31 gru 2015

Rozdział XVI

Alex's POV

Obudziłam się wypoczęta jak nigdy, usiadłam na łóżku i zorientowałam się, że jestem w swoim pokoju. Wczoraj oglądaliśmy film i usnęłam na kanapie to ostatnie co pamiętam. BOŻE! Czyli Horan musiał mnie tu przynieść bo przecież Alice nie dałaby rady, co za wstyd... Podniosłam się gwałtownie i od razu tego pożałowałam bo wszystkie siniaki i stłuczenia dały o sobie znać. Delikatnie podniosłam się i ruszyłam do szafy wyjęłam z niej luźną miętową bluzkę i czarne leginsy plus oczywiście bieliznę. Weszłam do łazienki, rozebrałam się i weszłam pod prysznic odkręcając ciepłą wodę, tego mi było trzeba moje ciało z minuty na minutę coraz bardziej się rozluźniało. Stałam tam na pewno dłużej niż powinnam, ale co tam należało mi się. Odsuszyłam ciało ręcznikiem i wytarłam dokładnie włosy następnie ubrałam się w przygotowane wcześniej ciuchy i rozczesałam wilgotne jeszcze włosy, postanowiłam je dziś zostawić w spokoju niech same wyschną. Z łazienki zaczęłam się kierować schodami w dół do kuchni gdzie zastałam Alice i Nialla śmiejących się i żywo rozmawiających, nie powiem trochę mnie to zaskoczyło.

- Hej Wam. - powiedziałam chcąc zwrócić na siebie uwagę, podskoczyli na krzesełkach i ich wzrok wlepił się we mnie.
- Czyżby śpiąca królewna w końcu wstała? - zażartowała Alice chcąc rozluźnić atmosferę która była dziwnie napięta.
- W końcu? - burknęłam - Która godzina? - zapytałam
- 13.30 - odezwał się Horan posyłając mi krótki uśmiech - Ja będę lecieć mam kilka spraw do załatwienia na mieście, papa! - powiedział pospiesznie i wyszedł, okej zachowuje się co najmniej dziwnie.

Cały dzień przeleżałyśmy na kanapie oglądając filmy i plotkując. Niepokoi mnie zachowanie Nialla najpierw chce zacząć od nowa, a teraz mnie ignoruje? Chyba że po wczorajszym wieczorze postanowił zwiększyć dystans między nami. Postanowiłam położyć się już spać, poczłapałam do mojego pokoju rzucając się na łóżko. Wzięłam do ręki telefon i sprawdziłam facebooka gdzie odpowiedziałam na kilka wiadomości od moich przyjaciółek z Londynu. Postanowiłam jeszcze odezwać się do Nialla.

Do: Niall
Hej ;)

Od: Niall
Hej, coś się stało? Wszystko ok?

Do: Niall
Wszystko ok :) czemu się dziś nie odzywałeś?

Od: Niall
Miałem sprawy do załatwienia tak jak mówiłem rano ;) Odpoczywaj mała dobranoc xx

Do: Niall
Dobranoc x

Coś czuję że on kręci, nie podoba mi się to... Spojrzałam jeszcze raz na smsy i stwierdziłam że brzmię w nich jak desperatka próbująca zwrócić jego całą uwagę na siebie, uświadomiłam sobie że czuję do Horana coś więcej niż przyjaźń i cholernie boję się że to stracę....

----------------------------------------------------------------

21 lipca (środa)

Siedziałam przed telewizorem i jadłam kanapki skacząc po kanałach, mam cholernego doła ... Alice nie ma dla mnie czasu, Niall w kółko coś załatwia i wysyła sporadycznie smsy, mam ochotę rzucić wszystko i wrócić do Lonynu, ale co mi to da? Było koło 15.00 kiedy Alice wpadła do domu.

- Ruszaj tyłek z tej kanapy i jedziemy do galerii, nawet nie waż mi się sprzeciwić - powiedziała do mnie kuzynka i poszła do swojego pokoju.

Podniosłam się i ruszyłam się przebrać, gdy byłam już gotowa złapała mnie za rękę i wręcz wsadziła do samochodu. Szybko dotarłyśmy do galerii i ruszyłyśmy do części z sklepami odzieżowymi.

- Alice? O co chodzi, możesz mi łaskawie powiedzieć? - moje zdezorientowanie wzięło górę.
- Idziemy dziś do klubu! - jej oczy aż świeciły od podekscytowania.
- Nie mam na to ochoty, Al daj mi spokój... - wręcz błagałam
- Ostatnio za mało czasu razem spędzamy, po za tym jutro Twoja 18! Urodziłaś się 30 min po północy więc zaczniemy świętować już dziś - matko ! Zapomniałam o własnych urodzinach. Jakoś miło mi się zrobiło że ona pamięta. - i nie wywiniesz mi się plus kupujemy sukienkę lub chociaż spódnicę. - nie potrafiłam jej odmówić, przytuliłam ją najmocniej jak tylko potrafiłam
- Dziękuję! - krzyknęłam

Po 2 godzinach szukania czegoś odpowiedniego zdobyłyśmy bordową koszulę bez rękawków lekko prześwitującą oraz czarną skórzaną spódnicę do połowy uda do tego założę krótkie czarne trampki bo obcasy to dla mnie za dużo. Wróciłyśmy do domu gdzie zaczęłyśmy się szykować. Koło 21.00 postanowiłyśmy się zebrać.

- Dawaj Al idziemy? - nie mogłam ustać w miejscu przez rozsadzające mnie emocje.
- Tak jasne, ale jeszcze Zayn i Ash z nami pójdą, więc musimy zajść po nich do skateparku - przez chwilę poczułam ukłucie w sercu że to nie Niall idzie z nami.
- Oh... ok - westchnęłam.

Zamknęłyśmy dom i ruszyłyśmy w stronę skateparku, było tam kompletnie ciemno co było dziwne zazwyczaj lampy o tej porze działały.

- Al nie ma tu ich, po za tym jest ciemno i trochę strasznie chodźmy co? - dziewczyna złapała mnie za rękę i prowadziła w stronę ramp.

- NIESPODZIANKA! - usłyszałam głośny krzyk zza pleców i zapaliły się latarnie.

Byłam w zupełnym szoku, wszyscy moi znajomi z Mullingar tu byli coś czuje że to będą moje najlepsze urodziny. Każdy po kolei podchodził i składał mi życzenia w gronie tych osób był nawet Shane co mnie mile zaskoczyło.

- Jejku tak bardzo dziękuję! - ściskałam mocno Al
- Jest jeszcze jedna osoba której powinnaś podziękować. - szepnęła mi na ucho dziewczyna i wyplątała się z moich objęć, uniosłam pytająco brew i poczułam dwie ręce owijające się wokół mojej talii.
- Wszystkiego najlepszego księżniczko - wyszeptał mi do ucha znajomy głos pod wpływem którego przez moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz, odwróciłam się i mocno objęłam blondyna w pasie.
- Dziękuję! Więc to były te ważne sprawy przez które nie miałeś czasu? - spojrzałam podejrzliwie.
- Ummm... taak - wydukał speszony pocierając dłonią o tył głowy, zachichotałam i złożyłam pocałunek na policzku chłopaka.

Bawiłam się doskonale, tańczyłam, piłam i śpiewałam w najlepsze, gdzieś po drodze był jeszcze tort i toast. Nim się obejrzałam była już 1.30, byłam lekko wstawiona ale wszystko ogarniałam. Od dłuższego czasu nie widziałam nigdzie Nialla, przechodziłam pomiędzy ludźmi szukając go, ale zamiast Horana wpadłam na Shana.

- Hej mała jak się bawisz? - zdziwiła mnie trochę jego pewność siebie.
- Świetnie - powiedziałam na początku niepewnie, ale po chwili spędzonej w towarzystwie chłopaka śmiałam się w najlepsze.
- Widzę że ktoś tu podrywa jubilatkę - usłyszałam Horana, ale nie mogłam rozgryzać tonu jakim to powiedział, śmiał się? Był złośliwy? Może zazdrosny? Tą ostatnią myśl od razu od siebie odsunęłam.
- Wiesz stary - zaśmiał się Shane - Alex jest naprawdę gorącą laską, ale prędzej wziąłbym się za Ciebie niż za nią - powiedział i wybuch śmiechem widząc zapewne nasze miny. Chwilę potem wszyscy się z tego śmialiśmy

Niall złapał mnie nagle za rękę i zaprowadził do swojego samochodu, wsiadłam ale gdy chciałam zapytać co robi ubiegł mnie.

- Mam dla Ciebie jeszcze jedną niespodziankę, - uśmiechnął się zadziornie - ale muszę zasłonić Ci oczy.
- Oh, ok - to było jedyne co byłam w stanie z siebie wydobyć, Niall zawiązał mi oczy i ruszył w drogę, jestem ciekawa co on jeszcze wymyślił ten dzień i tak był pełen atrakcji...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękuję za 300 wyświetleń <3
To ostatni rozdział w 2015 roku, dlatego pozwolę sobie życzyć Wam drodzy czytelnicy szczęśliwego nowego roku bez trosk i zmartwień, żeby był jeszcze lepszy niż poprzedni i oczywiście udanej imprezy ! Dziękuję za wszystko i do napisania w 2016 !

xoxo





28 gru 2015

Rozdział XV

Alex's POV

Koło 8.30 zostałam obudzona przez pielęgniarkę która musiała zmierzyć mi temperaturę i ciśnienie oraz sprawdziła czy wszystko dobrze się goi. Podczas obchodu lekarz powiedział, że wieczorem mogę już wrócić do domu, więc od razu poinformowałam ciocie i Alice. Al przyjedzie do szpitala z Niallem i razem z nimi wrócę do domu. Podniosłam się z łóżka cała obolała i doczłapałam się do łazienki gdzie wzięłam prysznic i umyłam zęby. Gdy wróciłam do sali na krzesełku koło łóżka siedział młody chłopak, brunet z ciemnymi,niebieskimi oczami, mimo delikatnych rysów twarzy był dobrze zbudowany, wydawał się wręcz idealny, ubrany był w ciasne jeansy i białą koszulkę w serek.

