29 mar 2016

Rozdział XLV

Alex POV
Świąteczne śniadanie minęło w cudownej atmosferze, wszyscy byli zadowoleni z prezentów i wyspami. Dziś Alice pozna moich przyjaciół, wszyscy zostaliśmy zaproszeni do Louisa z okazji jego wczorajszych urodzin na nocowanie. Stwierdziłyśmy, że będzie to świetna okazja do założenia naszych onesie które nawzajem sobie sprezentowałyśmy, ja dostałam na wzór tygrysa, a Alice na wzór pandy. Spakowałyśmy nasze torby na później i poszłyśmy przespacerować się, Londyn był lekko okryty śniegiem, nie było go jakoś dużo, ale zawsze coś. Wróciłyśmy idealnie na obiad który z powodu późnego śniadania zaplanowany był na 17.00. Tuż przed 19.00 wzięłyśmy torby i wyszłyśmy z domu, u Lou byłyśmy 19.20.
- Hej! - krzyknęłam, ale każdy zajęty był rozmowami, więc gwizdnęłam na palcach i jak na zawołanie wszyscy ucichli. - To jest moja kuzynka Alice. - uśmiechnęłyśmy się - A teraz każdy po kolei: to jest Lou - gospodarz, Liam, Harry, Nialla znasz, Meg i Rose.
Po chwili rozmowy Alice była już bardziej otwarta i chyba towarzystwo przypadło jej do gustu. Rozeszliśmy się, aby poprzebierać się w wygodniejsze ubrania, wciągnęłam na siebie bawełniane szorty i top, a do tego założyłam moją onesie, wyszłam z łazienki, przy łóżku stała Alice która kompletnie uroczo wyglądała jako panda. Zeszłyśmy na dół spotykając się z samymi miłymi komentarzami, Lou wyciągnął piwo dla chłopaków, a dla nas wino. Spędziliśmy świetną nockę oglądając filmy, pijąc i jedząc.
***
Nadszedł Sylwester, ustaliliśmy że impreza odbędzie się u mnie w domu bo rodzice polecieli z ciocią powitać nowy rok w Mullingar. Cały salon był już przystrojony, a meble poprzesuwane do ścian bo mama by mnie udusiła gdyby coś się zniszczyło. Punkt 20.00 było już wszystko przygotowane i schodzili się goście, zaprosiliśmy parę osób ze szkoły, więc impreza będzie spora. Przywitałam się z przyjaciółmi którzy dotarli na imprezę i napiłam się z nimi, Niall nie odstępował mnie na krok przez cały wieczór. Zauważyłam, że Alice i Harry spędzają razem praktycznie każdą chwilę, myślę że obojgu dobrze to zrobi Al po rozstaniu z Ashem, a Stylesowi po koszu od Rose. Tuż przed północą wszyscy wyszli na podwórko, całą naszą paczką stanęliśmy na ulicy czekając na nowy rok.
- Cieszę się, że wszystko potoczyło się w ten sposób. - powiedział Harry który obejmował uśmiechniętą Alice - I jeszcze raz przepraszam Was za moje wcześniejsze zachowanie.
- Cieszymy się, że się opamiętałeś. - zaśmiała się Rose.
- Musimy jak najlepiej wykorzystać czas przed wyjazdem na studia, bo potem nic nie wiadomo. - powiedziała Meg - Nie chce Was stracić. - westchnęła.
- Damy radę. - odparłam.
- Za minutę północ! - ktoś krzyknął, a ja odwróciłam się do Nialla.
- Jesteś najlepszą rzeczą jaka przytrafia mi się w tym roku i mam nadzieję, że to się nigdy nie zmieni. - powiedział patrząc prosto w moje oczy.
- Kocham Cię Niall. - odparłam.
- 10, 9, 8, ... - rozlegały się krzyki wokół nas.
- Kocham Cię Alex. - odpowiedział i złączył nasze usta w pocałunku.
- Najlepiej zakończony i rozpoczęty rok w moim życiu. - zaśmiałam się wtulając się w blondyna.
- Mój też. - powiedział Niall.
Każdy dostał plastikowy kubeczek z szampanem w środku, dalej staliśmy w ogródku i oglądaliśmy sztuczne ognie, po tym jak zrobiło się już trochę zimno wróciliśmy do domu i kontynuowaliśmy zabawę. Niestety Louis trochę przesadził z alkoholem i trzeba było pomóc mu dotrzeć do pokoju gościnnego, Niall wziął go pod ramię, a ja robiłam im miejsce do przejścia. W końcu udało nam się dotrzeć na piętro, gdzie był pokój gościnny. Otworzyłam go i zobaczyłam coś co mnie zamurowało, Meg wiła się po łóżku podczas gdy jakaś dziewczyna robiła jej minetkę, zatrzasnęłam drzwi i odwróciłam się do Nialla, który uniósł brew.
- Wszytko okej. - powiedziałam szybko - Położymy go w moim pokoju. - stwierdziłam i od razu ruszyłam w jego stronę.
Położyliśmy Lou na łóżku, a obok niego postawiłam miskę, plus na szafce nocnej butelkę wody. Wyszliśmy na korytarz i odetchnęłam głośno, moja przyjaciółka jest lesbijką i nawet mi o tym nie powiedziała. Oparłam się o ścianę i zsunęłam na podłogę, potarłam palcami skronie, czułam okropne zmęczenie.
- Alex wszystko ok? - spytał troskliwie blondyn.
- Tak po prostu jestem strasznie zmęczona. - powiedziałam.
Poczułam jak odrywam się od ziemi, Niall wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni moich rodziców, położył delikatnie na łóżko i wyszedł, po chwili wrócił z butelką wody i podał mi ją, za co cicho podziękowałam.
- Na pewno wszystko ok? Po wyjściu z tego pokoju byłaś tak jakby przestraszona. Ktoś się tam pieprzył? - zaśmiał się.
- Można tak powiedzieć. - przełknęłam ślinę.
- Kto? - spytał ciekawski blondyn.
- Meg. - rzuciłam.
- Co? Z kim ostatnio wyklinała każdego chłopaka na swojej drodze. - skomentował.
- No właśnie już wiem dlaczego. Meg tam była z dziewczyną. - powiedziałam będąc dalej w szoku.
- Okej teraz rozumiem twoją reakcję. - stwierdził - Ogarnij się i połóż, ja wszystko na dole ogarnę i przyjdę do Ciebie. 
- Nie Niall ja jestem gospodarzem i muszę tam zejść. - zaprzeczyłam.
- Alex, źle się czujesz. Połóż się, na dole jest Alice i mi pomoże, poza tym czuję się tu jak w domu, dam sobie radę i szybko do Ciebie wrócę. - zapewnił mnie, a ja odpuściłam.
Wzięłam szybki prysznic i założyłam piżamę, weszłam pod kołdrę i to było ostatnie co pamiętam bo zapadłam natychmiast w sen.
*** 
Obudziłam się ze sporym bólem głowy, było mi zbyt ciepło, Niall leżał tuż za mną obejmując mnie ciasno. Delikatnie wyplątałam się z jego objęć i zeszłam do kuchni, wzięłam tabletkę przeciwbólową i popiłam ją wodą, usiadłam przy wysepce kuchennej czekając, aż lek zacznie działać. Usłyszałam tupanie oznaczające, że ktoś schodzi. Podniosłam głowę i zobaczyłam Meg w progu drzwi, uśmiechnęła się i usiadła obok mnie.
- Jak tam się czujesz? - spytała.
- Trochę mnie głowa boli, ale nie jest źle. - opowiedziałam - A Ty jak? Widzę, że dobry humor dopisuje. - dodałam.
- Tak jest okej, nawet kaca nie mam. - zaśmiała się.
- Meg ja wiem. - powiedziałam, a dziewczyna momentalnie zbladła - Czemu nic nie powiedziałaś?
- Alex ja się bałam. - spuściła głowę - Nie chciałam być odrzucona.
- Meg lubię za to jaka jesteś, za Twój charakter, a nie za Twoją orientacje. - powiedziałam pewnie - Czemu mi nie ufasz?
- Ufam Ci, tylko strach wziął górę. Przepraszam Alex, jesteś bardzo zła? - zapytała.
- Nie jestem zła i życzę szczęścia Tobie i...- spojrzałam na nią znacząco.
- Ally. - powiedziała rumieniąc się.
- No właśnie. - zaśmiałam się - Powiesz reszcie?
- Przy następnym wspólnym spotkaniu. - zdecydowała.
Uśmiechnęłam się i przytuliłam dziewczynę, cieszę się że sobie wszystko wytłumaczyłyśmy, nie chciałabym stracić takiej przyjaciółki jak Meg.
- Tak w ogóle jak się dowiedziałaś. - spytała.
- Wiesz śmieszna historia. - czułam, że jestem cała czerwona na twarzy - Wczoraj jak Lou się upił odprowadzaliśmy go do pokoju i niechcący weszłam jak Wy... - nie dała mi dokończyć.
- Okej, okej wystarczy. - stwierdziła i sama zrobiła się czerwona.
Spojrzałyśmy się na siebie i wybuchłyśmy głośnym śmiechem, chwilę potem do kuchni wszedł Harry, który był zaspany i przecierał oczy dłońmi.
- Co to za śmiechy od rana? - jęknął.
- Lepsze śmiechy niż płacz. - skomentowałam.
- No dobra masz rację. - przewrócił oczami.
Chwilę później cała nasza ekipa zeszła do kuchni i zjedliśmy wspólne śniadanie, chłopcy nabijali się i drażnili Louisa który ledwo żył. Mam szczęście, że mam tych wariatów wokół siebie, mam nadzieję że zawsze już tak będzie. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Od razu zapraszam na moje nowe ff o Niallu Return to life || Niall Horan prolog już został opublikowany i prawdopodobnie na zachętę wrzucę dziś pierwszy rozdział :D
Moje prace:

