11 mar 2016

Rozdział XLI

Niall's POV

Mimo moich obaw nikt nie pisnął słowem na mój aparat na zębach, czas leciał nie ubłagalnie i zbliżał się koniec października. Dzisiaj jest środa, a w piątek Louis urządza imprezę Halloweenową, więc w szkole wśród zaproszonych osób jest wielkie poruszenie, oczywiście powiązane też ze strojami bo osoby idące razem ustalały jakiś wspólny kostium. W naszym wypadku Alex ma być aniołem, a ja diabłem - mój kostium nie należał do skomplikowanych, czarne spodnie, czarna koszulka, skórzana kurtka i świecące rogi, ale ciekawy jestem wyglądu mojej dziewczyny.

Dzwonek oznajmiający koniec ostatniej lekcji w końcu się odezwał, stanąłem z chłopakami za szkołą i odpaliłem papierosa, do treningu zostało mi jakieś 30 min więc nie musiałem się spieszyć.

- Już chcę piątek. - westchnął Lou.

- Jak każdy. - odparł Liam.

- Bierzecie kogoś ze sobą? - spytał Tommo - Ty Niall to domyślam się.

- Zaprosiłem Meg. - powiedział Payno.

- I zgodziła się? - dopytałem na co przytaknął.

- To działaj. - skomentował Lou i poruszył śmiesznie brwiami.

- A Harry z kimś idzie? - byłem ciekawy.

- Jak na razie nie, dostał porządnego kosza od Rose. - odparł Liam.

- Co przepraszam?! Przecież oni się podobno nienawidzą! - krzyknąłem i prawie zakrztusiłem się dymem.

- Rose jego na pewno, ale Harry tylko się droczył. - westchnął Payno.

- Dobra Niall lecimy do szatni? - zapytał Louis.

- Jasne. - odpowiedzieliśmy - Do jutra. - pożegnaliśmy się z Liamem i skierowaliśmy się do szatni koło boiska.

Na dworzu było coraz chłodniej, a pogoda nie raz płatała figle jednak nadal ciężko trenowaliśmy. Razem z Lou i resztą drużyny przebraliśmy się i wyszliśmy na boisko, gdzie czekał juz trener.

- No panowie za 3 tygodnie w środę o 13.00 gracie pierwszy mecz. Więc dajemy z siebie wszystko żeby dobrze rozpocząć ten sezon. Do roboty! - krzyknął i dmuchnął w gwizdek.

Każdy już wiedział co ma robić, dziesięć okrążeń wokół boiska i rozgrzewka. Dzisiejszy trening mocno dał nam w kość, jednak trener był zadowolony.

- Dobra robota, ostateczny skład podam tydzień przed meczem. Dzięki! - poinformował i zakończył trening.

Czekaliśmy z Lou, aż prysznice się zwolnią, bo niestety zawodników jest więcej niż miejsc. Rozprawialiśmy nad tym czy dostaniemy się do pierwszego składu, co byłoby dla mnie spełnieniem marzeń. W końcu przyszła i nasza kolej, wziąłem szybki prysznic, przebrałem się w czyste ciuchy i odwiozłem Louisa do domu. Resztę dnia spędziłem odrabiając zadania i pisząc z Alex.

***

Nim się obejrzałem był już piątek i stałem przed lustrem ubrany w czarne rurki z dziurami na kolanach, czarny t-shirt, skórzaną kurtkę tego samego koloru i vansy. Alex uparła się, że zobaczymy się dopiero na imprezie bo poszła się wyszykować do Rose, jestem ciekawy jak będzie wyglądać moja księżniczka. Po drodze zgarnąłem jeszcze Harrego i Liama, razem weszliśmy na imprezę i przywitaliśmy się z Lou, wypiliśmy razem po drinku, a w domu zaczęło zbierać się coraz więcej osób.

Minęły dwie godziny od kiedy tu jestem i nie widziałem jeszcze Alex, przepychałem się przez ludzi szukając jej. W kuchni znalazłem Meg i jakąś dziewczynę której wcześniej nie widziałem, podszedłem do nich i przywitałem się z Meg uściskiem.

- Niall to Ally, Ally to Niall. - przedstawiła nas sobie, ująłem jej rękę i posłałem delikatny uśmiech.

- Meg wiesz może gdzie jest Alex? - spytałem.

- Mówiła coś, że idzie się przewietrzyć na taras. - odpowiedziała.

- Dzięki. - powiedziałem i ruszyłem w stronę tarasu.

Znowu wieki zajęło przepychanie się przez tłum, w końcu znalazłem drzwi wychodzące na taras i znalazłem się na świeżym powietrzu. Przejechałem wzrokiem po ludziach i zatrzymałem się na Alex, wyglądała cudownie, biała sukienka z koronkowym wykończeniem, białe rajstopy i sandałki, a na głowie miała wianek z bladoróżowych kwiatków, jedyne co mi przeszkadzało to fakt, że stała w towarzystwie Luka. Od razu poszedłem w ich stronę i złapałem dziewczynę od tyłu za biodra na co się wzdrygnęła, ale po chwili się rozluźniła. Przywitałem ją krótkim pocałunkiem, a Lukowi podałem z niechęcią rękę.