- Cześć. - zawołał entuzjastycznie w moją stronę.
- Hej. - odpowiedziałam rzucając niepewny uśmiech.
- Jestem Shane - chłopak przedstawił się i wyciągnął rękę w moim kierunku.
- Alex - powiedziałam podając swoją dłoń, jego uścisk był bardzo delikatny.
- Jak się czujesz? - zapytał, a ja rzuciłam mu zdezorientowane spojrzenie które chyba zauważył bo stuknął się ręką w czoło. - Jaki ja jestem głupi, pewnie mnie nie kojarzysz, więc to ja zadzwoniłem po karetkę i przepędziłem tych idiotów którzy na Ciebie napadli. - zdecydowanie wydaje się zbyt idealny, przystojny, odważy coś musi być nie tak.
- Dziękuję, nie mam pojęcia jak Ci się odwdzięczę.  - mówiłam patrząc w jego oczy - Gdyby nie Ty nie wiem co by się stało.
- Masz szczęście, że wracałem z imprezy i mijałem ten park, swoją drogą dziewczyno co Ty tam robiłaś o tej porze i do tego sama? - czy on właśnie mnie zganił? znamy się dosłownie 5 min, a czuję się jak dziecko przyłapane na wyjadaniu ciastek z puszki.
- Pokłóciłam się z przyjacielem i tak jakoś wyszło. - odparłam beznamiętnie.
- Chcesz o tym pogadać? - zaskoczył mnie swoją otwartością, jego charakter nijak ma się z wyglądem.
- Myślę, że to nie jest rozmowa na to miejsce i ten czas.
- W porządku, ale mam nadzieję że dasz się zaprosić na kawę jak wyjdziesz ze szpitala i porozmawiamy. - rzucił chłopak z beztroskim uśmiechem. - Tu masz mój numer, ja muszę już lecieć. Do zobaczenia Alex. - podał mi kartkę z numerem telefonu i ruszył do wyjścia.
- Do zobaczenia. - odpowiedziałam i zobaczyłam charakterystyczną blond czuprynę wchodzącą do sali,  Niall posłał dziwne spojrzenie w stronę wychodzącego chłopaka. Gdy nasze spojrzenia się skrzyżowały posłał mi ciepły uśmiech.
- Jak się czujesz? - spytał zatroskany blondyn.
- Już dużo lepiej - odwzajemniłam jego uśmiech - tylko dalej bolą mnie te cholerne siniaki. - jęknęłam
- Ummm... Alex? - spojrzałam znacząco na chłopaka, aby kontynuował pytanie - Ten chłopak co wychodził, kto to był? - czyżby był zazdrosny? Nie no gdzie przecież jesteśmy przyjaciółmi.
- To był Shane, on odgonił tych chłopaków ode mnie i wezwał karetkę.
- Mhm - mruknął tylko blondyn.



Niall's POV

Ten cały Shane wydaje mi się jakiś podejrzany, Boże Horan nie znasz typka, a już na niego najeżdżasz, czy to jest zazdrość? Nie chce stracić Alex, a ten koleś wydawał się tak idealny w porównaniu do mnie. Porozmawialiśmy jeszcze trochę i pomogłem się dziewczynie spakować, koło 18.00 przyszedł lekarz z wypisem dla Alex i podał jej wszystkie wskazówki dotyczącej leków które zostały jej przepisane oraz zalecił odpoczynek do końca tygodnia. Wziąłem w rękę torbę dziewczyny i wyszliśmy ze szpitala przed którym czekała już na nas Alice. Uściskały się i ruszyliśmy do domu zajeżdżając po drodze do apteki. Gdy podjechałem pod dom dziewczyn, wysiadłem z samochodu i wyciągnąłem z bagażnika torbę Alex i podałem ją Al, już miałem wsiadać do samochodu gdy dostałem pytanie.

- Może byś wpadł do nas na kolacje? - spytała się mnie Alex - Na pewno od kilku dni nie jadłeś nic porządnego więc przynajmniej tak mogłabym Ci się odwdzięczyć. - powiedziała i posłała mi najpiękniejszy uśmiech świata.
- Jasne odstawie samochód do domu i zaraz będę. -  odwzajemniłem uśmiech i ruszyłem w stronę domu.

Alex's POV

- No, no, no Alex kolacyjka? Może powinnam wyjść i Was zostawić? - powiedziała Al i poruszyła znacząco brwiami.
- Mówiłam, że to w ramach rekompensaty za czas który spędził ze mną w szpitalu - powiedziałam i czułam jak rumieńce wpełzają na moją twarz, mam nadzieję że kuzynka tego nie zauważyła.
- Awww, rumienisz się - kurde, zauważyła - Alex widać i po Tobie i po nim że macie się ku sobie po co robić jakiś teatrzyk?
- Dopiero co mi wybaczył kłamstwo i musimy odbudować starą relacje - mówiłam patrząc na czubki swoich butów - Idę się przebrać w coś wygodniejszego.
- Ehh... Okej ja się wezmę za zapiekankę. - mruknęła.

Poszłam do swojego pokoju, wzięłam ubrania z szafy i poszłam do łazienki, opłukałam twarz wodą i rozczesałam swoje włosy. Dzisiejszy dzień próbował mnie chyba dobić bo na dodatek dostałam jeszcze okres. Świetnie! Wzięłam szybki prysznic i wsunęłam na siebie szare zwężane dresy i czarną bokserkę. Zeszłam na dół gdzie w salonie znalazłam Nialla szperającego w szufladzie z filmami, poszłam do kuchni gdzie Alice nalewała soku do szklanek. Sięgnęłam do siatki z lekami i wzięłam tabletkę przeciwbólową popijając ją wodą. Jakieś 20 min później cała nasza trójka zasiadła przed telewizorem z porcją zapiekanki na talerzu, ja i Niall siedzieliśmy na kanapie natomiast Alice zajęła fotel. Film był bardzo interesujący, niestety jednak ja walczyłam ze swoimi powiekami, środki przeciwbólowe które lekarz mi przepisał musiały być dość mocne ponieważ ból pawie całkowicie ustąpił, a ja nie miałam nawet siły dalej walczyć z powiekami.

Niall's POV

Wciągnięty mocno w film, poczułem dotyk na moim ramieniu, spojrzałem delikatnie w bok i ujrzałem burzę blond włosów i piękną, delikatną twarz Alex. Musiała być mocno zmęczona, poprawiłem się na kanapie owijając rękę wokół jej ramion jednocześnie umieszczając jej głowę na mojej piesi, mógłbym tak leżeć godzinami.

Poczułem dźganie w ramię, otworzyłem oczy i zobaczyłem uśmiechniętą twarz Al.

- Wyglądacie serio uroczo, ale myślę że to nie jest najwygodniejsze miejsce do spania. - odparła brunetka - Dałbyś radę zanieść Alex do pokoju? Po schodach i drugie drzwi po lewej. - poinformowała mnie.
- Jasne, to nie problem dla mnie - wstałem przeciągając się.
- A i Niall jak już ją odniesiesz, przyjdź do kuchni mam do Ciebie sprawę.
- Ok - mruknąłem.

Położyłem jedną rękę a plecach dziewczyny, a drugą na zgięciu jej kolan i delikatnie uniosłem w górę. Dziewczyna jest lekka jak piórko więc bez problemu wszedłem z nią po schodach na górę, gdy odnalazłem jej drzwi i otworzyłem łokciem uważając na głowę dziewczyny, wszedłem do jej pokoju i delikatnie położyłem ją na łóżku okrywając kocem. Złożyłem pocałunek na czole i ruszyłem na rozmowę z Alice.

- O co chodzi Alice?
- Jak pewnie wiesz w środę wypada 22 lipca czyli urodziny Alex i chciałam się zapytać czy nie pomógłbyś mi zorganizować czegoś dla niej? - zapytała się mnie dziewczyna.
- Jasne że pomogę, przecież wiesz, że jestem w stanie zrobić wszystko, aby tylko była szczęśliwa - powiedziałem niemal szeptem

Przez kolejne pół godziny obmawialiśmy plan działania, stwierdziliśmy że najlepszym miejscem będzie skatepark, Alice zna właściciela i da radę pogadać z nim i zarezerwować go na ten wieczór oraz zajmie się listą gości. Ja mam się zająć jedzeniem, alkoholem i jako tako organizacją. Oprócz tego została kwestia prezentu dla Alex, musi być to coś wyjątkowego, to są jej 18 urodziny, muszę zrobić coś co zapamięta do końca życia, czeka mnie wielka burza mózgów.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


~1113 słów
Pytanie do Was czy takiej długości rozdziały są ok? Czy powinny być krótsze/ dłuższe?
Ciekawe co Niall wymyśli na urodziny Alex?
Myślę, że kolejny rozdział pojawi się w środę i będzie to ostatni post w tym roku !
Mam nadzieję, że do końca roku blog dobije 300 wyświetleń :)
xoxo

25 gru 2015

Rozdział XIV

Niall's POV

Mija trzeci dzień od kiedy Alex trafiła do szpitala, siedzę u niej prawie przez cały czas. Alice dwa razy wręcz wyrzuciła mnie stąd żebym zjadł, ogarnął się i wyspał. Jej stan jest stabilny, pierwsze 24h wszyscy siedzieliśmy jak na szpilkach, na szczęście wszystko poszło po myśli lekarzy. Siedziałem w sali trzymając ją za rękę delikatnie gładząc kciukiem jej kostki, odwróciłem się na dźwięk zatrzaskujących się drzwi przez które weszła Alice, uśmiechnięta się do mnie blado i podała kawę za którą byłem jej cholernie wdzięczny.

- Dzięki - mruknąłem
- Niall może pójdziesz odpocząć? - zapytała mnie z troską
- Czemu ona się nie budzi? Alice czemu? Tak cholernie się boję - gula w moim gardle sprawiała że ledwo mówiłem.
- Ona potrzebuje czasu, obudzi się na pewno rozumiesz? - pokiwałem głową ledwo zauważalnie - Ona jest zbyt silna żeby odpuścić! 
- Po prostu boje się że stracę kolejną ważną osobę w moim życiu - Al uśmiechnęła się do mnie i potarła moje ramię.
- Ja jadę do domu daj znać gdyby coś się zmieniło. - westchnęła i ruszyła w stronę drzwi.
- Maleńka nie zostawiaj mnie samego na tym chorym świecie - łzy kręciły się w moich oczach - Księżniczko proszę - pojedyncza łza spłynęła po moim policzki. Poczułem delikatny ucisk mojej ręki, otarłem łzę i wlepiłem wzrok w dziewczynę, wydawało mi się? Jej powieki zaczęły się ruszać jakby walczyła z własnym ciałem żeby otworzyć oczy. Wielki kamień po trzech ciężkich dniach spadł z mojego serca.

Alex's POV

Czułam coś ciepłego na mojej dłoni, ścisnęłam to i zorientowałam się że to czyjaś ręka. Walczyłam z ciężkimi powiekami, po kilku próbach oślepiło mnie światło. Biały sufit, białe ściany, spojrzałam się na prawo i zobaczyła wielka pikającą maszynę - wiec jestem w szpitalu. Spojrzałam się na lewo i zobaczyłam smutnego, rozczochranego blondyna z bladoniebieskimi oczami w których było widać ulgę.

- Niall? - zachrypiałam
- Jezu Alex, dzięki Bogu. Nie podnoś się idę po lekarza. - powiedział i wręcz wybiegł z sali. Po chwili przyszedł lekarz i zabrał mnie na badania, na korytarzu minęła blondyna rozmawiającego przez telefon.