Mam nadzieję, że odpoczęliście trochę w czasie świąt :3
Love ya ♥

23 mar 2016

Rozdział XLIV

Alex POV
Staliśmy z Niallem na lotnisku, jest 22 grudnia i właśnie dziś przylatuje ciocia i Alice, nie widziałam dziewczyny od wakacji i nie mogę się doczekać, aż ją zobaczę. Z małym opóźnieniem samolot wylądował i w końcu mogłam uściskać moją kuzynkę i ciocie.
- Alex jak dobrze Cię widzieć! - powiedziała ciocia.
- Was też. - odparłam.
Zapakowaliśmy bagaże do samochodu Nialla i pojechaliśmy do domu, blondyn pomógł wypakować wszystko i postawił pod drzwiami wejściowymi.
- Niall na pewno nie chcesz wejść? - spytałam.
- Są święta, nie chce wkurzać Twojego taty i tak mnie nie lubi. - skrzywił się.
- Ale mama jest, nie da ojcu Cię wygonić. Chociaż na herbatę, nie daj się prosić. - prawie błagałam.
- Okej. - westchnął - Herbata i lecę do domu. 
- Jasne. - uśmiechnęłam i dałam mu całusa w policzek - Jesteśmy! - krzyknęłam
Mama i ciocia wpadły sobie w ramiona, Alice witała się z tatą, a my z blondynem przypatrywaliśmy się całej sytuacji. 
- Dzień dobry. - odparł Niall.
- Niall! Dobrze Cie widzieć chłopcze. - moja mama go objęła.
- Witaj. - powiedział mój ojciec podając mu rękę, na co Niall natychmiast ją ujął.
Poszliśmy z Niallem do kuchni zrobić herbatę, blondyn objął mnie od tyłu i przytulał w czasie gdy czekaliśmy, aż woda się zagotuje. Zalałam herbatę i zaniosłam dzbanek do salonu, a zaraz za mną Niall rozstawił kubki na stole, mama upiekła swoje popisowe ciasto. Siedzieliśmy przy stole wszyscy razem, widziałam że chłopak był spięty, splotłam nasze palce i kreśliłam kółka kciukiem po jego skórze.
- Niall wyjeżdżacie gdzieś na święta? Ktoś do Was przyjeżdża? - spytała nagle moja mama.
- Nigdzie nie jedziemy i nikt nie przyjeżdża do nas, mój brat z żoną zostają na święta w Irlandii. - powiedział, ściskając moją rękę.
- Myśleliśmy, że może mógłbyś wpaść z rodzicami na świąteczny obiad do nas, byłoby miło. - uśmiechnęła się, a mnie zatkało i Nialla chyba też.
- Porozmawiam z rodzicami i przekażę odpowiedź Alex jak najszybciej. - odparł Niall.
- To świetnie. - podsumowała mama.
Po jakieś godzinie Niall musiał już wracać, odprowadziłam go do samochodu. Chłopak wypuścił głośno powietrze i oparł się o maskę samochodu. 
- Co się do cholery właśnie stało? - zaśmiał się Niall - Najpierw Twój ojciec nie próbuje się mnie pozbyć z domu jak tylko mnie zobaczył, a potem zapraszają mnie i moich rodziców na święta? Szaleństwo. - dodał.
- Też nic o tym nie wiedziałam. Jak myślisz przyjdziecie? - spytałam.
- Bardzo możliwe, moi rodzice bardzo chcą poznać Twoich, ale nie wiedziałem jak Twój tata na to zareaguje. - odparł.
- Aż tak się go boisz? - zaśmiałam się.
- No ej! Mam nadzieję, że nie traktuje mnie tak ze względu na święta, tylko że będzie lepiej i mnie chociaż trochę zaakceptuje. - westchnął blondyn - Muszę wracać skarbie. - powiedział i przytulił mnie.
- Napisz jak tylko się zdecydujecie wpaść. - powiedziałam - Czyli najprawdopodobniej widzimy się w wigilię?
- Mam nadzieję. - odparł i złożył pocałunek na moich ustach, co szybko odwzajemniłam.
Cała zmarznięta wróciłam do domu, wzięłam z Alice po kubku gorącej herbaty i poszłyśmy do mojego pokoju. Usiadłyśmy na moim łóżku i popijałyśmy herbatę.
- Opowiadaj co u Ciebie! - powiedziałam podekscytowana.
- W sumie nic ciekawego teraz skupiłam się na nauce bo chce się dostać na dobre studia, po rozstaniu z Ashem trochę się podłamałam, ale już wszystko okej. - uśmiechnęła się - Mów lepiej co u Ciebie!
Zaczęłam jej opowiadać wszystko od początku roku, a dziewczyna słuchała jak zaczarowana. Zanim położyłam się spać dostałam smsa od Nialla, że wpadną z rodzicami na wigilię. Al była chyba bardziej poruszona tym niż ja, ale trochę stresuję się bo to będzie pierwsze spotkanie naszych rodzin. Wzięłam szybki prysznic i poszłam od razu spać.
***
Razem z Alice przygotowywałyśmy się do kolacji, miałam zrobiony idealny makijaż, moje włosy były pokręcone i miałam na sobie śliwkową sukienkę, a do niej czarne koturny, Alice za to miała zieloną sukienkę i czarne szpilki. Po całym domu rozchodził się zapach jedzenia, mama z ciocią od rana krążyły między kuchnią, a salonem w którym był rozstawiony stół, tata ustawiał prezenty pod choinka, którą wcześniej ubierał ze mną i Alice. Dochodziła godzina 19.00 i za chwilę powinni pojawić się Horanowie, mama zaczęła się denerwować i chodziła w kółko, gdy usłyszała dzwonek do drzwi, aż podskoczyła i szybko poszła otworzyć. Zaczęło się wielkie poznawanie, stałam z boku przyglądając się całemu zamieszaniu.
- Alex kochanie jak miło Cie widzieć. - powiedziała pani Horan i uścisnęła mnie.
- Panią również dobrze widzieć. - uśmiechnęłam się.
Potem przywitałam się z Panem Horanem, wymieniliśmy parę zdań i poszli się rozgościć. Szłam w stronę salonu kiedy poczułam dłonie na biodrach i usta przy policzku.
- A o mnie to już się zapomniało? - szepnął Niall do mojego ucha.
- Myślałam, że już myszkujesz w kuchni. - zaśmiałam się.
- Przywitanie się z Tobą jest ważniejsze. - powiedział i odwrócił mnie przodem do siebie.
- Pan romantyczny się znalazł. - przewróciłam oczami.
- Ranisz. - prychnął.
Pokręciłam głową i wpiłam się w jego usta, pocałunek był delikatny i pełny uczucia. Z uśmiechami na ustach weszliśmy do salonu, gdzie mój tata z panem Horanem zawzięcie o czymś dyskutowali, nasze mamy śmiały się i wykładały potrawy na półmiski. W tle leciały kolędy, a lampki na choince spokojnie migały. Gdy wszystko było gotowe zaczęliśmy składać sobie życzenia, nie mogłabym wyobrazić sobie lepszych świąt.
Niall POV
Złożyłem już wszystkim życzenia, no prawie, ostatnią osobą jest tata Alex. Wziąłem głęboki wdech i ruszyłem w jego stronę - czy się denerwowałem? To mało powiedziane, nogi trzęsły mi się jak galareta.
- Pani Hunt? - zwróciłem na siebie uwagę, mężczyzna odwrócił się, a jego twarz nie wyrażała żadnych emocji - Chciałbym życzyć Panu wesołych świąt, zdrowia, sukcesów zawodowych i spełnienia marzeń. - powiedziałem niemal na jednym tchu.
- Niall chłopcze wiem że kiepsko zaczęliśmy naszą znajomość, ale musisz zrozumieć że martwię się o Alex, jest moim oczkiem w głowie i chcę chronić ją za wszelką cenę. Chciałem Cię przeprosić, widzę że wywołujesz uśmiech na twarzy mojej dziewczynki i mam nadzieję, że będziesz robił to dalej. Życzę Ci zdania egzaminów, dostania się na dobre studia i szczęścia z Alex. Wesołych świąt Niall. - zatkało mnie, słuchałem tych życzeń i nie mogłem w to wszystko uwierzyć, po wszystkim mężczyzna uścisnął mnie i poklepał po plecach.
Usiadłem przy stole obok Alex, która uśmiechnęła się do mnie i i ścisnęła mocno moją rękę. Stół zastawiony był samymi pysznościami, a rozmowy nie miały końca. Po skończonej kolacji zaczęło się rozpakowywanie prezentów, denerwowałem się czy Alex spodoba się prezent. Dziewczyna wzięła wielkie pudło i rozerwała papier, jej oczy zrobiły się wielkie.
- Niall, ale ja nie potrafię grać. - powiedziała dziewczyna przejeżdżając delikatnie palcami po strunach gitary.
- W pakiecie są lekcje gry z przystojnym nauczycielem. - zaśmiałem się, a na ustach dziewczyny pojawił się szeroki uśmiech.
- Dziękuję! - pisnęła i objęła mnie.
- Obiecałem Ci kiedyś, że nauczę Cię grać, a ja dotrzymuję obietnic. - odparłem i pocałowałem dziewczynę w czoło.
- A to dla Ciebie. - powiedziała podając mi kopertę, uniosłem brwi i powoli rozerwałem papier.
- Jakim pieprzonym cudem?! - uniosłem głos.
- Niall język! - upomniała mnie mama.
- Jakim cudem trzymam w ręku wyprzedane 3 miesiące temu bilety na Arctic Monkeys i to miejsca pod sceną?! - mówiłem będąc dalej w szoku.
- Ma się trochę znajomości. - zaśmiała się.
- Szczególnie jak ojciec ratował kiedyś tyłek ich menadżerowi. - dodał ojciec dziewczyny.
Miałem ochotę skakać i piszczeć niczym nastolatka, ale opanowałem się i przyciągnąłem dziewczynę do ponownego uścisku. Jeśli wcześniej mówiłem, że to najlepsze święta jakie tylko były to teraz są jeszcze lepsze! Resztę wieczoru spędziliśmy oglądając świąteczne filmy i pijąc kakao, koło północy pożegnaliśmy się z państwem Hunt i wróciliśmy do domu. Przez emocje długo nie mogłem zasnąć, ale w końcu udało mi się to.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Trochę spokojny rozdział, ale czasami trzeba zwolnić :3
Teraz wolne więc postaram się trochę popisać na obu ff :D
Moje prace:
Love ya ♥

