Weszliśmy do pokoju w akademiku Nialla, z tego co widziałam był w nim tylko on bp drugie łóżko nie było nawet ruszone. Niall podał mi gitarę w pokrowcu którą założyłam na plecy, a sam wziął swoje dwie walizki. Wzięłam jeszcze pudło w którym były zdjęcia, głośniki i kilka płyt.
- Długo tu nie zagościłeś. - zaśmiałam się.
- Ale będę miał jeszcze bliżej do Twojego akademika. - uśmiechnął się, a ja tylko pokręciłam głową.
Droga do bractwa zajęła nam niecałe 15 min, ponieważ pudło które niosłam okazało się cięższe niż myślałam, a Niall idący z dwoma walizkami to nie zbyt dobre połączenie. Stanęliśmy przed wielkim domem zbudowanym z czerwonej cegły, drzwi i okna były białe z pozoru wyglądał dość niewinnie. Weszłam na ganek i otworzyłam drzwi przez które przeszłam najpierw ja, a potem Niall, który za nami zamknął.
- Cholera. - powiedział Niall.
- Wow. - tylko to wyszło z moich ust.
Drewniane meble i podłogi świetnie do siebie pasowały, na ścianie wisiał ogromny telewizor do którego była podpięta jakaś konsola, przed nim stały 2 identyczne kanapy i 2 fotele. Po prawej było przejście do kuchni, a po lewej schody, dalej był korytarz gdzie był jakiś składzik i łazienka.
- Ktoś tu w ogóle jest? - spytałam.
- Na pewno kapitan, duża część jeszcze nie przyjechała, a nasza trójka nowych ma czas do piątku na wprowadzenie się. - odparł.
Usłyszeliśmy skrzypienie schodów, na dół zszedł chłopak, mocno umięśniony i prawie tak wysoki jak Niall, jego ciało było prawie całe w tuszu, a w uszach miał tunele.
- Horan tak? - spytał go podając mu rękę.
- Zgadza się. - odpowiedział Niall.
- Ja jestem Jake kapitan drużyny i jednocześnie przewodniczący bractwa. A to? - wskazał na mnie.
- Moja dziewczyna Alex. - przedstawił mnie, a ja się uśmiechnęłam.
- Daj Horan jedną walizkę, pokaże Wam pokój który będziesz dzielił z Michaelem. - poinformował go Jake.
Weszliśmy na pierwsze piętro gdzie był korytarz i rząd drzwi, chłopak zaprowadził nas pod ostatnie drzwi i dał Niallowi klucz do nich.
- Każde drzwi są zamykane klucz dla jakiejkolwiek prywatności, łazienkę masz akurat na przeciwko. - powiedział - Jakbyś miał jakieś pytania będę u siebie, na moich drzwiach jest napis "kapitan". - dodał.
- Dzięki. - odparł Niall i otworzył drzwi do pokoju.
Pokój był całkiem spory, po dwóch jego stronach były duże łóżka, a obok nich szafki. Na ścianie wisiał telewizor, ale nie tak duży jak w salonie, otworzyłam drzwi które były na przeciwko łóżka Nialla i okazały się wejściem do garderoby w której były dwie szafy i dwie półki na buty. Niall wybrał łóżko przy oknach, pokój był świetny i posiadał jeszcze balkon wychodzący na tylny ogródek, gdzie był basen, grill i leżaki.
- Jestem w niebie. - zaśmiał się Niall i rzucił na łóżko.
- Zazdroszczę Ci serio. - odparłam.
- I tak będziesz tu spędzała sporo czasu. - wzruszył ramionami.
- Skąd taka pewność? - uniosłam brew.
- Bo ja Cię teraz już nigdzie nie wypuszczę. - powiedział i pociągnął mnie na łóżko.
Pisnęłam, ale potem zaczęłam się śmiać, Niall zawisnął nade mną i złączył nasze usta, potem zaczął składać pocałunki na szczęce i szyi, jednak nagle drzwi pokoju otworzyły się i wparował do niego chłopak z kolorowymi włosami przeklinając pod nosem.
