierwszej połowy, rozmowy na temat dzisiejszej gry krążyły wokół nas. Zrobiłam zdjęcia boiska i kawałka trybun po czym wstawiłam na instagrama.
- Alex! - szturchnął mnie Liam.
- Co jest? - spytałam chłopaka.
- Niall i Louis wychodzą na boisko. - powiedział uśmiechnięty.
Szybko przeniosłam wzrok na murawę na której stał uśmiechnięty Niall, nasze spojrzenia skrzyżowały się i blondyn do mnie mrugnął na co szczerze się uśmiechnęłam.
Do końca meczu zostały 3 minuty, a na tablicy widnieje remis - 4:4, jedną bramkę strzelił Louis , a drugą Niall. Widziałam, że Louis szepcze coś do blondyna, a tamten tylko kiwa głową i się uśmiecha. Gra trwała dalej, Tomlinson przejął piłkę i biegł z nią prosto w stronę bramki jednak dwóch przeciwników stanęło mu na drodze, Lou zaczął przebierać nogami jak szalony i kiwał, nagle spojrzałam zdziwiona bo chłopak dalej przebierał nogami, ale piłka została kilka metrów za nim, Niall wziął rozbieg i strzelił z dystansu, a piłka trafiła prosto w lewe okienko bramki. Cała widownia jak na zawołanie wystrzeliła i zaczęła się cieszyć, sama nie byłam lepsze bo krzyczałam ile sił w płucach. Po usłyszeniu gwizdka oznaczającego koniec meczu cała drużyna zaczęła się cieszyć, wzięli Louisa i Nialla na ręce i podrzucali ich, byłam dumna z obu chłopaków bo wynik 5:4 z jedna z lepszych drużyn w Londynie to świetna wiadomość. Gdy trochę ludzi się rozeszło weszłam na murawę i rzuciłam się na Nialla gratulując mu świetnej gry, złapał mnie w talii i okręcił się dookoła, a ja się śmiałam na cały głos, potem odstawił mnie na ziemię i pocałował.
- Trzeba to uczcić! - krzyknął jeden z członków drużyny - Impreza u mnie w domu o 20.00! - dostał odpowiedź w postaci oklasków i gwizdów.
- Pójdziemy? - spytał Niall - Weźmiemy resztę i będziemy się świetnie bawić. - powiedział opierając brodę o moją głowę.
- Możemy iść. - uśmiechnęłam się, Niall zasłużył na tą imprezę.
- Okej tylko muszę wziąć prysznic i się przebrać, poczekasz koło szatni? - przytaknęłam i poszliśmy.
Niall zanim wszedł do szatni pocałował mnie szybko, szłam wolnym krokiem wzdłuż korytarza na którym wisiały dyplomy i medale z różnych zawodów, a to z piłki nożnej, a to z siatkówki. Dotarłam aż do gabloty z pucharami kiedy poczułam jak ktoś zakrył mi oczy jedną ręką, a druga powędrowała na moją talię, poczułam męski żel pod prysznic i domyśliłam się, że to Niall.
- Niall wiem, że to Ty! - zaśmiałam się.
Chłopak uniósł mnie nad ziemię, usłyszałam że otworzył drzwi i weszliśmy do jakiegoś pomieszczenia, zdjął rękę z moich oczu, ale było tam tak ciemno, że tak niczego nie widziałam.
- Niall co Ty odwalasz? - spytałam.
- Niallem nie jestem, ale też może być przyjemnie. - usłyszałam i poczułam zimne ręce pod swoją koszulką na co głośno pisnęłam - Bądź cicho to będę delikatny. - warknął do mnie.
- Zostaw mnie! - krzyknęłam i próbowałam go odepchnąć.
Siłą zdjął ze mnie kurtkę i bluzę, nie miałam na tyle siły żeby odepchnąć go od siebie, zaczęłam płakać i krzyczeć, ale chłopak był coraz bardziej brutalny. W pewnym momencie naparł na moje usta które zacisnęłam i nie odwzajemniłam pocałunku.
- Ktoś tu się buntuje. - zaśmiał się, złapał mnie za nadgarstki, nie miałam szans na wyrwanie się.
Znałam ten głos, ale nie mogę sobie przypomnieć do kogo należy. Następnie zdjął ze mnie sweter i rozerwał koszulkę którą miałam na sobie, próbowałam krzyczeć, ale chłopak przywarł znowu do moich ust.
- Alex? - usłyszałam znajomy głos.
- Niall pomocy. - krzyknęłam.
- Siedź cicho. - warknął znowu chłopak i ścisnął moje piersi, przez co krzyknęłam.