Po jakieś godzinie wróciłam na moja salę, wieczorem będą wyniki i dowiem się kiedy będę mogła wyjść. Leżałam sama w sali, nie pamiętam dokładnie wszystkiego z tamtej nocy, ból, krzyk i ciemność to zajmuje mój umysł, moje rozmyślania przerwało skrzypnięcie drzwi.

- Alex! Jak dobrze że się obudziłaś! - Al zamknęła mnie w mocnym ucisku, a ja aż syknęłam z bólu - Przepraszam zapomniałam, że Cię boli - w jej głosie było słychać wyraźną troskę.
- Ile czasu spałam?
- Trzy doby, które ciągnęły się w nieskończoność. - usłyszałam głos mojej cioci - Alex co Ci strzeliło do głowy żeby o tej porze wracać sama?
- Ja nie wiem, emocje mnie poniosły - teraz zdałam sobie sprawę jak cholernie nieodpowiedzialnie się zachowałam.
- Nie rób tego więcej - uśmiechnęła się do mnie ciocia i pocałowała w czoło - Muszę iść do pracy na nocną zmianę więc będę lecieć.
- Dziękuje ciocia - uśmiechnęłam się, a ona odwzajemniła ten gest.
- Alex opowiesz mi co się stało? - spytała moja kuzynka niepewnie.
- Tak - opowiedziałam jej wszystko co pamiętałam, łzy spływały po moich policzkach, a głos powoli się łamał.
- Co za bydlaki z tych gości! Dobrze że ten ktoś wkroczył do akcji - powiedziała mocno zdenerwowana Alice.
- Szkoda tylko że nie będę mogła mu podziękować bo dzięki niemu pewnie jeszcze żyję.
- Właściwie to od kiedy tu trafiłaś codziennie przychodzi jakiś chłopak, ale nie wpuszczają go bo dopóki byłaś nieprzytomna mogli wchodzić tylko najbliżsi.
- Mhm - tylko tyle zdołałam z siebie wydobyć. - W ogóle co tu robił Horan?
- Od kiedy tu trafiłaś siedział z Tobą, wyganiałam go na noc do domu, ale jak rano przyjeżdżałam do Ciebie to on już tu siedział, odchodził od zmysłów po prostu. - jej słowa sprawiły że momentalnie zrobiło mi się lepiej, po tym co mu zrobiłam on dalej się o mnie martwi. - On wybaczył Ci Alex teraz tylko musicie szczerze porozmawiać.
- Musimy - wyszeptałam, a w tym momencie do sali wszedł lekarz
- Mam dobre wieści, badania wyszły poprawnie jutro wieczorem Panią wypuścimy, dostanie pani receptę na leki przeciwbólowe plus proszę dokupić maść na stłuczenia i przynajmniej do końca tygodnia wypoczywać - powiedział doktor z uśmiechem - I jeszcze jedna sprawa, przyjechał funkcjonariusz policji i chciałby usłyszeć Pani zeznania, zgadza się Pani? - pokiwałam tylko głową.

Nim się obejrzałam była 21.00, złożyłam zeznania, ale sprawców ciężko będzie odszukać. Moje myślenie przerwało pukanie do drzwi zza których wyłoniła się blond czupryna Nialla.

- Mogę? - zapytał się niepewnie.
- Jasne - odpowiedziałam mu z bladym uśmiechem, a on usiadł na krzesełku obok łóżka
- Jak się czujesz? - spytał z troską.
- Wszystko mnie boli, ale nie jest źle jutro wieczorem powinnam wyjść - sytuacja w której się znaleźliśmy była mocno niekomfortowa.
- To dobrze - powiedział blondyn, patrząc na swoje dłonie - pewnie jesteś zmęczona ja może lepiej pójdę - powiedział po czym podniósł się ze swojego miejsca.
- Niall zaczekaj! - powiedziałam pewnie - możemy pogadać?
- Jasne - odparł blondyn posyłając mi uśmiech, czym ja sobie zasłużyłam że on pojawił się w moim życiu?
- Ja Cię bardzo przepraszam za to co zrobiłam, jak Cię okłamałam bałam się że jak się dowiesz kim jestem znowu będziesz się ze mnie naśmiewał, a nie chciałam Cię stracić, jesteś moim najlepszym przyjacielem, a utrata Ciebie to byłaby najgorsza z możliwych rzeczy która mogłaby się wydarzyć. - powiedziałam to wszystko na niemal jednym tchu.
- Rozumiem Cię Alex, wiem że w Londynie byłem dla Ciebie chujem, nie mam Ci za złe że tak się zachowałaś - zamilkł na chwilę i przejechał dłonią po włosach - Jak dowiedziałem się że leżysz w szpitalu, byłem przerażony - bałem się, cholernie się bałem że nie wybudzisz się - ból w jego oczach promieniował na wszystkie strony - Alex zacznijmy od nowa, bez kłamstw, bez tajemnic - zaproponował.
- Dziękuję - zachlipałam - za kolejna szansę, za to że siedziałeś tu ze mną - łza leciała za łzą, a ja nie potrafiłam ich powstrzymać.
- Shhhh... - uspokajał mnie blondyn tuląc do siebie - idź spać, ja poczekam tu dopóki nie zaśniesz, okej?
- Okej - powiedziałam do chłopaka - Dobranoc Niall - szepnęłam.
- Dobranoc księżniczko - odpowiedział

Bawił się moimi włosami, gdy ja próbowałam usnąć. Wybaczył mi i jestem mu za to wdzięczna bo nie wiem co bym bez niego zrobiła. Oddałam się w całości przyjemnemu uczuciu które powodował blondyn, to był tak relaksujące, że nie pamiętam w którym momencie odpłynęłam.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziś taki nudny rozdział :P
Trochę emocjonalny.
Myślicie że Niall dobrze postąpił wybaczając Alex?
Z góry przepraszam za błędy ale pisałam ten rozdział na tablecie, a jest to trochę niewygodne.
xoxo























24 gru 2015

Wesołych Świąt

Kochani życzę Wam wesołych świat i szczęśliwego nowego roku.
Postaram się dodać rozdział max jutro ponieważ wyjechałam na święta i mam możliwość pisania tylko na tabelce :/
Xoxo

21 gru 2015

Rozdział XIII

Alex's POV

- Alex wszystko w porządku? - zapytał się mnie blondyn.
- Jasne w jak najlepszym - uśmiechnęłam się szeroko, alkohol mocno przejął nade mną kontrolę. Horan położył dłoń na moim policzku delikatnie muskając go kciukiem i zaczął zmniejszać odległość między nami, on działa na mnie jak magnes. Nie nie mogę na to pozwolić dopóki on nie zna prawdy!
- Niall nie stój - szepnęłam.
- Przepraszam nie powinienem. - muszę mu powiedzieć teraz, Al miała racje on nie zasługuje na kłamstwa.
- Nie chodzi o to - zawahałam się - Niall musimy poważnie porozmawiać.
- Dobrze - tylko tyle usłyszałam z jego ust.
- Ja... Ja Cie w pewnym sensie okłamałam - wydusiłam z siebie - nie powinnam była tego robić, powinnam była powiedzieć Ci to przy pierwszym naszym spotkaniu.
- Alex do cholery powiedz mi o co chodzi - syknął do mnie
- Niall, ja jestem tą Alex z Twojej szkoły, tą którą zawsze męczy banda Stylesa, tą nudną i grzeczną dziewczynką z której wszyscy szydzą, nie mogłam Ci powiedzieć bałam się że odrzucisz mnie jak spotkałam się z Tobą w skateparku byłam bardziej niż przerażona, nie potrafiłam powiedzieć Ci prawdy - łzy płynęły już praktycznie strumieniami po moich policzkach
- Że co kurwa? Ty nie jesteś nawet do niej podobna! - krzyknął, nigdy nie widziałam go w takiej furii, a kto do tego doprowadził? Oczywiście że ja....
- Farba do włosów i makijaż robią swoje, tu zawsze tak wyglądam... - jednak nie zdążyłam dokończyć bo blondyn przerwał mi krzykiem.
- Jasne kurwa, świetnie! Oszukujcie mnie wszyscy w końcu taki dupek jak ja nie ma uczuć nie? - wymachiwał rękami wokół siebie - Wiesz co? Pieprz się! Ty i Twoje chore kłamstwa. - wstał z piachu i ruszył w stronę parkingu, wiedziałam że to tak się skończy.

Wstałam i zaczęłam podążać za nim, jednak Niall był dla mnie zbyt szybki. Widziałam tylko odjeżdżający samochód. Spieprzyłam wszystko, stałam na środku ulicy patrząc się w ciemność przede mną. "Kurwa!" krzyknęłam na całe gardło, na policzkach miałam czarne smugi przez łzy zmieszane z makijażem. Ruszyłam drogą przed siebie zostawiając bawiących się ludzi w tyle, Al na pewno świetnie się bawi z Ashem nie mogę jej tego zepsuć.

Drogi były puste o tej porze, zauważyłam znajomy mi park i wiedziałam, ze jestem jakieś 20 min drogi od domu. Idąc alejką sprawdziłam godzinę 4.15, od kilku godzin nieprzerwanie idę, jestem zmęczona - drogą, płaczem, życiem - wszystkim dosłownie. Usłyszałam kroki i odwróciłam się.

- Co taka piękność jak Ty robi tu o tej porze sama? - zobaczyłam dwóch facetów, idących w moją stronę.
- Nie Wasz interes - warknęłam
- Uuu ostra... Takie lubię najbardziej - złapał mnie za nadgarstek i skierował słowa prosto do ucha, wzdrygnęłam się czując od niego mocny zapach alkoholu.
- Puszczaj mnie! - wydarłam się na niego próbując uwolnić nadgarstki.
- Nie szarp się suko to i tak nic Ci nie da. - powiedział brunet śmiejąc się, wykorzystałam jego nieuwagę i kopnęłam go prosto w krocze, lecz jego kumpel złapał mnie i mocno trzymał.
- Pomocy! - krzyknęłam
- I tak Cie nikt nie usłyszy! A Ty pożałujesz tego co zrobiłaś. - w tym momencie poczułam jego pięść na moim brzuchu, ból był niewiarygodnie duży.
- Aaaaa - krzyczałam lecz w tym momencie dostałam prosto w twarz i następnie znowu brzuch, chłopak trzymający mnie do tej pory puścił mnie, a ja osunęłam się na ziemię kuląc się z bólu, czułam kopnięcia w brzuch i plecy, nagle brunet złapał mnie za koszulkę i podciągnął w górę - I co warto było używać tej swojej niewyparzonej buźki? - zapytał mnie.
- Puść ją! - usłyszałam nowy głos i tym momencie poczułam rozdzierający ból z tyłu głowy, następnie była już tylko ciemność.