- Siema. - rzucił i zamknął za sobą drzwi, Niall wstał i przywitał się z chłopakiem.
- Mike to moja dziewczyna Alex, Alex to Mike tak jak ja dostał się do drużyny. - przedstawił nas Niall.
- Miło mi Cię poznać. - uśmiechnął się chłopak.
- Mi Ciebie też. - podałam mu rękę, jednak on mnie przytulił, byłam nieco zaskoczona, jednak widziałam jak Niall się po cichu śmieje.
- Dobra idę po resztę moich bagaży. - westchnął i wyszedł.
- Z czego się śmiejesz? - spojrzałam na blondyna.
- Z Twojej zdezorientowanej miny. - przewrócił oczami.
- Mógłbyś chociaż udawać, że jesteś zazdrosny. - zażartowałam.
- Myślę, że w tym wypadku to Ty powinnaś uważać. - blondyn przez cały czas miał uśmieszek na ustach.
- Co? - spytałam.
- Wiesz, Mike po którymś treningu próbował zaprosić mnie na randkę. - powiedział zupełnie poważnie, a ja stałam jak słup i patrzyłam na niego wielkimi oczami.
- Żartujesz sobie? - rzuciłam, a blondyn zaprzeczył.
- Grzecznie wytłumaczyłem mu że mam dziewczynę którą kocham najbardziej na świecie. - odparł i przytulił mnie mocno.
- Jesteś głupi. - jęknęłam.
- I tak mnie kochasz. - zaśmiał się.
- Kocham. - westchnęłam i objęłam chłopaka.
Koło 21.00 Niall odprowadził mnie do akademika i wszedł jeszcze na chwilę, okazało się, że siedzieli u nas Harry i Liam. Blondyn z wielkim entuzjazmem przywitał się z przyjaciółmi, po czym wszyscy razem postanowili wracać.
- Czy Wy macie tylko tak przystojnych kolegów? - jęknęła Soph.
- Jak widać. - zaśmiałam się.
- Umówiłam się z Harrym. - pisnęła Alice.
- W końcu mieszkacie w jednym mieście. - zaśmiałam się.
Nie rozmawiałyśmy za długo bo ja i Al byłyśmy zmęczone, wzięłyśmy po kolei prysznic i szybko wskoczyłyśmy do łóżek.
***
Następnego dnia obudził mnie silny zapach kawy i czekoladowych muffinek, przeciągnęłam się i zobaczyłam, że Alice i Soph trzymają po kawie ze Starbucksa i ciastu w dłoniach.
- Skąd to macie? - spojrzałam na blat w kuchni gdzie stała papierowa torba, a na niej czarnym markerem napis "Alex ♥".
- Chłopaka takiego jak Twój to ze świecą szukać. - powiedziała Soph z pełnymi ustami.
- Niall tu był? Czemu nikt nie nie obudził. - powiedziałam zawiedziona.
- Zakazał nam budzenia Cię, zostawił jedzenie, pocałował Twój policzek i wyszedł. - powiedziała Alice.
Westchnęłam i spojrzałam do torby gdzie znalazłam moją ukochaną muffinkę z malinami i latte z syropem miętowym. Pokręciłam głową z uśmiechem i podeszłam do łóżka skąd zabrałam telefon i szybko napisałam do Nialla.
Do: Skarb ♥
Dziękuję za śniadanie :* Mogłeś mnie obudzić :(
Odłożyłam telefon na blat w kuchni i wyjęłam jedzenie z torby, ugryzłam muffinkę która rozpłynęła się w moich ustach, mój telefon wydał z siebie dźwięk smsa.
Od: Skarb ♥
Nie ma sprawy :) Nie miałem serca Cię budzić xx. Idziemy dziś na obiad z całą ekipą?
- Macie ochotę na wspólny obiad dziś? Z chłopakami? - zapytałam.
- Jasne. - uśmiechnęła się Alice, spojrzałam na Soph.
- Niestety muszę dziś spotkać się z dziewczynami z zespołu, ale może wieczorem napijemy się wina i trochę lepiej poznamy? W końcu będziemy mieszkać razem trochę. - zaproponowała.