Usłyszałam próbę otwarcia drzwi za którymi byliśmy, nagle otworzyły się z hukiem, światło które wpadło oświetliło twarz chłopaka który mnie zaatakował. LUKE. Wszystko jakby działo się w zwolnionym tempie, Niall rzucił się na niego i zaczął go bić, natomiast ja skuliłam się w rogu i szlochałam, blondyn te kilka razy oberwał.
- Co tu się dzieje? - usłyszałam głos trenera - Horan? Hemmings? Co tu się do cholery wyprawia? Oboje marsz do punktu medycznego, a potem do mojego gabinetu na rozmowę. - zarządził po tym jak rozdzielił chłopaków.
- Ten skurwiel dobierał się do mojej dziewczyny, gdybym ich nie znalazł i mu nie przypierdolił to by ją zgwałcił. - syknął Niall.
- Ha, masz jakiś dowód? Może ona chciała. - zakpił Luke.
- Dlatego teraz siedzi w kącie zalana łzami i się cała trzęsie? - pokazał na mnie.
- Stop! Wy - pokazał na nich trener - do punktu medycznego już!
- Nie zostawię jej samej. - powiedział Niall.
- Nie będzie sama, pani Hill się nią zaopiekuje Horan. - odparł twardo trener.
- Dobrze. - burknął blondy i posłał mi ostatnie przepraszające spojrzenie.
Chwilę później siedziałam w gabinecie trenerów i piłam herbatę z panią Hill, która była trenerką siatkówki w naszej szkole. Trener poszedł przypilnować chłopaków, żeby nie zrobili sobie większej krzywdy.
- Alex powiesz mi co się dokładnie stało? - poprosiła pani Hill.
Westchnęłam i opowiedział krok po kroku co się działo, musiałam to zrobić bo inaczej Niall mógłby mieć problemy.
- Wiesz, że trzeba w takim razie zgłosić to na policję? - powiedziała, a mi momentalnie zrobiło się słabo.
- To konieczne? - spytałam.
- Jeśli masz być bezpieczna to tak, on może zrobić krzywdę innym dziewczynom. - odparła.
- Dobrze. - zgodziłam się.
Zostali wezwani rodzice moi, Nialla i Luka, policja także została wezwana do szkoły, przesłuchali każdego po kolei. Siedziałam na korytarzu z rodzicami, mama przytulała mnie i głaskała po głowie, w środku gabinetu siedział Luke, Niall i ich rodzice, ciągle było słychać jakieś krzyki, cholernie się bałam jak to będzie. Nagle drzwi do gabinetu otworzyły się i wyszła policja z Lukiem i jego rodzicami, ale blondyn dalej siedział w środku, czas dłużył się w nieskończoność, aż wreszcie i oni opuścili gabinet dyrektora. Rzuciłam się prosto w objęcia Nialla, chłopak od razu przycisnął mnie do siebie, a ja znowu zaczęłam płakać.
- Shhhh. Już wszystko w porządku. - szepnął mi do ucha i kołysał nas lekko.
- Jaka decyzja? - spytał mój ojciec.
- Luke będzie miał to w papierach i został wyrzucony ze szkoły. - powiedział Niall, a ja odetchnęłam - Będziemy musieli stawić się na rozprawie, ale to kwestia formalności.
- Dziękuję Niall. - powiedział mój ojciec i przyciągnął blondyna do uścisku, od wigilii mają ze sobą bardzo dobre kontakty.
- Zapraszam państwa do nas na obiad. - powiedziała moja mama na co wszyscy przystali.
Pojechaliśmy do domu na dwa samochody, jednak Niall siedział ze mną na tyle naszego samochodu. Zjedliśmy obiad i poszliśmy do mnie do pokoju zostawiając nasze rodziny w salonie, gdzie rozmawiali i pili kawę.
- Muszę wziąć prysznic. - stwierdziłam.
- Poczekam tu na Ciebie. - uśmiechnął się blondyn.
Gdy wyszłam spod prysznica Niall leżał na moim łóżku i chyba zasnął, uniosłam jego rękę i wtuliłam się w niego.
- Mój bohater. - szepnęłam przeczesując jego włosy na co mruknął przez sen i objął mnie mocniej, nawet nie wiem kiedy sama odpłynęłam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Oj Luke coś Ty narobił?!?
Zapraszam na Return to life || Niall Horan gdzie pojawił się już 2 rozdział :3 dajcie tam znać czy powinnam kontynuować pisanie :)
Niall taki bohater :3
Love ya! ♥
Moje prace:
Zjebisty rozdział. Życzę weny.Strasznie się wciągnęłam w opowiadanie. :D
OdpowiedzUsuńjejku gdyby nie niall już się boje co by się stało alex
OdpowiedzUsuńCo za gnojek !!! Aż się wkurzyłam !! Nowe opowiadanie też ekstra :)
OdpowiedzUsuńFajny rozdział lubię jak coś się dzieje:)
OdpowiedzUsuń