Niall's POV

Dzwonek do drzwi uparcie nie dawał mi spać, wróciłem do domu o 6 nad ranem a teraz jest która? Spojrzałem na zegarek, do cholery 11.00, nawet nie dadzą się człowiekowi wyspać po imprezie. Wsunąłem szare dresy na nogi bo przecież nie otworze komuś drzwi w samych bokserkach, przeczesałem dłonią włosy i skierowałem się w stronę drzwi. Otworzyłem, a do mojego domu wparował wkurzona szatynka, przetarłem zdziwiony oczy.

- Ta jasne zapraszam - powiedziałem przewracając oczami.
- Horan to nie jest pora na żarty! - krzyknęła dziewczyna.
- Nie miałem zamiaru żartować, poza tym nie mam o czym z Tobą rozmawiać także jakbyś mogła wyjść i dać mi się wyspać. - powiedziałem sucho i ruszyłem po schodach w stronę sypialni.
- W takim razie nie obchodzi Cie fakt że Alex leży w szpitalu w stanie krytycznym? - powiedziała, a moje serce zamarło.
- Że gdzie leży? - odwróciłem się w stronę dziewczyny i dopiero zauważyłem w jej oczach łzy.
- W szpitalu - krzyknęła dziewczyna - leży w śpiączce i nie wiadomo czy w ogóle się z niej wybudzi, wracała sama z pierdolonej plaży aż do parku przy Teewstreet - powiedziała zbliżając się do mnie - podobno jakiś dwóch chłopaków porządnie skopało jej tyłek - dziewczyna zaczęła bić pięściami w moją klatkę piersiową - Ona na to nie zasłużyła rozumiesz!Było już tak dobrze, dawno nie widziałam jej takiej szczęśliwej jak przez ostatnie dni. Ona musi przeżyć! - zamknąłem dziewczynę w uścisku, gdy ta wybuchła płaczem. Zostawiłem ją tam samą, to moja wina, to przeze mnie wracała sama do domu, jeśli ona nie przeżyje to sam sobie coś zrobię. Nie obchodziło już mnie co się wczoraj działo, ta dziewczyna zawładnęła całym moim życiem. I w tym momencie dotarła do mnie jedna rzecz - kłótnia, śpiączka Alex nie chce żeby to się skończyło tak jak z Lily.
- Jedziemy tam. - podałam dziewczynie kluczyki do samochodu i kazałem jej tam czekać.

45 min później byliśmy w szpitalu, Alice prowadziła mnie pod sale Alex, na krzesełku siedziała Pani Leight opierając łokcie na kolanach przytrzymywała głowę. Gdy usłyszała nasze kroki spojrzała się na nas, płakała jej oczy były całe przekrwione.

- Jakieś wiadomości? - spytała Al z nadzieją w głosie.
- Dalej tak samo. Kolejne 24 godziny będą decydujące, jeśli przetrwa noc powinno być tylko lepiej. Zostanie wtedy tylko kwestia czy wybudzi się ze śpiączki - powiedziała kobieta  trzęsącym się głosem.
- Można do niej wejść? - spytałem.
- Zaraz wyjdzie doktor i powinna być taka możliwość.
- Dobrze - westchnęła Al, po ok 15 min wyszedł lekarz i zezwolił na wejście do sali
- Idźcie dzieciaki ja już z nią siedziałam. - uśmiechnęła się blado.
- Mamo jedź do domu odpocznij jesteś od 5.00 na nogach - troska w głosie Alice była rozbrajająca.
- Dobrze, gdyby były jakieś wiadomości dzwoń skarbie - dziewczyna tylko pokiwała głową.

Niepewnie zapałem klamkę od sali i popchnąłem drzwi. Moim oczom ukazała się drobna blondynka, podpięta do aparatury, była przerażająco blada na policzku odcinał się tylko duży fioletowo-zielony siniak. Wszystko nagle na mnie spadło.

- To moja pierdolona wina! Za ostro zareagowałem na jej słowa, mogłem jej wysłuchać. - zacząłem chodzić po sali ciągnąc się za końcówki włosów.
- Niall uspokój się obwinianie nic Ci teraz nie da. Właściwie czemu się pokłóciliście?
- Powiedziała, że mnie oszukała, że chodzimy razem do szkoły, że ... - zacząłem wymieniać, lecz dziewczyna mi przerwała.
- Wiem o wszystkim, nie musisz kończyć. - powiedziało co mnie zdziwiło - Uwierz ona bardzo źle się czuła z tym że ukrywała to przed Tobą, bała się że odrzucisz ją i znowu zaczniesz wyśmiewać jak w Londynie. - spojrzała się na mnie znacząco, usiadłem na krzesełku obok łóżka dotknąłem zimnej ręki dziewczyny po czym złapałem ją obiema rękami i przyłożyłem do swojego policzka.
- Mała nie możesz mi tego zrobić, nie może skończyć się tak samo jak wtedy. - powiedziałem szeptem - Musisz walczyć, dla siebie, dla rodziny, dla mnie. - pojedyncza łza spłynęła po moim policzku, poczułem rękę na swoim ramieniu.
- Niall Tobie naprawdę na niej zależy? - zapytała mnie Al,
- Jak na nikim innym, jest całym moim życiem, ona była jak nie było nikogo innego. Kiedy się śmiałem, kiedy przeżywałem przeprowadzkę do Londynu. Ona zawsze była przy mnie. Ona jest moją najlepszą terapią...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
1226 słów 
Spodziewaliście się takiego obrotu spraw? XIII trochę pechowa.
Nie wiem jak będzie z rozdziałami w tym tygodniu ze względu na święta.
Byłabym wdzięczna za jakikolwiek odzew od Was ;)
Chociażby głupie ♥ :)
xoxo








18 gru 2015

Rozdział XII

Alex's POV

Nim się obejrzałam był już dzień imprezy Amy, miło w końcu spokojne spędzać czas z przyjaciółmi. Widziałam się też z Zaynem to co on i Horan mają ze sobą to ich sprawa i nie będę się w to wtrącać, a Zayn jest moim dobrym przyjacielem. Niall oczywiście idzie z nami na urodziny Amy. Alice od rana chodziła podekscytowana, miała nadwyżkę energii którą rzadko można było u niej zobaczyć, nawet sama zrobiła śniadanie co nie jest normalne. Postawiła przed mną talerz z jajecznicą i kubek kawy.

- Nie mogę się doczekać imprezy! - Al prawie krzyknęła.
- Widzę właśnie cała aż chodzisz. - zaśmiałam się z dziewczyny. - Hyymm ... Niech zgadnę Ash tam będzie? - spojrzałam się na nią wymownie.
- Tak będzie. - na same jego wspomnienie widziałam iskierki w jej oczach.
- Super w końcu pokażesz mi go bo na ostatniej imprezie nie miałam okazji. - powiedziałam równie podekscytowana.
- Alex?
- Hym?
- Powinnaś powiedzieć Horanowi, dopóki nie jest za późno czym dłużej to trzymasz tym będzie później gorzej. - powiedziała niepewnie
- Wiem Al, ale boję się tak bardzo, nie chcę wracać do punktu wyjścia gdzie będę poniżana i wyśmiewana. - mój żołądek na samą myśl zaciskał się w supeł - Wiem że nie zasługuje na okłamywanie go, ale nie chce go teraz stracić.
- O mój Boże! On Ci się podoba! - pisnęła
- Nie no co Ty! - zaprzeczyłam, ale poczułam ciepło na moich policzkach - Po prostu jest dla mnie dobrym przyjacielem, ufam mu i pomógł mi w najcięższych chwilach.
- Ja już swoje wiem. - powiedziała Al i puściła mi oczko
- Ehhhh...- czy Niall mi się podoba? Jest przystojny i to nawet bardzo i uroczy, troskliwy, a jego oczy ... STOP moje myśli zmierzają w złym kierunku. No może jednak trochę mi się podoba. Ugh dobra przyznałam to przed sobą.


Po skończonym śniadaniu poszłyśmy do pokoju Alice, gdzie włączyłyśmy muzykę i gadałyśmy malując paznokcie. Wygłupiałyśmy się jak za starych dobrych czasów, śpiewając a raczej drąc się na całe gardła. Nim się obejrzałyśmy była 16, a o 18.30 musimy wyjść. Rozeszłyśmy się do swoich pokoi. Weszłam do łazienki i odrazy wskoczyłam pod prysznic, myjąc dokładnie swoje ciało oraz włosy. Otuliłam się ręcznikiem, a drugi zawinęłam na włosach. Czekało mnie najgorsze... wybrać ubrania. Postawiłam na czarne podarte rurki, szelki do nich, biały t-shirt z czarnym napisem mystery, a do tego bordową bluzę bo potem może być chłodno. Wysuszyłam włosy i ułożyłam z nim lekkie fale, makijaż jak zwykle zrobiłam dość mocny. Ubrałam się, a do kieszeni bluzy schowałam komórkę. Zeszłam na dół gdzie siedziała już gotowa Al, wygląda świetnie w jeansowych rurkach i opadającym na ramie zielonym sweterku dopasowanym do jej włosów. Jak na zawołanie zadzwonił dzwonek do drzwi, więc ruszyłyśmy do nich. Za drzwiami nie znalazłyśmy nikogo innego tylko uśmiechniętego Nialla. "Siema blondi" rzuciła Al i ruszyła w stronę auta, na co ja parsknęłam śmiechem, a Horan stał nie wiedząc co zrobić w jego oczach mieszało się zdziwienie z irytacją. Gdy spojrzał na mnie jego oczy rozjaśniły się, były cudownie błękitne, uśmiechnęłam się tylko i ruszyłam za moją kuzynką i usiadłam obok niej na tylnym siedzeniu. Po 30 min drogi dotarliśmy na miejsce i ruszyliśmy w stronę skupiska osób, znalazłyśmy Amy i dałyśmy jej prezent oraz złożyłyśmy życzenia. Poszliśmy w stronę ogniska gdzie był też mini-barek z alkoholem, wzięłyśmy z Al po drinku, Horan wziął cole bo zobowiązał się odstawić nas bezpiecznie do domu. Muzyka dudniła na całą najbliższą okolicę, ludzi przybywało coraz więcej. W tłumie odnalazłam Han, Sama i Zayna więc podeszłyśmy się przywitać, odwróciłam się i zauważyłam że Horan nie poszedł z nami, odpalając papierosa posłał mi blady uśmiech, na co ja pokręciłam głową.