19 mar 2016

Rozdział XLIII

Alex POV
Następnego dnia zajęcia w szkole były tylko do 12.00, a przez resztę dnia odbywało się indywidualne zwiedzanie Londynu. Na moje szczęście Meg i Rose odciągnęły Tinę jak najdalej od nas i idą zwiedzać same. Spotkałam Nialla i Gustavo pod szkołą, gdzie widocznie na mnie czekali.
- To gdzie idziemy? - spytałam entuzjastycznie.
- Umm... A gdzie proponujesz? - powiedział zakłopotany Niall.
- Nie wiem to Ty miałeś go oprowadzać, ja tylko towarzysze. - wzruszyłam ramionami.
- No to możemy mieć mały problem. - zaśmiał się blondyn.
- Czemu? - spytałam.
- Bo w sumie mimo, że mieszkam tu od ponad pół roku to nie zwiedziłem Londynu, wiem że jest London Eye i Big Ben, ale jak tam trafić nie mam pojęcia. - odparł
- Co Ty byś beze mnie zrobił? - przewróciłam teatralne oczami i rozczochrałam jego włosy.
Podjechaliśmy kawałek autobusem, po czym poszliśmy zobaczyć Big Bena, spacerowaliśmy po Londynie, a chłopcy robili sobie mnóstwo zdjęć. Niall sam wyglądał jak turysta, jego oczy świeciły się, sam chyba nie wiedział w którą stronę powinien patrzeć. Koło 16.00 chłopcy zaczęli jęczeć, że są głodni więc wybraliśmy się do włoskiej knajpki gdzie serwowali obłędną pizzę i makarony. Gdy skończyliśmy jeść, było już całkiem ciemno, więc zaciągnęłam chłopaków na London Eye. Weszliśmy do kapsuły i unosiliśmy się coraz to wyżej, widok na migoczący wszystkimi kolorami Londyn zawierał dech w piersi. Stałam przy szybie i podziwiałam, poczułam ręce owijające się wokół mojej talii oraz ciepły oddech przy mojej szyi, odwróciłam głowę w stronę blondyna i uśmiechnęłam się.
- Dziękuję. - szepnął i pocałował mnie.
- Za co? - spytałam.
- Za uratowanie mi tyłka ze zwiedzaniem, zgubiłbym się z pięć razy sam. - odparł na co zachichotałam.
- Cieszę się, że spędziliśmy trochę czasu razem. - powiedziałam wtulając się w blondyna.
Złapaliśmy autobus i wróciliśmy do domu Nialla, po przekroczeniu drzwi usłyszałam znienawidzony przeze mnie głos Tiny. Przewróciłam oczami i poszłam do kuchni napić się wody, gdy wróciłam do salonu oczywiście dziewczyna siedziała obok Nialla i nawijała jak szalona, wyłapywałam pojedyncze słówka które wskazywały na to, że opowiada mu swój jakże interesujący dzień. Usiadłam obok Meg która z równie wielką pogardą patrzyła się na Tinę, chyba nie przydały sobie do gustu.
- Czy ta dziewczyna kiedykolwiek zamyka buzię? - powiedziała zirytowana.
- Nie sądzę, a było przez cały dzień tak spokojnie. - westchnęłam.
- Ciesz się bo my nie miałyśmy tak łatwo. - burknęła - Tina zachowuję się gorzej niż połowa tapeciar z naszej szkoły. Zamiast zwiedzać Londyn, zwiedzała sklepy i narzekała. Moja głowa pęka. - jęknęła masując skronie.
- Współczuję. - skrzywiłam się.
- Liam jutro robi imprezę i jesteśmy wszyscy zaproszeni, trzeba się odstresować. - powiedziała.
- Jestem za. - potwierdziłam.
Resztę wieczoru oglądaliśmy telewizję i rozmawialiśmy, Niall dosłownie trzymał się blisko mnie i miałam wrażenie, że ucieka od Tiny, nawet odpuścił palenie widząc, że Tina wychodzi za Louisem.
***
Następny dzień miałam wolny, obudziłam się sama w łóżku, spojrzałam na zegarek który wskazywał już godzinę 10.00. Niall, Gus, Rose i Tina poszli już do szkoły, wstałam, przeciągnęłam się i poszłam do łazienki, na lustrze była przyklejona karteczka, uśmiechnęłam się szeroko na jej treść.
"Dzień dobry księżniczko ♥ Miłego dnia, czuj się jak u siebie ( jak zawsze z resztą). Śniadanie jest w lodówce, wrócimy koło 16.00. Kocham Cię ♥ Niall "
Zdjęłam karteczkę z lustra kręcąc głową i uśmiechając się do siebie. Wzięłam szybki prysznic i założyłam szary luźny sweter, a do tego leginsy, zeszłam do kuchni gdzie siedziała Meg i jadła kanapki.
- Hej, smacznego. - powiedziałam.
- Hej. - uśmiechnęła się - Drugi talerz jest dla Ciebie w lodówce. - poinformowała mnie.
- Jakieś plany na dziś? - spytałam.
- Może zrobimy sobie małe SPA przed imprezą u Liama? - zaproponowała.
- Świetny pomysł. - klasnęłam w ręce.
Szczerze mówiąc spędziłyśmy świetnie dzień, zrobiłyśmy sobie maseczki na twarz i na włosy, pomalowałyśmy paznokcie i tego typu podobne rzeczy. Przed powrotem reszty ze szkoły przygotowałyśmy też obiad - zapiekankę ziemniaczaną. Punkt 16.00 wszyscy pojawili się w domu, stół był nakryty, a ja kończyłam robić sałatkę.
- Mógłbym się do tego przyzwyczaić. - usłyszałam przy uchu, po czym blondyn przytulił mnie od tyłu.
- Do jedzenia podstawianego pod nos. - zaśmiałam się.
- Do Ciebie cały dzień przy moim boku. - szepnął mi do ucha, a ja dosłownie myślałam, że się rozpłynę - Ale do jedzenia też. - dodał i klepnął mnie w tyłek.
- Niall!! - pisnęłam.
Zjedliśmy obiad w nawet przyjemnej atmosferze, po czym każdy zaczął się szykować na wieczorną imprezę, Niall nie odstępował mnie nawet na krok pod pretekstem, że stęsknił za mną przez cały dzień i w efekcie czego prysznic wzięliśmy razem.
