Alex POV
Droga powrotna do Londynu obyła się na szczęście bez większych niespodzianek. Rodzice blondyna odebrali nas z lotniska, mama Nialla oczywiście spanikowała, ale to przez to, że się o niego troszczy. Aktualnie jadę z tatą po Nialla, dziś jest mecz o mistrzostwo w którym bez gadania blondyn nie może zagrać, więc jedzie jako kibic. Gdy dotarliśmy na miejsce Niall już czekał na podjeździe, widać była że jego humor nie był najlepszy, ale co się dziwić. Usiadł ze mną na tyle, po czym podał rękę mojemu tacie w geście powitania, a mnie szybko cmoknął w usta i złapał moją rękę. Jakieś pół godziny później byliśmy już pod szkołą, podziękowaliśmy tacie i umówiliśmy się z nim na telefon w kwestii powrotu. Szkolny parking był cały zapełniony, wszędzie kręcili się ludzie jak i z naszej szkoły, jak i ze szkoły rywali.
- Harry zajął nam miejsca w pierwszym rzędzie. - poinformował mnie blondyn.
- To świetnie. - uśmiechnęłam się.
Przepychaliśmy się przez ludzi na trybunach, aż w końcu znaleźliśmy Harrego, Liama i Rose na samym środku w pierwszym rzędzie. Przywitaliśmy się i usiedliśmy razem z nimi.
- Panowie idziemy skopać tyłek Tomlinsonowi przed meczem? - zaśmiał się Harry.
- Jeszcze się pytasz! - odpowiedzieli na raz Niall i Liam.
Chłopcy przeprosili i poszli życzyć Louisowi szczęścia. W tym czasie rozmawiałam sobie z Rose i o wymianie i o szkole, a nawet o uczelniach, najbardziej jej zależy na Nowym Jorku, ale nie chce się rozstawać z Liamem. Chwilę po tym jak chłopcy wrócili zawodnicy zaczęli wychodzić na boisko, trybuny były zapełnione po brzegi i było głośno jak nigdy. Pierwsza połowa meczu była pełna emocji, ale nie padł żądny gol, Louis nie mógł dogadać się z chłopakiem który był z nim na ataku.
- Kurwa! Gdybym ja tam był byłoby już co najmniej 5:0. - krzyknął Niall.
- To oczywiste stary. - potwierdził Liam.
Niall wstał i szybkim krokiem ruszył w stronę szatni, mam nadzieję że nie odbiło mu na tyle żeby jednak zagrać w tym meczu. Niecierpliwie czekałam na powrót blondyna, ale na szczęście równo z gwizdkiem sędziego Niall usiadł koło mnie.
- Już się bałam że poszedłeś grać. - westchnęłam opierając się o niego.
- Nie jestem taki głupi, chce jeszcze trochę pograć w przyszłości. - zaśmiał się.
- Po co poszedłeś? - spytałam.
- Pogadać z trenerem o zmianie na ataku, Joshowi dziś nie idzie, ale na rezerwie jest Sam z którym Louis się dogaduje, jeszcze nie grał w żadnym meczu, ale na treningach radzi sobie świetnie. - wytłumaczył.
- Trener da mu szanse? - uniosłam brew - No wiesz jego pierwszy mecz i to jeszcze o mistrzostwo?
- Trener liczy się z moim zdaniem. - wzruszył ramionami - Mam nadzieje, że podejmie słuszną decyzje.
- Oby. - westchnęłam.
- Jest! Patrz po drugiej stronie boiska przy linii. To Sam! - krzyknął podekscytowany blondyn.
Widziałam, że od razu humor mu się poprawił. Druga połowa meczu była zdecydowanie ciekawsza, Louis strzelił dwie bramki, natomiast Sam jedną i to był jego dobry mecz. Cała nasza szkoła dosłownie zaczęła szaleć, gdy tylko zabrzmiał ostatni gwizdek. Cała drużyna wzięła Louis i Sama na ręce i zaczęli ich podrzucać. Tomlinson poszedł do sędziego i odebrał puchar, po czym wziął mikrofon do ręki.