- Brzmi dobrze. - stwierdziłam.
Do: Skarb ♥
Ja i Alice chętnie z Wami wyskoczymy, Soph nie może.
Od: Skarb ♥
Będziemy po Was koło 14.00 xx
Spojrzałam na godzinę, 10.30, nieźle sobie pospałam. Dokończyłam swoje śniadanie, Soph pożegnała się z nami i wyszła na swoje spotkanie. Wyszykowałam się i rozłożyłam na łóżku czekając na przyjście chłopaków, mój telefon zawibrował, odblokowałam ekran i uśmiechnęłam się.
Meg: Hej ♥
Rose: Siema ♥
Alex: Heeej ♥ Jejku jak ja za Wami tęsknie :o Opowiadajcie jak u Was!
Rose: Nowy Jork jest cudowny, ale brakuje mi Was :( Moja współlokatorka to szalona imprezowiczka :/
Meg: Nudno bez Was :( Mam Ally, ale to nie to samo. Ale opowiadaj Alex jak Dublin!
Rose: Właśnie!
Alex: Jestem w pokoju z Alice :) I jeszcze jedną dziewczyną. Zaraz idziemy na obiad z Niallem, Harrym i Liamem.
Rose: Pozdrów Liama :)
Alex: Przekaże na pewno.
Meg: Ode mnie też przekaż chłopakom pozdrowienia.
Alex: Okej, muszę spadać bo właśnie przyszli. Buźka ♥
Meg: Pa xx
Rose: :*
Zgarnęłam bluzę, a do kieszeni włożyłam telefon, pieniądze i kluczyk do pokoju. Zeszłyśmy z Alice na dół, gdzie czekali chłopcy, od razu rzuciłam się na Nialla, który wykazał się refleksem i mnie złapał.
- Hej księżniczko. - uśmiechnął i pocałował mnie, od razu oddałam pocałunek.
- Hej. - powiedziałam odrywając się od chłopaka.
Przywitałam się z resztą i wyszliśmy za kampus w poszukiwaniu jakieś knajpki. W końcu znaleźliśmy jakieś miejsce w dość obleganej restauracji, a jak jest sporo osób to jedzenie musi być dobre. Usiedliśmy, zamówiliśmy picie i zaczęliśmy przeglądać menu, wybrałam pieczonego łososia z warzywami.
- Więc jak Wam się podoba? - zapytał Harry.
- Nawet nie zaczęliśmy jeszcze zajęć. - zaśmiałam się.
- Wiem, ale to jest takie ekscytujące. - wygłupiał się.
- Ważne, że mamy blisko do siebie. - uśmiechnął się Liam.
- W ogóle macie pozdrowienia od Meg i Rose. - przypomniałam sobie.
- Co u nich? - spytał od razu Payn.
- Meg dalej jest z Ally, ale tęskni za nami, a Rose jest zakochana w Nowym Jorku, ale ma współlokatorkę imprezowiczkę i nie widzi jej się to. - wzruszyłam ramionami.
- A co u Tomlinsona? - wyrwał się Niall.
- Też dostał się do drużyny na uniwerku. - uśmiechnął się Harry.
W końcu przyszło jedzenie, a my dalej rozmawialiśmy na dosłownie wszystkie tematy. Muszę przyznać, że obiad był pyszny i na pewno jeszcze tu wpadniemy. W drodze powrotnej zaszłyśmy z Alice do sklepu i kupiłyśmy dwa wina na dzisiejszy wieczór z Sophią, chłopcy oczywiście próbowali się wkręcić, ale szybko udało nam się wybić ich pomysł z głów babskimi filmami i maseczkami na twarz. No to czas poznać naszą współlokatorkę.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Moje prace:
superr rozdz tylko szkoda że nie ma z nimi dziewczyn louisa
OdpowiedzUsuńZarąbiste ♥
OdpowiedzUsuńMasz tumblr ??
OdpowiedzUsuńNie mam :P
Usuń