Stałam przed lusterkiem kończąc mój makijaż, Niall stanął za mną i westchnął.
- Wiesz, że nie potrzebujesz tego? - powiedział.
- Czego? - spytałam.
- Makijażu, bez niego wyglądasz równie dobrze. - powiedział przytulając się do moich pleców.
- Ale lubię się malować. - stwierdziłam.
- No dobrze, ale kończ już bo mamy być u Liama za 20 minut. - odparł.
Poprawiłam niebieską sukienkę która idealnie podkreślała moją talię, wzięłam torebkę i zeszłam na dół. U Liama byliśmy punktualnie, a kilka osób z naszej szkoły już było razem z osobami z wymiany. Kątem oka zauważyłam jak Liam szybko pocałował Rose w geście powitania, spojrzałam na Meg która posłała mi uśmiech i znaczące spojrzenie, Rose ma z nami do pogadania. Impreza trwała w najlepsze, Niall chyba trochę popłynął bo razem z Louisem i Harrym śpiewali na cały głos. Wykorzystałyśmy z Meg sytuację i wyciągnęłyśmy Rose na taras.
- Mów teraz wszystko jak na spowiedzi. - zaśmiała się Meg.
- Co? O co Wam chodzi? - powiedziała zdezorientowana.
- Myślałaś, że nie widziałyśmy Ciebie i Liama? - spojrzałam się na nią znacząco.
- Jesteście razem? - spytała Meg.
- Noo ... Tak. - pisnęła.
- Od kiedy? I czemu nie wiedziałyśmy nic wcześniej?! - prawie krzyknęłam.
- W niedziele przed przyjazdem ludzi z wymiany, potem było zamieszanie i zapomniałam Wam powiedzieć, przepraszam. - powiedziała.
- Tak się cieszymy. - przytuliłyśmy razem z Meg Rose.
- Tak w ogóle Meg, o co chodzi z Tobą i Harrym? - spytała Rose.
- O nic. Na siłę próbuje się ze mną umówić. - wyruszyła ramionami.
- Nie chcesz? - dopytałam.
- Powiedzmy, że mam kogoś innego na oku. - powiedziała uśmiechając się.
- Kogo?! - spytałyśmy na raz z Rose.
- Nie chce zapeszać, powiem Wam jak coś z tego wyjdzie. - odparła na co jęknęłyśmy.
- Idę sprawdzić jak trzyma się Niall, bo jak tak dalej pójdzie to nie wiem jak go dotargam do domu. - westchnęłam.
Wróciłam do pomieszczenia i szukałam wzrokiem mojego blondyna. Chwilę później znalazłam moją zgubę, ale nie spodziewałam się że w takiej sytuacji. Siedział na fotelu, a Tina zasłoniła mu oczy jedną ręką, a drugą jeździła po klatce piersiowej, jakim prawem ta szmata dotyka mojego chłopaka, tym bardziej że Niall prawdopodobnie myśli, że to jestem ja. Od razu podążyłam w ich stronę, pociągnęłam dziewczynę za jej brązowe kudły i od razu spoliczkowałam, nie było sensu nic mówić bo dziewczyna i tak by mnie nie zrozumiała. Wściekła dziewczyna zrobiła krok w moją stronę, widać że chciała mi oddać. Na moje szczęście tuż za nią pojawił się Gus i złapał ją mocno, podczas gdy ona się wyrywała. Odwróciłam się i wpadłam na Nialla który stał zdezorientowany przede mną, miałam wrażenie, że chłopak momentalnie wytrzeźwiał. Objął mnie, a ja jak na zawołanie zaczęłam płakać, za dużo emocji skumulowało się we mnie. Blondyn podniósł mnie tak, że nogami oplatałam go w pasie, a ręce miałam na jego karku. Wyszliśmy z imprezy i szliśmy uliczką w stronę domu Nialla, chłopak nawet na chwilę mnie nie odstawił. Dopiero gdy weszliśmy do domu, delikatnie postawił mnie na podłodze i spojrzał w moje oczy.
- Przepraszam. - powiedział.
- Za co? - spytałam zdumiona.
- Za akcje na imprezie, myślałem że to byłaś Ty. - praktycznie szepnął.
- Niall spójrz na mnie. - zażądałam - Nie winie Ciebie, to ona jest nie normalna, wiedziała że masz dziewczynę, ale i tak nie dopuściła.
- Po prostu czuję się z tym cholernie źle. - westchnął.
- Nie obwiniaj siebie ok? Ja wiem swoje i ufam Ci. - zapewniłam go i pocałowałam, oddał pocałunek, a potem mocno mnie przytulił.
- Kocham Cie. - powiedział zanurzając nos w moich włosach.
- Ja Ciebie też.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Oj Tina, Tina ... Przegięłaś XD
Macie przypuszczenia co do Meg? ^^


Moje prace:

14 mar 2016

Rozdział XLII

Listopad przywitał nas deszczem i wiatrem, dziś do naszej szkoły przyjeżdża wymiana uczniowska z Hiszpanii. Ja niestety kiepsko radzę sobie z językiem wiec przydzielono mnie do prac organizacyjnych, Niall za to miał osobę którą przez cały tydzień będzie się zajmował. Chodziłam po szkole i przyczepiałam karteczki z hiszpańskimi nazwami sal do drzwi. Niestety razem z Meg siedziałyśmy w szkole od siódmej rano, gdy inni przychodzą dopiero na dziesiątą.

- Mam juz dość. - jęknęła Meg.

- Zrobimy swoje i od dwunastej mamy wolne, wiec nie narzekaj. - odparłam.

Siedzialam na sali gimnastycznej uzupełniając jakiś specjalny dziennik dla hiszpańskiej grupy, okazało się że przyjeżdża do nas trzydzieści osób, piętnaście dziewczyn i piętnastu chłopaków. Nagle ktoś załonił mi oczy i zaczął się śmiać, od razu poznałam ten chichot.

- Hej skarbie. - powiedziała w stając ze swojego miejsca.