- Wow, jestem na prawdę szczęśliwy z naszej wygranej, chciałem podziękować: naszemu trenerowi który wyciskał z nas wszystko do ostatniej chwili, całej drużynie bo dali z siebie 150%, przeciwnikom za dobrą i równą grę oraz osobie której nam dziś zabrakło w drużynie, ale myślami i duchem była z nami - Horan mistrzu. - zaśmiał się Louis - Co więcej powiedzieć? MISTRZOSTWO JEST NASZE!!! - wydarł się Louis czym poruszył wszystkich.
Obie drużyny podziękowały sobie i wróciły do szatni. Miało chyba zdążył zapomnieć, że sam nie grał w meczu i cieszył się jak głupi. Poszliśmy pod szatnie i złapaliśmy tam Louisa, wszyscy mu pogratulowaliśmy.
- Idziemy dziś do klubu? Ja stawiam! - zaproponował Tomlinson.
- Jasne! - wszyscy przytaknęli mu.
- Niall jesteś pewien, że dasz radę? - spytałam.
- Jasne, przecież nie będę tańczył, usiądę napiję się piwa, przeciwbólowych już nie biorę więc nie ma problemu. - zapewnił mnie.
- Okej. - uśmiechnęłam się i wtuliłam w chłopaka.
Tak jak się umówiliśmy wieczorem cała drużyna i kilka innych osób uczciło dzisiejszą wygraną. Louis upił się jak nigdy, myślałam że ten człowiek ma dużo energii, ale dziś przeszedł sam siebie. Ja natomiast cały wieczór przesiedziałam na kolanach Nialla rozmawiając z nim, pijąc i całując się.
***
Stałam przed lustrem i nerwowo przygładzałam spódnice, starałam się oddychać, ale od dzisiejszego dnia zależy cała moja przyszłość, dziś dziś dzień egzaminów. Usłyszałam klakson samochodu, założyłam buty i wyszłam z domu, zamknęłam go dokładnie po czym wsiadłam do samochodu blondyna. Chłopak uśmiechnął się ciepło i dał mi szybkiego całusa.
Stałam przed lustrem i nerwowo przygładzałam spódnice, starałam się oddychać, ale od dzisiejszego dnia zależy cała moja przyszłość, dziś dziś dzień egzaminów. Usłyszałam klakson samochodu, założyłam buty i wyszłam z domu, zamknęłam go dokładnie po czym wsiadłam do samochodu blondyna. Chłopak uśmiechnął się ciepło i dał mi szybkiego całusa.
- Jak się czujesz? - spytał.
- Chyba zaraz zwymiotuje ze stresu. - przełknęłam ślinę.
- Będzie dobrze zobaczysz. - pocieszał mnie Niall - Przez ostatnie tygodnie nic innego nie robiłaś tylko powtarzałaś materiał, nawet przy spotkaniach ze mną, aż i mi coś w tej głowie zostało. - zaśmiał się i muszę przyznać, że trochę mnie to rozluźniło.
- Może masz racje. - westchnęłam.
- Na pewno mam rację. Poza tym pamiętaj że mamy nasze szczęśliwe talizmany. - powiedział poważnie na co uniosłam brew, a on wyciągnął do mnie rękę - Nasze szczęśliwe koniczynki. - wyszczerzył się.
Sama się na to uśmiechnęłam i spojrzałam na swój nadgarstek na którym wisiała srebrna koniczynka na łańcuszku, oby Niall miał racje. Chwilę później dojechaliśmy pod szkole, wszędzie byli elegancko ubrani ludzie dyskutujący nad tym jakie tematy będą na egzaminie. Jestem pewna że kilka następnych dni, będzie najcięższymi w moim życiu. Niall wyszedł z samochodu i otworzył mi drzwi, po czym złapał mnie za rękę i razem ruszyliśmy w stronę szkoły, przed nią już stała już nasza paczka. Wszyscy razem poszliśmy pod sale gimnastyczną gdzie odmeldowaliśmy się i wylosowaliśmy numer ławki.