Od jakiś 3 godzin nie widziałam Nialla, zdążyłam potańczyć i dość porządnie się wstawić. Siedząc na leżakach niedaleko ogniska popijałyśmy kolejne drinki, alkohol krążył w moich żyłach. Nagle zmieniła się piosenka i tylko z Al na siebie popatrzyłyśmy i zaczęłyśmy piszczeć - co okej jest zupełnie nie w moim stylu - i ruszyłyśmy na prowizoryczny parkiet. Tańczyłyśmy ile miałyśmy sił w nogach śpiewając na cały głos słowa ukochanej piosenki. Gdy zapominałam się w tańcu poczułam delikatny dotyk dłoni na moich biodrach, jedna z rąk odczepiła się po to by odgarnąć moje włosy na jedną stronę i wróciła na swoje wcześniejsze miejsce, wyczuwałam ciepły oddech tuż przy mojej szyi i łaskotanie nosa , odwróciłam się szybko spoglądając w górę prosto w cudowne niebieskie tęczówki. Chłopak przyciągnął mnie bliżej swojego torsu, a ja poczułam jego cudowne perfumy pomieszane z papierosami - mieszanka która nie sądziłam że kiedykolwiek mi się spodoba. W przypływie odwagi spowodowanej alkoholem zarzuciłam ręce na kark Horana, nigdy tak nie tańczyłam z żadnym chłopakiem z Jamesem nie tańczyliśmy na imprezach. Serce waliło mi jak szalone i lekko kręciło mi się w głowie na co chłopak mocniej zacisnął ręce na moich biodrach po czym położył jedną rękę na mojej talii i prowadził pomiędzy ludźmi aż nie wyszliśmy z tłumu.

Niall's POV

Nie miałem ochoty stanąć twarzą w twarz z Zaynem więc zostałem na swoim miejscu. Odwróciła się, ale tylko posłałem jej uśmiech odpalając papierosa, myślałem że spędzi ze mną trochę czasu, ale czego ja się spodziewałem. Na szczęście spotkałem moich kumpli więc rozmawiałem z nimi paląc jednego papierosa za drugim. Czas upływał niemiłosiernie, postanowiłem poszukać Alex. Przechodząc między ludźmi mój wzrok przykuły długie blond włosy z niebieskimi pasmami, dziewczyna jest mocno wstawiona, ale widać że świetnie się bawi. Pod wpływem impulsu podszedłem do niej od tyłu kładąc delikatnie ręce na jej biodrach, całe moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz, odgarnąłem jej włosy na jedną stronę i zaciągnąłem się zapachem jej słodkich perfum, gdy dziewczyna nagle obróciła się przodem do mnie patrząc prosto w moje oczy, przyciągnąłem ją bliżej siebie. Zarzuciła swoje ręce na mój kark, alkohol dodaje jej odwagi, jednak jej nogi plączą się. postanowiłem wyprowadzić ją z tłumu ludzi, delikatnie położyłem dłoń na jej talii i wyprowadziłem spośród towarzystwa. Podeszliśmy do brzegu jeziora więc posadziłem ją koło siebie na piachu.

- Alex wszystko w porządku? - zapytałem z troską.
- Jasne w jak najlepszym - odpowiedziała posyłając mi swój cudowny uśmiech, nie mogę się jej oprzeć, rozmawiałem z kumplami o niej, powiedzieli, że powinienem zrobić pierwszy krok. Położyłem swoją dłoń na jej policzku gładząc delikatnie, powoli zacząłem zmniejszać odległość pomiędzy nami.
- Niall nie stój - szepnęła prosto w moje usta.
- Przepraszam nie powinienem. - wiedziałem, że musiałem to spieprzyć, co za idiota ze mnie.
- Nie chodzi o to - słyszałem zawahanie w jej głosie - Niall musimy poważnie porozmawiać.
- Dobrze - tylko tyle byłem w stanie z siebie wydusić, Alex była wyraźnie spięta, nie miałem pojęcia co ona chce mi powiedzieć.
- Ja... Ja Cie w pewnym sensie okłamałam - moje serce zamarło - nie powinnam była tego robić, powinnam była powiedzieć Ci to przy pierwszym naszym spotkaniu.
- Alex do cholery powiedz mi o co chodzi - powiedziałem trochę za ostro
- Niall, ja jestem tą Alex z Twojej szkoły, tą którą zawsze męczy banda Stylesa, tą nudną i grzeczną dziewczynką z której wszyscy szydzą, nie mogłam Ci powiedzieć bałam się że odrzucisz mnie jak spotkałam się z Tobą w skateparku byłam bardziej niż przerażona, nie potrafiłam powiedzieć Ci prawdy - łzy zaczęły płynąć po jej policzkach.
- Że co kurwa? Ty nie jesteś nawet do niej podobna! - krzyknąłem
- Farba do włosów i makijaż robią swoje, tu zawsze tak wyglądam...
- Jasne kurwa, świetnie! Oszukujcie mnie wszyscy w końcu taki dupek jak ja nie ma uczuć nie? - krzyczałem wymachując rękami - Wiesz co? Pieprz się! Ty i Twoje chore kłamstwa. - wstałem z piachu i ruszyłem w stronę samochodu, ruszyłem z piskiem opon, sam nie wiedząc do końca gdzie jadę.

Koniec końców znalazłem się w moim miejscu, naszym miejscu - urwisko z widokiem na Mullingar. Usiadłem tam gdzie zawsze podkulając nogi i patrząc przed siebie. Jak ona mogła mi to zrobić, ufałem jej! A ona tak po prostu perfidnie mnie okłamała. Przynajmniej wiem czemu jej oczy wydawały mi się znajome, dokładnie przyjrzałem im się wtedy na stołówce. To śmieszne że trzymałem się od niej z daleka choć cholernie mnie do niej ciągnęło bo zależało mi na internetowej przyjaciółce czyli niej samej. Tak samo jak zanosiłem ją nieprzytomną do pokoju na imprezie nie byłem w stanie nie pomóc jej.Los jak zwykle jest przeciwko mnie...


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Myślę że kolejny rozdział będzie jutro bo jest mocno powiązany z tym :)
Co myślicie? Alex dobrze zrobiła?
xoxo



15 gru 2015

Rozdział XI

Horan stoi dopalając papierosa obok motocykla, chyba go pogrzało jeśli sądzi, że wsiądę na tą piekielną machinę. 

- Żartujesz prawda? - zapytałam z nadzieją chłopaka
- O co chodzi? - zapytał jakby nie zdawał sobie sprawy o co mi chodzi
- TYM będziemy jechać? - wskazałam palcem na ustrojstwo stojące obok niego
- Tak, a coś w tym złego? - zapytał niepewnie podnosząc jedną brew co było kompletnie urocze, nie stop nie mogę teraz się ugiąć
- Noo tak! - powiedziałam prawie krzycząc - To jest niebezpieczne w życiu na to nie wsiądę! 
- Alex nie ufasz mi? - zapytał blondyn patrząc mi prosto w oczy, które wypełnione są? właśnie czym? nadzieją?
- Nie nadużywaj tego argumentu. - spojrzałam na niego spod "byka"
- Mam kaski, nie będziemy jechać szybko? Nie wierzysz w moje zdolności kierowcy? - zapytał uśmiechając się zadziornie, a ja wiedziałam że odpuszczę.
- Nie... okej dawaj ten kask, chce to mieć za sobą - zdjęłam snapback, a on założył mi kask i dokładnie go zapiął co było naprawdę urocze, mam chyba wyrzuty sumienia że go okłamuję w końcu i tak będę musiała mu powiedzieć... chyba? Następnie pomógł mi wsiąść.
- Złap mnie mocno w pasie tak będzie bezpieczniej - powiedział i czy on puścił mi oczko? nie no na pewno mi się wydawało, złapałam mocno chłopaka i pisnęłam gdy poczułam jak mocno ruszył z miejsca.

Zacisnęłam ramiona wokół niego i zamknęłam oczy, rzeczywiście nie jechaliśmy jakoś bardzo szybko, ale jednak wolałam nie patrzeć co się dzieję wkoło mnie. Jechaliśmy tak nie wiem ok 30 min? Gdy Horan zatrzymał się rozluźniłam ramiona siadając prosto i wypuszczając głośno powietrze na co blondyn się cicho zaśmiał. Zdjęłam kask i włożyłam go do bagażnika, przeczesałam ręką włosy i założyłam moją czapkę. Spojrzałam na blondyna miał na sobie koszulkę na ramiączka z flagą USA, czarne podarte rurki, tego samego koloru vansy, a na czubku nosa leżały klasyczne raybany, stwierdziłam że wygląda bardzo dobrze. Pierwszy raz gdy go zobaczyłam myślałam podobnie, ale później gdy "pokazał mi" swój charakter odsunęłam od siebie tą myśl, teraz gdy znam go od tej lepszej strony znowu ta myśl wróciła. Jak jeden człowiek potrafi być tak bardzo zmienny? "Idziemy?" zapytał chłopak wyrywając mnie z wewnętrznego monologu, przytaknęłam tylko i ruszyłam idąc tuż obok niego. Szliśmy tak dobre 20 min leśnymi ścieżkami w kompletnej ciszy, która była relaksująca nie musieliśmy nic mówić, nagle chłopak skręcił w ledwo widoczną dróżkę. Szłam za nim, a on odsuwał gałęzie krzaków przede mną aż nie wyszliśmy z nich, to co zobaczyłam przerosło moje najśmielsze oczekiwania. "Wow" to wyszło z moich ust, staliśmy przy urwisku z którego był widok na jezioro i całe Mullingar. Blondyn usiał na trawie opierając plecy o kłodę leżącą za nim, spojrzał na mnie i poklepał miejsce obok siebie. Usiadłam bez chwili wahania patrząc się na zniewalający widok.

Niall's POV

Alex usiadła obok mnie i patrzyła się przed siebie, czy dobrze zrobiłem zabierając ją tutaj? To było miejsce moje i Lily, ale poczułem potrzebę pokazania jej tego widoku, który kochałem. Siedzieliśmy tak przez chwilę w ciszy, aż w kocu się zebrałem.

- O czym myślisz?
- Tu jest przepięknie - westchnęła - dawno znalazłeś to miejsce? - spytała niepewnie.
- Ponad 3 lata temu - przełknąłem ślinę - to było miejsce moje i Lil, przychodziliśmy sobie tu pomyśleć i tu rozmawialiśmy na wszystkie ciężkie tematy - ściszyłem głos.
- Nie wiem czy powinieneś był mnie tu przyprowadzać - mówiła to tak ostrożnie? Jakby się czegoś bała? - to Wasze miejsce, Twoje miejsce ... - urwała
- Ale czułem, że właśnie Ciebie powinienem tu przyprowadzić i nie żałuję że to zrobiłem, mam nadzieje że Tobie się podoba. - mówiąc to patrzyłem ciągle na swoje buty - To może być teraz nasze miejsce, chce je dzielić z Tobą. 
- Dziękuję - wyszeptała dziewczyna i poczułem jak oplata mnie ramionami i zostawia ciepły pocałunek na policzku co mnie mocno zdziwiło. 
- Idziemy? - zapytałem blondynki, przytaknęła mi, a ja podałem jej dłoń i pomogłem się podnieść.