- Hej kochanie. - odparł chłopak po czym wpił się w moje usta.

- Hunt, Horan! Zostawcie okazywanie uczuć na po szkole! - krzyknął trener Chuth.

Oczywiście wszystkie oczu zostały skierowane na nas, a ja spaliłam buraka i szybko schowałam twarz w zagłębieniu szyi chłopaka na co się zaśmiał. Niall złożył szybkiego całusa na moim policzku i poszedł odebrać swojego podopiecznego. Na sali gimnastycznej robiło się tłoczno, wszędzie mieszał się język hiszpański i angielski, gdy wszyscy juz dotarli na sale odbyło się oficjalne powitanie przez dyrektora szkoły, oczywiście przetłumaczone przez panią od hiszpańskiego. Po wszystkim uczniowie rozeszli się zwiedzać szkołę, a ja w sumie miałam już wolne. Przy wyjściu z sali gimnastycznej zaczepił mnie jeszcze Niall.

- Chcesz pochodzić po szkole z nami? - zaproponował.

- Niall wiesz, że mój hiszpański leży i kwiczy. - przypomniałsm mu.

- Spokojnie Gus mówi świetnie po angielsku. - uśmiechnął się.

- No to okej. - odparłam.

- Gustavo to Alex moja dziewczyna. Alex to Gustavo mój kolega z wymiany. - podaliśmy sobie dłonie, posyłając ciepłe uśmiechy.

- Miło mi Cie poznać. - powiedział Gus.

- Mi Ciebie także. - odparłam.

Obeszliśmy razem całą szkołę, a następnie Niall zaproponował pizzę, na co oboje przytaknęliśmy. Weszlismy do pizzerii, zamówilismy jedzenie i w czasie czekania na nie rozmawialiśmy.

- I jak Ci się podoba w Londynie? - spytałam popijając cole.

- Londyn jest ładny, ale zimny. - skomentował.

- Taki urok. - dodał Niall.

- Powiedz coś o sobie, o Hiszpanii. - zaproponowałam.

- Mam siedemnaście lat, w Hiszpanii mieszkam od urodzenia, mam siostrę bliźniaczkę która z resztą jest tu ze mną. A Hiszpania? Jest cieplejsza niż Anglia, ale o tym się przekonanie jak przyjedziecie do nas. - uśmiechnął się.

- A pamiętasz imię dziewczyny która zajmuje się Twoja siostrą? - dopytałam.

- Chwila. - spojrzał na ekran komórki - Rose.

- To świetnie! - klasnęłam w ręce - Rose jest moją przyjaciółką więc możemy spędzić czas wszyscy razem .

- W sumie niezły pomysł. - dodał Niall - Moi rodzice wyjechali na 2 tygodnie z domu, wiec wszyscy możemy spać u mnie. Miejsca nie zabraknie.

- To świetnie. - ucieszył się Gus.

Obgadaliśmy wszystkie szczegóły, które przekazałam Meg i Rose, także były podekscytowane naszym pomysłem, Niall zaprosił jeszcze Louisa który także nie miał podopiecznego, umowiliśmy się wszyscy na godzinę osiemnastą u Nialla.

Dotarłam do domu gdzie ku mojemu zdziwieniu była mama. Zdjęłam buty i odwiesiłam kurtkę, poszłam do kuchni gdzie moja mama przygotowywała obiad.

- Hej mamo. - przywitałam.

- Hej skarbie. - uśmiechnęła się ciepło

- Tata wraca? - spytałam się.

- Nie, nie wraca. Delegacja przedłuża się o jakieś 2 tygodnie. - dodała ze smutkiem.

- Co robisz tak wcześnie w domu? - ciągnęłam rozmowę.

- Wzięłam dwa dni wolnego bo jestem zmęczona, ile można pracować. - zaśmiała się - I jak wymiana uczniowska? - zmieniła temat.

- Dobrze. Poznałam chłopaka który mieszka z Niallem, na imię Gustavo i jest ode mnie rok młodszy. - powiedziałam - Rose opiekuje się jego siostrą. Plus mam pytanie mamo.

- Tak? - spytała.

- Niall zaproponował żebyśmy na czas wymiany zamieszkali wszyscy razem ja, Niall, Gus, jego siostra, Meg, Rose i Louis. - wyliczyłam - Mogę?

- Myślę, że nie ma problemu. Tylko nie wspominaj o tym tacie. - dodała.

- Dziękuje! - pisnęłam i ją przytuliłam.

- Tylko mi grzecznie tam. - zaśmiała się.

- Tak jest. - zapewniłam - Idę się spakować. - dodałam.

- Za 20 minut będzie obiad. - poinformowała mnie.

***
Punkt 17.45 byłam z Meg pod domem Rose, dziewczyna wyszła pierwsza, a tuż za nią szła piękna dziewczyna o kasztanowych włosach i ciemniejszej karnacji, miała co najmniej 175 cm wzrostu, a jej nogi "ciągneły się w nieskończoność". Rose przywitała się z nami, a następnie przedstawiła nam koleżankę.

- To są moje przyjaciółki Alex i Meg, a to jest moja podopieczna Tina. - przedstawiła nas i podałyśmy sobie ręce.

Niestety Tina nie mówi po angielsku tak dobrze jak jej brat, wiec ciężko nam z komunikacją. U Nialla byłyśmy dosłownie kilka minut po osiemnastej, weszłyśmy do domu w którym już był Lou. Wszyscy się sobie przedstawili i Niall pokazał wszystkim gdzie będą spać. Ja bez pomocy chłopaka od razu skierowałam się do jego pokoju gdzie zostawiłam swoją torbę. Z tego co się zorientowałam Meg ma pokój z Rose, hiszpańskie bliźniaki mają swój, a Lou niestety wraca na noc do domu. W sumie w domu Nialla czułam się jak u siebie wiem gdzie co leży i jak co działa. Właczyłam telewizor i poszłam do kuchni w której stali Niall, Gus i Tina, dziewczyna stała tuż obok blondynka opierając się o szafkę i bawiła się pasmami włosów. *ekhem* dziwka *ekhem* Widziałam jak po prostu pożera Nialla wzrokiem i bardzo mi się to nie podobało. Mimo że bardzo cieszyłam się na spotkanie w takim gronie osób to koło dwudziestej rozbolała mnie powtórnie głowa, wiec poszłam do pokoju Nialla i po prostu się położyłam. Jakieś pół godziny później usłyszałam skrzypnięcie drzwi i poczułam że ktoś siada koło mnie.

- Alex skarbie wszystko w porządku? - usłyszałam ukochany głos.

- Głowa mnie boli, nic takiego. - westchnęłam.

- Przyniosłem Ci herbaty z sokiem malinowym. - odparł, a ja się odwrociłam twarzą do niego.

- Dziękuję. - szepnęłam.

Usiadłam na łóżku opierając się o żaglówek, a blondyn podał mi herbatę którą ochoczo wypiłam. Odstawił kubek,usiadł obok mnie przytulając mocno i cmoknął w czoło, to było najlepsze lekarstwo na ból mojej głowy.

- Niall masz gości nie możesz tak tu ze mną leżeć. - stwierdziłam.

- Goście sobie poradzą, Ty jesteś najważniejsza. - odparł.

Powoli zasypiałam w ramionach blondyna, było mi ciepło i przyjemnie. Niestety nic nie może wiecznie trwać, z transu wybudziła mnie Tina która wparowała do pokoju bez żadnego uprzedzenia i nawijała coś po hiszpańsku. Niall westchnął i odpowiedział jej, a ona z krzywym uśmieszkiem wyszła z pokoju.

- Nie potrafią otworzyć drzwi tarasowych, a wiesz jak one ciężko chodzą. - wytłumaczył.

- Leć. - uśmiechnęłam się.

- Otworze te drzwi i wytłumaczę jeszcze co i jak. Potem jestem cały Twój. - puścił mi oczko i dał szybkiego buziaka, po czym wyszedł.