Sam egzamin był przyjemniejszy niż myślałam, temat mi podszedł i rozpisałam się jak nigdy. Następne dni wyglądały podobnie. Po ostatnim egzaminie poszliśmy na piwo gdzie każdy mówił gdzie chciałby najbardziej się dostać i jakie ma plany na przyszłość.
***
- Alex przyszło! - usłyszałam krzyk mojej matki który oznaczał tylko jedno, przyszedł ostatni list z decyzją o przyjęciu na studia.
- Alex przyszło! - usłyszałam krzyk mojej matki który oznaczał tylko jedno, przyszedł ostatni list z decyzją o przyjęciu na studia.
- To dobrze! - odkrzyknęłam i szybko wystukałam smsa do Nialla.
Do: Nialler ♥
Masz już list z LA?
Od: Nialler ♥
Mam! Pisać do reszty, że dziś otwieramy?
Do: Nialler♥
Pisz do chłopaków ja informuje dziewczyny. 15.00?
Od: Nialler ♥
Ok pasuje. Widzimy się później skarbie xx
Do: Nialler ♥
♥♥♥
Wszyscy umówiliśmy się na 15.00 przed domem Nialla i jedziemy gdzieś za Londyn żeby w spokoju usiąść i otworzyć listy z naszych uczelni. Jakąś godzinę później zaleźliśmy dogodne miejsce, rozłożyliśmy koce na jakieś polanie i każdy koło siebie położył koperty.
- Kto pierwszy? - spytał Liam.
- Dobra ja zacznę. - westchnął Harry - Pierwszy jest z Londynu i... dostałem się! - uśmiechnął się - Drugi to Dublin tu bym wolał pójść. - rozerwał kopertę trzęsącymi się dłońmi - TAK! Mam to!
Wszyscy zaczęli się śmiać z Harrego skaczącego wokół nas. Liam podobnie jak Harry dostał się do Londynu i do Dublina z naciskiem na to drugie, Louis dostał się i do Londynu i do Manchesteru i jest pewny, że wybiera tą drugą uczelnie, przez co wiem że z nim na 100% się rozstaje. Meg dostała się do obu uczelni w Londynie, Rose ku niepocieszeniu Liama dostała się do uczelni w Nowym Jorku, spojrzeli na siebie smutno, ale nie dziwię się jej że nie chce przepuścić szansy studiowania w jednej z lepszych uczelni na świecie. W końcu zostaliśmy tylko ja i Niall.
- Okej, teraz ja. - przełknęłam ślinę - Londyn... dostałam się - powiedziałam spokojnie bo to jest opcja awaryjna - Dublin... akceptacja! - pisnęłam bo szczerze to była moja docelowa uczelnia, został list z Los Angeles, to było bardziej marzenie niż coś realnego, rozerwałam delikatnie kopertę i wyciągnęłam list - Chcielibyśmy poinformować, że Pani podanie zostało ZAAKCEPTOWANE! - wydałam z siebie pisk i muszę wyglądać jak Harry kilka minut temu.
Cholera w życiu nie spodziewałam się, że dostane się na studia do słonecznego Los Angeles. Został tylko Niall, listy z Londynu i Dublina tak jak u mnie były akceptacyjne, chłopak wyjął list i zaczął go czytać.
- I jak? - ponagliłam go.
- Chcielibyśmy poinformować że Pana podanie zostało...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Bum! Niestety potrzymam Was w niepewności.
Jak sądzicie co Niall ma napisane w liście?
Moje prace:
Love ya ♥♥♥
Pisz nexta !!!!!!
OdpowiedzUsuńwowowowowowo musiał się dostać jej kiedy nexxxxx
OdpowiedzUsuń