Wracaliśmy do motocykla w podobnej komfortowej ciszy jak wcześniej, to było odprężające. Dawno nie miałem wrażenia spokoju i szczęścia? Czy mogę powiedzieć że jestem szczęśliwy? Spojrzałem na dziewczynę która widać że mocno o czymś myślała, mały grymas był widoczny na jej ustach, na co uśmiechnąłem się tylko. Miałem wewnętrzną potrzebę opiekowania się dziewczyną, wiem co przeszła, rozumiem ją, a ona mnie jak chyba nikt inny. 

- Może pojedziemy coś zjeść? Pizza? - spytałem zdejmując jej czapkę z głowy i podając kask.
- Jasne, jestem głodna jak wilk! - zaśmiała się dziewczyna, po czym zapiąłem jej kask i dokładnie sprawdziłem czy wszystko jest na miejscu.

Do pizzerii dotarliśmy po 20 min, z racji że było ciepło usiedliśmy na zewnątrz i zamówiliśmy jedzenie i napoje. Przez cały czas rozmawialiśmy o dosłownie wszystkim, dalej tylko nie chce mi powiedzieć skąd jest, jej akcent jest raczej Brytyjski, ale nie jestem pewien nie chce na nią naciskać. Nie obyło się bez kłótni o płacenie, którą na szczęście wygrałem na co dziewczyna odpowiedziała udawanym fochem bo po chwili oboje śmialiśmy się na głos. Odwiozłem dziewczynę pod dom i pomogłem zsiąść z motocykla, zabrałem kask i schowałem razem z moim do bagażnika. Stała naprzeciwko mnie mając na ustach najpiękniejszy szczery uśmiech, jest taka niska, ale to urocze pasuje do jej charakteru, ale moją uwagę przyciągają jej oczy, dalej mam wrażenie, że już gdzieś je widziałem.

Alex's POV

- Dzięki za dzisiejszy dzień - uśmiechnęłam się szeroko do blondyna.
- To ja dziękuję. - odparł, założył mi włosy za ucho i złożył całusa na moim policzku, poczułam jak moje policzki przybierają czerwony kolor - Do zobaczenie księżniczko. - dodał z uśmiechem.
- Pa Niall - oddałam uśmiech i weszłam do domu.

Oczywiście nie obyło się bez rozmowy z Alice która wypytywała mnie o wszystko. Powiedziała mi też że Amy za tydzień wyprawia imprezę urodzinową na plaży i że koniecznie powinnam wziąć Nialla ze sobą. Może to nie głupi pomysł, może być fajnie. Spojrzałam na zegarek który wskazywał, że jest już 15 min po północy, poszłam do łazienki i przyszykowałam się do spania. Kładąc się do łóżka wystukałam jeszcze krótkiego smsa.

Do Niall:
Dobranoc xx

Długo nie musiałam czekać na odpowiedź.

Od Niall:
Dobranoc księżniczko :*

Długo nie musiałam czekać na sen.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 Jest i XI rozdział
XII myślę że pojawi się czwartek/piątek chyba że będzie 5 komentarzy  :)  

PS. Opowiadanie powoli będę dodawała na wattpada :)
You are my therapy NH Wattpad

Zapraszam wszystkich!!

xoxox







13 gru 2015

Rozdział X

Alex's POV

- Jetem gotowy - powiedział patrząc się na swoje buty - Zayn chciał odbić mi Lily, byliśmy dobrymi kumplami więc na początku tego nie zauważałem, ale potem dziwiło mnie zachowanie Lil i po długich rozmowach pokazała mi smsy od niego, gdzie pisał że nie jestem dla niej wystarczająco dobry, że on zająłby się nią lepiej, ona oczywiście zaprzeczała mu i prosiła żeby ją zostawił. Bolało mnie zachowanie mojego kumpla i też to że Lily mi nic wcześniej nie powiedziała. Poszedłem wtedy do niego, powiedział mi to wszystko w twarz, a ja nie wytrzymałem i pobiłem go dość mocno. Wróciłem do Lil porozmawiać i strasznie się pokłóciliśmy, to była nasza jedyna kłótnia, był początek wakacji, a następnego dnia z samego rana wyjechała na ten obóz. - jego głos się łamał, a cudowne niebieskie tęczówki przepełnione były bólem. - Resztę historii znasz, od tamtej pory nienawidzę Zayna z wzajemnością, nienawidzę siebie bo straciłem ją i nie zdążyłem przeprosić za mój wybuch, myślałem że mała przerwa zrobi nam dobrze, a wypadek przekreślił wszystko.
- Niall dziękuję... - powiedziałam przytulając go mocno - Rozumiem wszystko, ale nie możesz siebie nienawidzić, jestem wspaniałym chłopakiem, a to był zwykły niefart. - mówiłam patrząc mu prosto w oczy, blondyn wyciągnął rękę do mojego policzka i otarł kciukiem łzę z mojego policzka, nawet nie zorientowałam się kiedy ona uciekła.
- Alex mogę Cię o coś zapytać?
- Jasne, zawsze i o wszystko przecież wiesz - odparłam trochę zdziwiona.
- Czy Ciebie i Zayna coś łączy? - powiedział to tak cicho jakby bał się odpowiedzi.
- On jest moim przyjacielem, poznałam go tutaj przez Alice, ale poza wakacjami nie mamy kontaktu, ogólnie ostatni raz widziałam go 2 lata temu. - czy ja mu się tłumaczę, nie mam pojęcia, ale czułam potrzebę zapewnienia go że nic mnie i Zayna nie łączy, Niall uśmiechnął się prawie niezauważalnie i przyciągnął mnie mocno do swojego torsu.
- Dziękuję. - powiedział mocno chłopak
- Za co? - zapytałam zdziwiona.
- Za to że jesteś przy mnie księżniczko. - usłyszeć to prosto z jego ust to jak miód na moje serce, poczułam przyjemne ciepło rozlewające się po moim ciele i czułam że moje policzki płoną. Blondyn podniósł moją brodę dwoma palcami i spojrzał się na moje usta, serce biło mi jak szalone gdy widziałam jak powoli się do mnie zbliża, dzieliły na milimetry...
- Tutaj się ukryliście - krzyknęła Alice po czym wepchnęła się pomiędzy nas, widać że była już mocno pijana - Alex szukałam Cię wszędzie, wszyscy chcieli się z Tobą napić, Zayn zaczął się denerwować że sobie poszłaś bez słowa. - widziałam jak Horan spiął się na słowa Al
- Byłam tutaj nigdzie się nie wybrałam - zapewniłam ją - ale teraz już chyba idziemy do domu bo widzę że trochę wypiłaś jak mnie nie było - zachichotałam i widziałam, że blondyn uśmiechnął się jakby sam do siebie.
- Niee Alex nie idźmy! Wieki Cię nie było musiałam jakoś zająć sobie czas. - powiedziała uśmiechając się głupkowato
- Al idziemy. Chodź pożegnamy się ze ze wszystkimi. - złapałam ją za rękę i ruszyłam w stronę domu, kątem oka widziałam, że blondyn idzie za nami. Zauważyłam całą naszą ekipę na tarasie podeszłam do nich z Al i pożegnałyśmy się nie obyło się bez jęków i marudzenia. Odwróciłam się szukając Nialla lecz nigdzie nie mogłam go dostrzec, poczułam lekkie ukłucie w sercu, ale czego ja oczekuje. Złapałam torebkę kuzynki i wyszłyśmy z domu, ku mojemu zdziwieniu za furtką stał blondyn z papierosem w ręku, gdy mnie zauważył rzucił fajka i zdeptał go i szeroko się do mnie uśmiechnął.
- Odprowadzę Was, jest środek nocy nie będziecie się same plątać po ulicach - powiedział chłopak z troską w głosie.
- Nie trzeba, wracaj się bawić mamy blisko do domu
- I tak miałem wracać już do domu, więc nic mi się nie stanie jak Was odprowadzę. - jego uśmiech sięgał oczu, a ja zatraciłam się w nim, otrząsnęłam się po chwili, złapałam Alice pod rękę i ruszyłam w stronę domu. Cały czas rozmawialiśmy i śmialiśmy się, niestety Al ledwo szła koło mnie i bełkotała bez sensu co nas bardzo śmieszyło.
- Już jesteśmy, my tutaj mieszkamy dzięki za towarzystwo.
- No ładnie, więc jesteśmy sąsiadami - powiedział uradowany blondyn - ja mieszkam w tamtym domu - wskazał ładny budynek po przeciwnej stronie ulicy na skos.
- To do zobaczenia - powiedziałam nieśmiało, odwróciłam się w stronę domu trzymając Al lewą ręką, gdy poczułam dłoń Nialla na moim prawym nadgarstku odwróciłam się, a chłopak złożył pocałunek na moim policzku.
- Dobranoc księżniczko - powiedział i odszedł w stronę domu odwracając się co chwilę, chyba nigdy się do tego nie przyzwyczaję.

Dosłownie dotargałam Al do jej pokoju, dobrze że ciocia śpi. Położyłam ją w ubraniach na łóżku, a jej torebkę położyłam na szafce. Następnie poszłam do łazienki, zmyłam makijaż, spięłam włosy, umyłam zęby i przebrałam się w piżamę. Zmęczona padłam na łóżko i zasnęłam myśląc o cudownych niebieskich oczach i malinowych ustach.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Obudziłam się stwierdzając że czuje się lepiej niż na to zasługuję. Zeszłam na dół wzięłam wodę z lodówki i tabletki przeciwbólowe z szafki i ruszyłam do pokoju Alice. Dziewczyna jeszcze spała, delikatnie chwyciłam ją za ramię i prosiłam aby się obudziła. Po dłużej chwili uniosła się na rękach z głośnym jękiem i usiadła łapiąc się za głowę. Podałam jej wodę i tabletkę po czym usiadłam na brzegu łóżka.

- Jak się czujesz? - spytałam
- Shh... ciszej proszę głowa mi pęka - jęknęła po czym połknęła tabletkę i wypiła całą butelkę wody.
- Piszesz się na śniadanie, a raczej obiad? Zrobię naleśniki - uśmiechnęłam się pokrzepiająco
- Jasne, że tak uwielbiam Twoje naleśniki! - widziałam że od razu poczuła się lepiej

Zeszłam do kuchni i zabrałam się za robienie ciasta na naleśniki, kiedy smażyłam ostatniego naleśnika Al usiadła na stołku przy wysepce kuchennej i zabrała się za jedzenie. Położyłam jeden talerz na szafce bo wyszło mi za dużo naleśników, a drugi talerz położyłam przed sobą i zaczęłam jeść. Gdy byłam w połowie swojego "śniadania" usłyszałam dzwonek do drzwi podeszłam do nich sprawdzając kto dzwoni, był to nie kto inny tylko Horan, już miałam otwierać gdy spanikowałam, że rozpozna mnie bez makijażu i w związanych włosach.