Niall's POV

Wyszedłem z pokoju i okazało się, że Tina tam na mnie czeka. Przewrociłem oczami i zszedłem na dół, otworzyłem drzwi tarasowe i razem z Lou wyszliśmy zapalić, a zaraz za nami i Tina. Gus został w salonie z Meg i Rose, widzę że nieźle się dogadują. Czułem wzrok Tiny na sobie i cholernie mi się to nie podobało, zdusiłem papierosa w popielniczce jako pierwszy i wrociłem do salonu.

- Rose możemy pogadać? - spytałem.

- Jasne. - odpowiedziała i podążyła za mną do kuchni.

- Dałabyś radę Tinę trzymać bliżej siebie? Łazi za mną krok w krok i patrzy się na mnie jakby miała mnie zaraz zjeść. - wzdrygnąłem się.

- Jasne, też to zauważyłam i Alex chyba nie jest z tego powodu zadowolona. - westchnęła.

- Dzięki. - uśmiechnąłem się.

Po naszej rozmowie wszyscy pożegnaliśmy Louisa i dokładnie zamknąłem drzwi wejściowe jak i te od tarasu. Wytłumaczyłem wszystkim gdzie są ręczniki i poleciłem żeby czuli się jak u siebie. Wszedłem do swojego pokoju i dla spokoju zamknąłem drzwi od wewnątrz, spojrzałem na łóżko, gdzie Alex już słodko spała. Zdjąłem koszulkę, a ciasne jeansy zmieniłem na krótkie, bawełniane spodenki i położyłem się koło mojej księżniczki.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i mamy wymianę z uczniami z Hiszpanii :D Tina próbuje namieszac ...
 😍😍😍
Dziękuje osobom które zawsze są przy YAMT niezależnie od tego jak rozdział jest nudny czy nie udany ❤❤❤

11 mar 2016

Rozdział XLI

Niall's POV

Mimo moich obaw nikt nie pisnął słowem na mój aparat na zębach, czas leciał nie ubłagalnie i zbliżał się koniec października. Dzisiaj jest środa, a w piątek Louis urządza imprezę Halloweenową, więc w szkole wśród zaproszonych osób jest wielkie poruszenie, oczywiście powiązane też ze strojami bo osoby idące razem ustalały jakiś wspólny kostium. W naszym wypadku Alex ma być aniołem, a ja diabłem - mój kostium nie należał do skomplikowanych, czarne spodnie, czarna koszulka, skórzana kurtka i świecące rogi, ale ciekawy jestem wyglądu mojej dziewczyny.

Dzwonek oznajmiający koniec ostatniej lekcji w końcu się odezwał, stanąłem z chłopakami za szkołą i odpaliłem papierosa, do treningu zostało mi jakieś 30 min więc nie musiałem się spieszyć.

- Już chcę piątek. - westchnął Lou.

- Jak każdy. - odparł Liam.

- Bierzecie kogoś ze sobą? - spytał Tommo - Ty Niall to domyślam się.

- Zaprosiłem Meg. - powiedział Payno.

- I zgodziła się? - dopytałem na co przytaknął.

- To działaj. - skomentował Lou i poruszył śmiesznie brwiami.

- A Harry z kimś idzie? - byłem ciekawy.

- Jak na razie nie, dostał porządnego kosza od Rose. - odparł Liam.

- Co przepraszam?! Przecież oni się podobno nienawidzą! - krzyknąłem i prawie zakrztusiłem się dymem.

- Rose jego na pewno, ale Harry tylko się droczył. - westchnął Payno.

- Dobra Niall lecimy do szatni? - zapytał Louis.

- Jasne. - odpowiedzieliśmy - Do jutra. - pożegnaliśmy się z Liamem i skierowaliśmy się do szatni koło boiska.

Na dworzu było coraz chłodniej, a pogoda nie raz płatała figle jednak nadal ciężko trenowaliśmy. Razem z Lou i resztą drużyny przebraliśmy się i wyszliśmy na boisko, gdzie czekał juz trener.

- No panowie za 3 tygodnie w środę o 13.00 gracie pierwszy mecz. Więc dajemy z siebie wszystko żeby dobrze rozpocząć ten sezon. Do roboty! - krzyknął i dmuchnął w gwizdek.

Każdy już wiedział co ma robić, dziesięć okrążeń wokół boiska i rozgrzewka. Dzisiejszy trening mocno dał nam w kość, jednak trener był zadowolony.

- Dobra robota, ostateczny skład podam tydzień przed meczem. Dzięki! - poinformował i zakończył trening.

Czekaliśmy z Lou, aż prysznice się zwolnią, bo niestety zawodników jest więcej niż miejsc. Rozprawialiśmy nad tym czy dostaniemy się do pierwszego składu, co byłoby dla mnie spełnieniem marzeń. W końcu przyszła i nasza kolej, wziąłem szybki prysznic, przebrałem się w czyste ciuchy i odwiozłem Louisa do domu. Resztę dnia spędziłem odrabiając zadania i pisząc z Alex.

***

Nim się obejrzałem był już piątek i stałem przed lustrem ubrany w czarne rurki z dziurami na kolanach, czarny t-shirt, skórzaną kurtkę tego samego koloru i vansy. Alex uparła się, że zobaczymy się dopiero na imprezie bo poszła się wyszykować do Rose, jestem ciekawy jak będzie wyglądać moja księżniczka. Po drodze zgarnąłem jeszcze Harrego i Liama, razem weszliśmy na imprezę i przywitaliśmy się z Lou, wypiliśmy razem po drinku, a w domu zaczęło zbierać się coraz więcej osób.

Minęły dwie godziny od kiedy tu jestem i nie widziałem jeszcze Alex, przepychałem się przez ludzi szukając jej. W kuchni znalazłem Meg i jakąś dziewczynę której wcześniej nie widziałem, podszedłem do nich i przywitałem się z Meg uściskiem.

- Niall to Ally, Ally to Niall. - przedstawiła nas sobie, ująłem jej rękę i posłałem delikatny uśmiech.

- Meg wiesz może gdzie jest Alex? - spytałem.

- Mówiła coś, że idzie się przewietrzyć na taras. - odpowiedziała.

- Dzięki. - powiedziałem i ruszyłem w stronę tarasu.

Znowu wieki zajęło przepychanie się przez tłum, w końcu znalazłem drzwi wychodzące na taras i znalazłem się na świeżym powietrzu. Przejechałem wzrokiem po ludziach i zatrzymałem się na Alex, wyglądała cudownie, biała sukienka z koronkowym wykończeniem, białe rajstopy i sandałki, a na głowie miała wianek z bladoróżowych kwiatków, jedyne co mi przeszkadzało to fakt, że stała w towarzystwie Luka. Od razu poszedłem w ich stronę i złapałem dziewczynę od tyłu za biodra na co się wzdrygnęła, ale po chwili się rozluźniła. Przywitałem ją krótkim pocałunkiem, a Lukowi podałem z niechęcią rękę.

- Jak się bawi mój aniołek? - spytałem.

- Świetnie. - uśmiechnęła się promiennie, zauważyłem że jest już lekko wstawiona - A mój diabełek jest grzeczny? - zaśmiała się.

- Jak zawsze. - mruknąłem jej do ucha, przyciągając do siebie bliżej.

Na szczęście Luke zdążył się usunąć z naszego otoczenia. Chwilę później Alex zaciągnęła mnie do salonu gdzie zaczęliśmy tańczyć, ruchy blondynki były odważne, gryzły się wręcz z jej niewinnym strojem. W domu było gorąco wiec moja kurtka wylądowała na oparciu kanapy, dalej tańczyliśmy do muzyki którą na pewno słychać e całej okolicy, nagle poczułem zimne ręce na moim brzuchu co było sprawką Alex. Muszę przyznać, że od kiedy zacząłem grać w drużynie trochę przypakowałem, na brzuchu miałem lekki zarys mięśni z czego byłem dumny. Przyciągnąłem dziewczynę bliżej siebie i wpiłem się w jej usta, następnie przejechałem ustami przez linię szczęki i dotarłem do szyi przy której zatrzymałem się na dłużej, obdarowałem ją chojną malinką która szybko jej nie zejdzie, ale dziewczyna nie pozostała mi dłużna. Znaleźliśmy wolny fotel i dziewczyna usiadła na moich kolanach, dalej całowaliśmy się, jej ręce wplecione były w moje włosy, natomiast moje trzymały jej talię. Podczas pocałunku chciała się poprawić i przypadkiem otarła się o moje krocze, a w moich spodniach robiło się coraz ciaśniej, zobaczyłem jej zadziorny uśmieszek i zorientowałem się ten ruch jednak nie był przypadkowy, no tak pijana Alex to napalona Alex.