- Alice otwórz drzwi to Niall, idę się ogarnąć bo może mnie rozpoznać i będzie jedna wielka klapa - starałam się mówić jak najciszej, ale byłam przerażona.
- Nie możesz go tak oszukiwać - powiedziała oburzona - to nie fair wobec niego.
- Powiem mu, ale nie teraz, jeszcze nie.
- Okej leć. - powiedziała z litością
- Dzięki wielkie, wiesz że Cię kocham! - krzyknęłam jednocześnie wbiegając po schodach na górę.

Wbiegłam do pokoju wyjęłam z szafy czystą bieliznę, jeansowe szorty, białą koszulkę na ramiączka z dużymi wycięciami po bokach i czarnym nadrukiem. Zbierając to wszystko ruszyłam do łazienki gdzie wykąpałam się, umyłam włosy i je wysuszyłam oraz umalowałam się. Wróciłam do swojego pokoju zgarnęłam swój czarny snapback i założyłam vansy tego samego koloru. Spojrzałam w lustro wzięłam oddech i ruszyłam na dół, gdzie słyszałam dobiegający z kuchni śmiech Horana.

- Hej. - powiedziałam wchodząc do kuchni, dzięki bogu Alice sprzątnęła mój talerz.
- Hej - odpowiedział Niall obdarowując mnie cudownym uśmiechem - robisz kobieto cudowne naleśniki, wiadomo że nie tak pyszne jak ja, ale dają radę - zaśmiał się.
- Horan uważaj co mówisz, każdy kto powiedział że robi lepsze zginął marnie - zażartowała Al na co wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
- Niall pokaże nam jeszcze na co go stać. - rzuciłam wyzwanie chłopakowi
- Oczywiście że pokaże - uśmiechnął się zadziornie. - a teraz porywam Cię.
- Gdzie?
- Zobaczysz - w jego oczach widziałam ekscytacje podobną do pięciolatka który dostał nową zabawkę - zbieraj się czekam przed domem.

Poszłam na górę po komórkę i klucz po czym wsadziłam je do kieszeni i zeszłam na dół, spojrzałam jeszcze na Al która puściła mi oczko i uśmiechnęła się, na co ja parsknęłam śmiechem i wyszłam przed drzwi i zatkało mnie, on sobie chyba żarty robi...


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękuję na początku za 150 wyświetleń.
Byłabym wdzięczna gdyby ktoś dał znać jak czyta się moje ff i co powinnam zmienić ;3
I czy jest sens ciągnąć tą historię, choć pisze mi się całkiem przyjemnie
xoxo



12 gru 2015

Rozdział IX

Alex's POV

Dzisiejszy dzień był najlepszym z dni od wypadku Jamesa - spotkanie blondyna który okazał się być naprawdę interesującą osobą, obiad urodzinowy cioci Susan przy którym było dużo śmiechu i wieczorna rozmowa z Alice w trakcie której opowiedziałam jej o spotkaniu z blondynem. W trakcie moich rozmyślań usłyszałam dźwięk smsa, odblokowałam ekran i uśmiechnęłam się widząc nadawce.

Od Niall:
Dziękuję jeszcze raz za dzisiejszy dzień :* 
Dobranoc księżniczko xoxo

Do Niall:
To ja dziękuję :)
Dobranoc xx

Sprawdziłam jeszcze Facebooka i Twittera, nim się obejrzałam była już 1.00 w nocy, wyciszyłam komórkę, zablokowałam ją i odłożyłam na szafkę. Otuliłam się miękką kołdrą i zasnęłam z uśmiechem na ustach.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

- Alex wstawaj! - usłyszałam krzyk kuzynki nad głową.
- Jeezzu All... Jeszcze 5 min. - zajęczałam.
- Nie ma 5 min, już 12.05 ile można spać ?! - zganiła mnie kuzynka.
- Jak widać długo. - odpyskowałam.
- Okej sama tego chciałaś - w tym momencie poczułam zimną wodę na moim karku i momentalnie zerwałam się z łóżka.
- Czy Ty do reszty oszalałaś ?! - wydarłam się
- No w końcu wstałaś. - klasnęła w dłonie Al - Teraz idziemy zjeść śniadanie, a potem idziemy na zakupy, zgarniam Cię dziś na imprezę z okazji rozpoczęcia wakacji i nie przyjmuję odmowy, Amy też na niej będzie więc w końcu spotkamy się całą paczką jak za starych dobrych czasów!
- Czyja to impreza?
- Amandy, pamiętasz ją? Mieszka na końcu naszej ulicy.
- Tak kojarzę ją. No to super już nie mogę się doczekać! - powiedziałam z entuzjazmem i to było naprawdę szczere, pierwszy raz od jakiegoś czasu miałam ochotę pójść na imprezę i dobrze się bawić.

Szybko zjadłyśmy śniadanie i zapakowałyśmy się z Alice do samochodu, dobrze że moja kuzynka ma prawko bo to skróciło o połowę czas drogi do galerii. Ogólnie nie przepadam za zakupami, ale w obecności Al to prawdziwa przyjemność. Czekałam przed przymierzalnią, gdy kuzynka przymierzała sukienkę wybraną na dzisiejszą imprezę, wyszła się pokazać i wyglądała świetnie. Alice jest bardzo ładna jest szczupła, ma świetną figurę i cudowne czarne włosy z zielonymi pasmami które były lekko zakręcone i sięgały do ramion, niebieskie oczy mocno kontrastowały z jej włosami, a nos zdobił kolczyk - malutkie srebrne kółeczko. Oczywiście sukienka została przez nią zakupiona, a my udałyśmy się na kawę, aby uczcić świetny zakup. Wzięłyśmy po karmelowej mrożonej latte i usiadłyśmy przy stoliku. Al opowiadała mi o jakimś chłopaku który strasznie jej się podoba i będzie na dzisiejszej imprezie. Usłyszałam dźwięk smsa i szybko sprawdziłam komórkę.

Od Niall:
Hej. Nie masz ochotę się dziś spotkać ok 20.00?
Myślę, że mam fajny pomysł jak spędzić czas :)

Do Niall:
Hej. Przepraszam, ale mam dziś plany i już obiecałam kuzynce :(
Może jutro?

Od Niall:
Jasne nie sprawy, widzimy się jutro xoxo

- Okej to wracamy już bo jest 17.00, a musimy się jeszcze przyszykować, mamy być ok 20.00 u Amber.
- Jasne. - odpowiedziałam wracając myślami na ziemie.

Wróciłyśmy szybko do domu ja poszłam do łazienki na górze, a Alice zajęła tą na dole. Wykąpałam się i owinęłam ciało ręcznikiem, a drugim owinęłam włosy. Wyjęłam z szafy czarny komplet bielizny i zaczęłam zastanawiać się w co ubrać się na imprezę. Sukienki i spódniczki to nie moja bajka, jest ciepło więc w grę na pewno wchodzą moje ukochane czarne szorty z ćwiekami, ale co do nich? Pomiędzy bluzkami znalazłam idealny bordowy crop top z białym napisem "wild", do całego zestawu dobrałam bordowe vansy z czarnymi sznurówkami. Wzięłam wszystkie ciuchy do łazienki i szybko się przebrałam. Wysuszyłam włosy i lekko zakręciłam na końcach, nałożyłam podkład na twarz, potem puder, zrobiłam grubą zawiniętą na końcach kreskę na powiekach i efekt wykończyłam tuszując dokładnie rzęsy. Schowałam komórę do tylnej kieszeni szortów i zeszłam na dół do Alice, która zakładała na nogi koturny. Spojrzałam na zegarek 20.15, krzyknęłyśmy cioci że wychodzimy do Amber i mamy klucz do domu więc spokojnie może zamknąć drzwi. Na szczęście dom Amber był oddalony od naszego tylko 10 min spacerkiem więc szybko tam dotarłyśmy. Przywitałyśmy się z gospodynią i podziękowałyśmy za zaproszenie, poszłyśmy do kuchni i zrobiłyśmy sobie po drinku i z naszymi kubeczkami ruszyłyśmy w poszukiwaniu znajomych twarzy. Usłyszałam głośny pisk zza siebie i moim oczom ukazała się biegnąca w moją stronę Amy.

- Alex, jak ja Cię dawno nie widziałam! Wyglądasz fantastycznie, tak się cieszę, że znowu spędzimy razem wakacje! - powiedziała z entuzjazmem brunetka.
- Też bardzo za Tobą tęskniłam! Mamy całe wakacje dla siebie więc możemy szaleć do woli!
- I to rozumiem! - krzyknęłam Am i stuknęłyśmy się kubeczkami

Chwilę potem dołączyli do nas Sam i Han. Nagle poczułam, że ktoś mnie przytula od tyłu, odwróciłam się i pisnęłam z radości na widok Zayna. Przytuliłam go i cmoknęłam w policzek, teraz naprawdę czułam się szczęśliwa, byłam otoczona moimi przyjaciółmi, muzyka dudniła w moich uszach, a alkohol powoli rozlewał się po moim organizmie.

Niall's POV

Jak dobrze być znowu w Irlandii, otoczony grupką starych znajomych paliłem spokojnie papierosa. Szkoda że Alex nie mogła tu ze mną przyjść, poznałaby moich znajomych, nie mogłem odmówić Amber przyjścia tu ponieważ to była najlepsza przyjaciółka mojej Lily, ona mnie wspierała po jej utracie, ale także rozumiała mnie bo dla niej to też była duża strata. Poszedłem do parapetu zgasić fajka, spojrzałem przez szklane drzwi na bawiących się w środku ludzi, moją uwagę przykuły znajome blond włosy z niebieskimi pasmami, czy ja już mam omamy? Dokładnie zlustrowałem dziewczynę i nie myliłem się, tylko jedna rzecz mi się nie podobała, ona stoi obok chłopaka którego nienawidzę całym sercem. Co do cholery robi obok niej Zayn? Blondynka opuściła towarzystwo i poszła do kuchni, to jest dobry moment, aby ją złapać. Odsunąłem drzwi i wślizgnąłem się do środka i ruszyłem w stronę kuchni, już miałem do niej wejść lecz ktoś na mnie wpadł. Spojrzałem się w dół i to był nie kto inny tylko Alex, uśmiechnąłem się i spojrzałem w jej oczy, widziałem w nich zaskoczenie, ale również szczęście?

- Niall? Co Ty tu robisz? - spytała się dalej patrząc w moje oczy.
- Mógłbym Ciebie spytać o to samo. - zaśmiałem się i zauważyłem, że dziewczyna wyraźnie się rozluźniła - Amber to moja stara znajoma, a dokładniej przyjaciółka Lily, więc wiesz nie wypadało mi odmówić przyjścia tu i chciałem Cie tu zabrać. A Ty co tutaj robisz?
- Amber to znajoma mojej kuzynki Alice, przyszłam tu spotkać się ze wszystkimi starymi znajomymi - odpowiedziała uśmiechając się - Może chcesz ich poznać? - nie powiem zaskoczyła mnie tym pytaniem, ale przytaknąłem jej. Złapała za moją rękę wywołując przyjemny dreszcz i zaprowadziła mnie w stronę swoich znajomych, przedstawiała mnie wszystkim, większość z nim znałem, ale tylko z widzenia ze szkoły. Na koniec zostawiła Zayna.
- A to jest Zayn, Zayn to Niall - przedstawiła nas sobie.
- My to się akurat dobrze znamy co nie Zayn? - widziałem wyraźne spięcie w oczach mulata, był wyraźnie zdenerwowany.
- Taa... - odbąknął chłopak, a Alex tylko dziwnie się na nas spojrzała.

Alex's POV

Widziałam wyraźnie napięcie pomiędzy nimi, byłam w lekkim szoku że chłopcy się znają i wiedziałam, że to nie ułatwi mojej relacji z Niallem. Złapałam blondyna za rękę i wyprowadziłam na taras, musiałam się dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi. Trzymając go za rękę czułam cudowne ciepło bijące od jego skóry, gdy wyszliśmy na zewnątrz puściłam jego dłoń i przyjemne ciepło zastąpił dziwny chłód.

- Niall o co chodzi? Coś się stało między Tobą, a Zaynem? - spytałam patrząc prosto w jego oczach, widziałam w nich ból i smutek, z cudownie błękitnych tęczówek zniknął blask.
- Alex to długa historia i niezbyt przyjemna - powiedział wyraźnie przygnębiony blondyn, wyjął papierosa z paczki i go odpalił.
- Ufam Ci Niall i mam nadzieje że Ty mi też ufasz, proszę powiedz mi... - powiedziałam najpewniej jak tylko potrafię, ale to jest prawda ufam mu w 100%
- Ufam Ci Alex, jak nikomu innemu - chłopak złapał mnie za rękę zaprowadził do altany z tyłu ogrodu, widziałam że znał dość dobrze ten dom, usiedliśmy obok siebie, blondyn spojrzał się w moje oczy i wziął głęboki oddech.
- Niall jeśli nie chcesz nie musisz mi mówić. Powiesz mi jak będziesz gotowy. - złapałam jego rękę w geście wsparcia.
- Jestem gotowy...


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Jest i rozdział numer 9 !
Trochę perspektywy Alex, trochę Nialla
Jak myślicie co Niall powie Alex? 
Jak ona na to zareaguje? 
Może w niedziele dodam 10 rozdział, tylko miło by było zobaczyć jakąś aktywność :)
xoxo






9 gru 2015

Rozdział VIII

Czas jakby stanął w miejscu, nie możliwe że mój internetowy przyjaciel to nie kto inny tylko Niall "dupek" Horan. Przecież chłopak z internetu i on to dwie zupełnie inne osoby! Zdziwiła mnie tylko jego reakcja, czyżby mnie nie poznał? Chłopak wypuścił mnie z objęcia i spojrzał prosto w oczy po czym potrząsnął lekko głową. Nieśmiały uśmiech pojawił się na jego twarzy, pierwszy raz widzę u niego taki uśmiech, nie jest to szyderczy uśmiech który zwykle widziałam. 

- Jestem Niall - powiedział blondyn i wyciągnął do mnie rękę, okej... mam teraz pewność, że mnie nie poznał, powiedzieć mu? nie,nie,nie na pewno nie teraz! 
- Alex - odpowiedziałam i uścisnęłam jego rękę, moje serce zaraz wyskoczy z klatki piersiowej, czuje się dziwnie w jego towarzystwie.
- Cieszę się że się nie wycofałaś z naszego spotkania. - odparł chłopak i pokazał swój cudowny uśmiech... wróć moje myśli zmierzają w złym kierunku - Może usiądziemy na tym murku, pogadamy? Chciałbym się o tobie dowiedzieć więcej. 
- Jasne tylko nie wiem czy będę w stanie się tam wdrapać - spojrzałam na murek sięgający mi do linii ramion.
- To nie problem - blondyn uśmiechnął się cwaniacko, po czym złapał mnie za biodra i podniósł.
- Niall !! - pisnęłam przestraszona, a blondyn posadził mnie na murku, przestraszyłam się trochę nie powiem, ale jak już znalazłam się na górze zaczęłam się śmiać razem z chłopakiem który bez problemu usiał na przeciwko mnie, podając mi moją deskorolkę.

Kolejne 2 godziny upłynęły nam na rozmowie o prostych rzeczach, takich jak ulubiony zespół czy kolor, co najbardziej lubimy jeść itp. Rozmawialiśmy dosłownie o wszystkim i niczym, nawet nie pomyślałabym że poczuję się tak komfortowo w jego towarzystwie. Byliśmy też na lodach, oczywiście po tym jak Niall pomógł mi zejść z tego murku zanim zrobiłam sobie krzywdę. 

Dochodziła już 17.00, a ja musiałam wracać do domu na obiad bo ciocia Susan ma urodziny i urwała się specjalnie wcześniej z pracy, aby z nami świętować. 

- Dzięki za dzisiaj, było naprawdę fajnie. - uśmiechnęłam się do Horana.
- To ja dziękuję, że zaufałaś mi na tyle, żeby się ze mną spotkać, wiem jakie to dla Ciebie było ciężkie - powiedział chłopak drapiąc się po karku.
- Na pewno nie żałuję, że spotkałam się z Tobą - odparłam nieśmiało.
- Wiesz może podałabyś mi swój numer? Byłoby nam łatwiej się kontaktować i w ogóle? - spytał niepewnie blondyn.
- Jasne - uśmiechnęłam się i wyciągnęłam rękę po telefon chłopaka po czym zapisałam mu swój numer.
- To do zobaczenia? - usłyszałam cień nadziei w jego głosie
- Do zobaczenia niedługo - uśmiechnęłam się, a blondyn znowu zamknął mnie w niedźwiedzim uścisku, w jego ramionach czułam się dziwnie bezpiecznie, a jego dzisiejsze zachowanie wybiło mi jego wcześniejsze wybryki wobec mnie. 

Niall's POV

Zegarek wskazywał 13.50, dobrze jestem wcześniej, dawno nie denerwowałem się tak na spotkanie z kimś, chyba ostatni raz przy Lily. Położyłem deskę i gitarę na murku po czym wspiąłem się na niego. Włosy miałam postawione w czub i leżał na nich snapback, założyłem białą koszulkę, jensową kamizelkę, czarne rurki z dziurami w kolanach i białe supry, tyle razy wyobrażałem sobie jak ona może wyglądać mam nadzieję, że nie zbłaźnię się przed nią. Wziąłem gitarę i zacząłem brzdąkać luźną melodię. Kilka razy przeszło mi przez głowę, że może się rozmyśliła i zawróciła, może w ogóle nie ma zamiaru się ze mną spotkać, tysiące myśli przebiegło przez moją głowę. Nagle ktoś dotknął mojego ramienia, odłożyłem gitarę, wziąłem głęboki oddech, odwróciłem się i zeskoczyłem z murku. Od razu spojrzałem w jej cudowne zielone oczy, była jeszcze piękniejsza niż sobie wyobrażałem. Jest bardzo niska, pewnie ledwie dosięgnęła mojego ramienia gdy mnie dotknęła, ma długie blond włosy z niebieskimi pasmami, zielone oczy ma podkreślone czarną kredką i jest bardzo szczupła. Pod wpływem impulsu przytuliłem ją, nie wiem czemu to zrobiłem, to wydawało się takie naturalne, poczułem jak spięła swoje mięśnie, może za szybko na takie ruchy? Horan jesteś idiotą, przestraszysz ją i tak się skończy... - krzyczały moje myśli. Wypuściłem ją z uścisku i spojrzałem jeszcze raz w jej oczy, były dziwnie znajome, jakbym już kiedyś je widział, potrząsnąłem głową odpychając tą myśl od siebie przecież to nie możliwe.

- Jestem Niall - odparłem i wyciągnąłem rękę w stronę blondynki. 
- Alex - odpowiedziała, ściskając moją rękę, poczułem przyjemne dreszcze przechodzące przez moje ciało, Horan ogarnij się bo serio ją wystraszysz - moje myśli aż krzyczały.
- Cieszę się że się nie wycofałaś z naszego spotkania. - przerwałem ciszę między nami - Może usiądziemy na tym murku, pogadamy? Chciałbym się o tobie dowiedzieć więcej. 
- Jasne tylko nie wiem czy będę w stanie się tam wdrapać - spojrzałem na murek a potem na nią.
- To nie problem - chwyciłem ją za biodra i posadziłem na górze.
- Niall !! - pisnęła dziewczyna, przez chwilę przestraszyłem się jej reakcją, ale na szczęście się się śmiać, a ja razem z nią, to chyba najpiękniejszy dźwięk jaki kiedykolwiek słyszałem. Wziąłem jej deskorolkę z ziemi i bez trudu wskoczyłem, usiałem na przeciwko niej i podałem deskę.

Nawet nie wiem kiedy minęły 3 godziny, a my po zjedzeniu lodów kierowaliśmy się do wyjścia ze skateparku. Dawno się tak dobrze nie bawiłem, w Londynie nie mam nikogo przy kim mógłbym być sobą. Harry, Louis i Liam są świetnymi kumplami, ale daleko mi do ich życia, ciągłe imprezowanie, co chwile inna dziewczyna to nie dla mnie. Moje myśli wróciły na ziemię kiedy stanęliśmy przed wejściem do skateparku.

- Dzięki za dzisiaj, było naprawdę fajnie. - uśmiechnęła się szczerze dziewczyna
- To ja dziękuję, że zaufałaś mi na tyle, żeby się ze mną spotkać, wiem jakie to dla Ciebie było ciężkie - powiedziałem i podrapałem się trochę niezręcznie po karku.
- Na pewno nie żałuję, że spotkałam się z Tobą - powiedziała nieśmiało blondynka, czym podniosła mnie mocno na duchu, dobra Horan teraz albo nigdy.
- Wiesz może podałabyś mi swój numer? Byłoby nam łatwiej się kontaktować i w ogóle? - spytałem niepewnie starając się kontrolować drżący głos.
- Jasne - uśmiechnęła się i wyciągnęła rękę po mój telefon po czym zapisałam mi swój numer.
- To do zobaczenia? - powiedziałem z wyczuwalną nadzieją w głosie.
- Do zobaczenia niedługo - uśmiechnęła się, a ja nie mogłem się powstrzymać i znowu oplotłem ramiona wokół mnie lecz tym razem poczułem jej delikatny dotyk wokół mojego pasa. 

To wszystko wydaje się być takie nierealne, puściłem dziewczynę z mojego uścisku i patrzyłem jak alejką idzie zapewne w stronę domu. Te wakacje nie mogły być dla mnie lepsze, a to jest dopiero ich początek!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

No i już wszystko wiadomo! Ale to dopiero początek :)
Myślę że jeszcze w tym tygodniu dodam ok 2 rozdziałów ;P
Na razie mam chęci i wenę więc piszę :3
+ pierwszy raz perspektywa Nialla!
xoxo