- Kurwa Alex bo dojde w spodnie na oczach wszystkich. - syknąłem czując jak dalej ociera się o mój aż bolesny wzwód.

- To by mogło być zabawne. - zachichotała.

Złapałem ją za biodra, hamując dalsze ruchy. Podniosłem się z fotela i złapałem dziewczynę za rękę prowadząc na piętro do pokoju w którym mamy dziś nocować. Zamknąłem za nami drzwi i ponownie rzuciłem się na blondynkę, musiałem chwilę ochłonąć bo prawdopodobnie w tym momencie doszedłbym po dosłownie kilku ruchach w niej, ułożyłem ją na łóżku i składałem mokre pocałunki na obojczyku. Przejechałem ręką w górę jej nogi i o cholera, ona ma pończochy, a nie rajstopy jak sądziłem wcześniej. Zrzuciłem z niej sukienkę i przy okazji swoje spodnie bo było mi w nich już bardzo nie wygodnie, leżała przede mną w pięknym białym zestawie, a ja obcałowywałem jej ciało. Po chwili oboje byliśmy bez bielizny, wyjąłem portfel ze spodni, a z niego gumkę która szybko znalazła się na moim gotowym juz przyjacielu. Wszedłem w nią gwałtownie i w odpowiedzi usłyszałem mocne jęknięcie, wpiłem się w jej usta, a ona przygryzła moją wargę. Jej jęki wypełniały cały pokój, a nasze tempo było szalone jak nigdy, nie wytrzymałem gdy zacisnęła się wokół mnie i doszedłem tuż po niej.

- Najlepszy kurwa orgazm w życiu. - skomentowała próbując wyrównać oddech.

- Zgadzam się. - odpowiedziałem wychodząc z niej i wyrzucając prezerwatywę.

Dziewczyna nagle zaczęła się ubierac, a ja spojrzałem na nią pytająco.

- Niall dopiero pierwsza, wróćmy jeszcze na dół. - poprosiła.

- Okej. - westchnąłem i wciagnąłem na siebie bokserki, a potem resztę ubrań.

Złapałem dziewczynę za rękę, skradłem jeszcze całusa i zeszliśmy do reszty imprezowiczów.

Rose's POV

Cały wieczór praktycznie przesiedziałam w towarzystwie Liama, Meg ostatnio widziałam jak piła szoty z Ally w kuchni. Siedziałam koło Liama na kanapie popijając drinka z czerwonego kubeczka, spojrzałam się w stronę schodów gdzie była Alex i Niall w widocznie świetnych humorach.

- Jak myślisz co robili na górze? - chłopak zaśmiał mi się do ucha.

- Na bank się pieprzyli. - stwierdziłam.

- Skąd taka pewność? - uniósł brew.

- Niall ma roztrzepane włosy na wszystkie strony, a Alex w magiczny sposób pozbyła się białych pończoch. - zaśmiałam się, a chłopak mi zawtórował. - Poza tym spójrz jak na siebie patrzą.

- Nie chcesz się przewietrzyć? - spytał.

- Czemu nie. - odparłam.

Liczba ludzi w domu powoli się zmniejszała i dotarcie na taras nie stanowiło większego problemu. Po wyjściu na zewnątrz niemal od razu zaciągnęłam się mocno świeżym powietrzem, niebo było bezcmurne dzięki czemu było widać wszystkie gwiazdy.

- Lubisz patrzeć w gwiazdy? - spytał wyrywając mnie z moich myśli.

- Tak, są piękne. - stwierdziłam.

- Nie tak piękne jak Ty. - odparł.

Czy ja się do cholery przesłyszałam?! To było najbardziej urocze zdanie jakie usłyszałam, chłopak spojrzał w moje oczy, a potem na moje usta. Uśmiechnęłam się i po chwili poczułam jego rękę na moim policzku, a jego miękkie usta na moich, całował delikatnie jakby bał się że zrobi mi krzywdę. Nic lepszego nie mogło mnie dzisiaj spotkać.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kolejny ✌
Jakoś chyba nudno się zrobiło :/
+ mała niespodzianka ---> perspektywa Rose.
Chcielibyście raz na jakiś czas perspektywę innego bohatera niż Alex i Niall?
I nowa postać czyli Ally ;)
Dziękuje za aktywność pod ostatnim rozdziałem 😍
aleks9506 xx ❤

7 mar 2016

Rozdział XL

Alex's POV
Wolny tydzień upłynął zbyt szybko i nim się obejrzałam w poniedziałkowy poranek stałam przy mojej szkolnej szafce pakując książki na dzisiejsze lekcje.
- Hej Alex! Gdzie jest Niall? - odwróciłam się do uśmiechniętego Louisa.
- Hej Lou! Niall dziś będzie dziś na trzecią lub czwartą lekcję. - odparłam.
- Co czemu? Nic mi wcześniej nie mówił. - powiedział zdziwiony.
- Mi wysłał wiadomość dopiero dziś rano. - wzruszyłam ramionami.
- Okej dzięki. - uśmiechnął się i odszedł.
Mijała trzecia lekcja, a blondyn dalej nie zawitał w szkole. Nie podobało mi się to bo także nie odpowiadał na moje smsy, chciałam jak najszybciej opuścić klasę jednak nauczycielka angielskiego przetrzymała nas, aby wszystkie prace zebrać razem i żeby nikt nie kantował. Więc z dziesięciominutowej przerwy zostało mi tylko kilka minut, żeby sprawdzić czy Niall dotarł do szkoły. Przepchałam się przez tłum na korytarzy i zobaczyłam blond czuprynę chłopaka, podeszłam do niego od tyłu i mocno objęłam w pasie, chyba się lekko przestraszył bo jego mięśnie momentalnie się napięły.
- Heej Nialler. - powiedziałam wtulając się w jego plecy.
- Hej. - odparł jakoś niewyraźnie, dalej grzebiąc w szafce.
- Czemu Cie nie było? - spytałam i przerwał mi dzwonek na lekcje.
- Pogadamy później. - mruknął i szybko pocałował mnie w policzek, po czym odszedł.
Okej coś mi nie pasuje - odpowiada zdawkowo, mówi niewyraźnie, nie mam zielonego pojęcia o co może mu chodzić. Poszłam na swoją lekcję, którą była informatyka, a tak w ogóle to dwie pod rząd. Lekcja nie dość że dłużyła w nieskończoność to jeszcze nic nie robiliśmy, postanowiłam napisać do Nialla.

Do: Nialler ♥
Hej xx Na pewno wszystko okej Ni? Wydawałeś się jakiś jakiś smutny. 

Od: Nialler ♥
Wszystko w porządku skarbie xx Gorszy dzień i tyle. Nie czekaj na mnie po lekcjach muszę nadrobić sprawdzian i zostaje :*

Do: Nialler ♥
Spotkamy się wieczorem? xx

Od: Nialler ♥ 
Mój brat przyjeżdża i nie mam pojęcia co rodzice wymyślą. Odezwę się xx

Do: Nialler ♥
Okej xx

Nie mówił mi, że jego brat przyjeżdża, coś mi tu nie pasuje. Po skończonych lekcjach stałam przed szkołą czekając na Meg i Rose, miałyśmy iść razem na kawę, chwilę później mignął mi Liam, więc złapałam go za ramię.
- Liam mogę z Tobą zamienić słówko? - spytałam.
- Jasne. - odpowiedział i pożegnał się z kumplami. - O co chodzi?
- Wiesz co jest Niallowi? 
- Nie mam pojęcia, praktycznie się dziś nie odzywał i wystrzelił ze szkoły od razu po dzwonku. - westchnął Liam.
- Czekaj, czekaj. Niall poszedł do domu? - spytałam.
- No tak. - powiedział ostrożnie.
- Coś jest nie tak. - powiedziałam wkurzona - Mi powiedział, że zostaje w szkole żeby napisać jakiś zaległy sprawdzian. 
- Okej to jest dziwne. - stwierdziłam.
- Heej Alex. - usłyszałam Rose.
- Dobra ja Wam nie przeszkadzam, jak się czegoś dowiem to dam znać i vice versa mam nadzieję. - uśmiechnął się.
- Jasne Liam, do zobaczenia. - pożegnałam się z chłopakiem.
- Coś się stało? - spytała Rose.
- Wytłumaczę Wam w kawiarni. - odparłam.
Chwilę później dotarła do nas Meg i ruszyłyśmy do pobliskiej kawiarni, zajęłyśmy stolik w rogu pomieszczenia gdzie nikt nie będzie nam przeszkadzał. Opowiedziałam dziewczynom jak zachowywał się Niall i jak mnie okłamał.
- Powinniście porozmawiać. - stwierdziła Rose.
- Nie chce na niego naciskać. - mruknęłam.
- Kurwa Alex on Cie okłamał, a Ty jeszcze się o niego martwisz? - oburzyła się.
- Rose nie tak nerwowo. - uspakajała ją Meg - Może miał powód.
- Nie usprawiedliwiaj go, oni wszyscy są tacy sami. - burknęła.
- Czemu tak traktujesz ostatnio wszystkich facetów? - spytałam.
- Bo są dupkami, ale Ty nie zmieniaj tematu. Powinnaś iść do niego i kazać mu wszystko wyjaśnić. - powiedziała.
- Muszę się zgodzić z Rose. - westchnęła Meg - Powinien Ci wszystko wyjaśnić, ale na spokojnie.
- Ehh po naszym spotkaniu pójdę do niego, mam nadzieję że wszystko mi wytłumaczy. 
- Lepiej powiedz Meg, jak tam sytuacja z Liamem. - zagadała Rose.
- Piszemy ze sobą. - powiedziała - Jest strasznie miły i w ogóle.
- Ale? - pociągnęła Rose.
- Ale? Nie ma żadnego, ale. - odparła.
- To czemu się jeszcze nie umówiliście. - burknęła Rose.
- Rose! - podniosłam głos - Jak będą gotowi to na pewno coś z tego wyjdzie. - zganiłam dziewczynę.
- Okej, okej. - prychnęła.
Siedziałyśmy w kawiarni prawie dwie godziny, po czym rozeszłyśmy się każda w swoją stronę. Szłam wolnym krokiem w stronę domu Nialla, postanowiłam go uprzedzić, że przyjdę.

Do: Nialler ♥
Jesteś w domu?

Od: Nialler ♥
Tak, a coś się stało?

Do: Nialler ♥
Za chwilę powinnam u Ciebie być.

Od: Nialler ♥
Nie wiem czy to dobry pomysł Alex.

Do: Nialler ♥
Nie pytałam o zdanie. Zaraz będę. 

Byłam dumna z nieugięcia się przed nim, doszłam do jego domu i zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi. Otworzyła mi uśmiechnięta od ucha do ucha Pani Horan.
- Alex skarbie witaj. - uścisnęła mnie.
- Dzień dobry. - uśmiechnęłam się.
- Ty do Nialla? - skinęłam głową - Siedzi w swoim pokoju, ale ma dziś kiepski humor i nie jest skory do rozmowy, ale myślę że to przez ból, Pani doktor mówiła że przez kilka dni może go odczuwać. - westchnęła - Leć już do niego. - uśmiechnęła się.
Zaraz o co w tym chodzi? Niall był rano u jakiegoś lekarza? Czemu mi nie powiedział? Cholera o co chodzi z tym bólem? Zapukałam do drzwi i delikatnie je otworzyłam, rozejrzałam się po pokoju i zobaczyłam otwarte drzwi balkonowe, wyszłam przez nie i zobaczyłam blondyna opartego o barierkę i palącego papierosa.
- Niall? - prawie szepnęłam.
- Hej Alex. - westchnął stojąc do mnie tyłem - Przepraszam za moje szczeniackie zachowanie. - powiedział od razu, ale dalej mówił lekko sepleniąc.
- Niall o co chodzi? O ten gorszy dzień dziś? O jakim bólu i lekarzu mówiła Twoja mama? - wystrzeliłam z siebie jak karabin maszynowy.
- Alex spokojnie to nic takiego. - odparł.
- Nic takiego? Nie odzywasz się, ukrywasz się i okłamujesz mnie to przecież nic takiego. - prychnęłam wściekła i czułam jak łzy zbierają się w kącikach moich oczu - Mieliśmy być ze sobą szczerzy do cholery. - krzyknęłam i chwilę później znalazłam się w objęciach blondyna.
- Przepraszam, zachowałem się jak gówniarz. Serio nic się nie stało, to były moje głupie fochy przez rodziców, którzy zadecydowali beze mnie o konieczności założenia aparatu na zęby. - powiedział skruszony.
- Masz aparat? Tylko o to chodziło? - skinął głową i uśmiechnął się pokazując biały aparat na jego zębach.
- Wkurzyłem się bo to kolejna decyzja podejmowana bez rozmowy ze mną, poza tym czuję się z nim okropnie i wyglądam jak szczyl, nawet babka w kiosku zapytała mnie o dowód jak kupowałem dziś fajki, a nie pytała się nigdy nawet jak jeszcze nie miałem skończonej osiemnastki. Cholernie się wstydzę go i nie chcę słyszeć tekstów że jestem lalusiem dbającym tylko o swój wygląd. - mimo takiej błachostki chłopak nieźle to przeżywał na co ja zaczęłam chichotać - Z czego się śmiejesz? - uniósł brew.
- Wyglądasz uroczo. - śmiałam się dalej - Nie powinieneś przejmować się zdaniem innych. - powiedziałam poważniej - Mi się podoba i to powinno Ci wystarczyć. - stwierdziłam na co chłopak się uśmiechnął.
- Kocham Cię i proszę wybacz mi, koniec z tajemnicami i ukrywaniem czegokolwiek. - powiedział trzymając w dłoniach moje policzki.
- Kocham Cię Niall i już Ci wybaczyłam. - powiedziałam kładąc swoje dłonie na jego.
Chłopak pocałował mnie delikatnie, a ja oddałam pocałunek, jego aparat w ogólnie nie przeszkadzał w tym, praktycznie go nie czułam. Blondyn pogłębił pocałunek przyciągając mnie mocniej do siebie, po chwili oderwaliśmy się od siebie z przyspieszonymi oddechami. Zeszliśmy na dół do kuchni żeby coś zjeść, Niall zrobił mi tosty natomiast sam wyciągnął jogurt z lodówki.
- Ty się dobrze czujesz? Tylko jogurt? To do Ciebie niepodobne. - skomentowałam.
- Bolą mnie zęby, praktycznie nie mogę gryźć. Nic mi nawet nie mów bo mam ochotę na dosłownie wszystko. - jęknął, na co posłałam mu współczujący wzrok i dokończyłam tosty. Mój telefon zawibrował i zobaczyłam wiadomość od Meg na naszej grupie.
Meg: Hej i jak wszystko wyjaśnione?
Alex: Wszystko w porządku, spanikował za bardzo.
Rose: O co chodziło?
Alex: Założyli mu aparat na zęby xD
Meg: I z tego była afera? Serio?
Rose: Boże idiota...
Alex: Nie obrażać mi tu mojego chłopaka!
Meg: Dobra widzimy się jutro ♥
Rose: :*
Alex: Papa ♥
Niall odprowadził mnie potem do domu, cały czas przepraszając i skradając małe pocałunki. Długo nie mogliśmy się rozstać, ale w końcu Niall musiał wracać do domu bo akurat przyjazd jego brata był prawdą, wiem też że będę miała go okazję poznać na środowym treningu na który przyjdzie. Do końca dnia odrabiałam lekcje, uczyłam się i wymieniałam smsy z Niallem. Mam nadzieję, że między nami już na pewno nie będzie żadnych sekretów, tajemnic czy przekrętów. 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ta dam ! Nowy rozdział pod wpływem weny xD
Niall taki panikarz :D 
Niedługo będzie 3 tyś wyświetleń ! ☻
Wow już 40 rozdział :D Macie jakiś ulubiony moment z tego ff? Chętnie się dowiem :)