- Jak się bawi mój aniołek? - spytałem.

- Świetnie. - uśmiechnęła się promiennie, zauważyłem że jest już lekko wstawiona - A mój diabełek jest grzeczny? - zaśmiała się.

- Jak zawsze. - mruknąłem jej do ucha, przyciągając do siebie bliżej.

Na szczęście Luke zdążył się usunąć z naszego otoczenia. Chwilę później Alex zaciągnęła mnie do salonu gdzie zaczęliśmy tańczyć, ruchy blondynki były odważne, gryzły się wręcz z jej niewinnym strojem. W domu było gorąco wiec moja kurtka wylądowała na oparciu kanapy, dalej tańczyliśmy do muzyki którą na pewno słychać e całej okolicy, nagle poczułem zimne ręce na moim brzuchu co było sprawką Alex. Muszę przyznać, że od kiedy zacząłem grać w drużynie trochę przypakowałem, na brzuchu miałem lekki zarys mięśni z czego byłem dumny. Przyciągnąłem dziewczynę bliżej siebie i wpiłem się w jej usta, następnie przejechałem ustami przez linię szczęki i dotarłem do szyi przy której zatrzymałem się na dłużej, obdarowałem ją chojną malinką która szybko jej nie zejdzie, ale dziewczyna nie pozostała mi dłużna. Znaleźliśmy wolny fotel i dziewczyna usiadła na moich kolanach, dalej całowaliśmy się, jej ręce wplecione były w moje włosy, natomiast moje trzymały jej talię. Podczas pocałunku chciała się poprawić i przypadkiem otarła się o moje krocze, a w moich spodniach robiło się coraz ciaśniej, zobaczyłem jej zadziorny uśmieszek i zorientowałem się ten ruch jednak nie był przypadkowy, no tak pijana Alex to napalona Alex.

- Kurwa Alex bo dojde w spodnie na oczach wszystkich. - syknąłem czując jak dalej ociera się o mój aż bolesny wzwód.

- To by mogło być zabawne. - zachichotała.

Złapałem ją za biodra, hamując dalsze ruchy. Podniosłem się z fotela i złapałem dziewczynę za rękę prowadząc na piętro do pokoju w którym mamy dziś nocować. Zamknąłem za nami drzwi i ponownie rzuciłem się na blondynkę, musiałem chwilę ochłonąć bo prawdopodobnie w tym momencie doszedłbym po dosłownie kilku ruchach w niej, ułożyłem ją na łóżku i składałem mokre pocałunki na obojczyku. Przejechałem ręką w górę jej nogi i o cholera, ona ma pończochy, a nie rajstopy jak sądziłem wcześniej. Zrzuciłem z niej sukienkę i przy okazji swoje spodnie bo było mi w nich już bardzo nie wygodnie, leżała przede mną w pięknym białym zestawie, a ja obcałowywałem jej ciało. Po chwili oboje byliśmy bez bielizny, wyjąłem portfel ze spodni, a z niego gumkę która szybko znalazła się na moim gotowym juz przyjacielu. Wszedłem w nią gwałtownie i w odpowiedzi usłyszałem mocne jęknięcie, wpiłem się w jej usta, a ona przygryzła moją wargę. Jej jęki wypełniały cały pokój, a nasze tempo było szalone jak nigdy, nie wytrzymałem gdy zacisnęła się wokół mnie i doszedłem tuż po niej.

- Najlepszy kurwa orgazm w życiu. - skomentowała próbując wyrównać oddech.

- Zgadzam się. - odpowiedziałem wychodząc z niej i wyrzucając prezerwatywę.

Dziewczyna nagle zaczęła się ubierac, a ja spojrzałem na nią pytająco.

- Niall dopiero pierwsza, wróćmy jeszcze na dół. - poprosiła.

- Okej. - westchnąłem i wciagnąłem na siebie bokserki, a potem resztę ubrań.

Złapałem dziewczynę za rękę, skradłem jeszcze całusa i zeszliśmy do reszty imprezowiczów.

Rose's POV

Cały wieczór praktycznie przesiedziałam w towarzystwie Liama, Meg ostatnio widziałam jak piła szoty z Ally w kuchni. Siedziałam koło Liama na kanapie popijając drinka z czerwonego kubeczka, spojrzałam się w stronę schodów gdzie była Alex i Niall w widocznie świetnych humorach.

- Jak myślisz co robili na górze? - chłopak zaśmiał mi się do ucha.

- Na bank się pieprzyli. - stwierdziłam.

- Skąd taka pewność? - uniósł brew.

- Niall ma roztrzepane włosy na wszystkie strony, a Alex w magiczny sposób pozbyła się białych pończoch. - zaśmiałam się, a chłopak mi zawtórował. - Poza tym spójrz jak na siebie patrzą.

- Nie chcesz się przewietrzyć? - spytał.

- Czemu nie. - odparłam.

Liczba ludzi w domu powoli się zmniejszała i dotarcie na taras nie stanowiło większego problemu. Po wyjściu na zewnątrz niemal od razu zaciągnęłam się mocno świeżym powietrzem, niebo było bezcmurne dzięki czemu było widać wszystkie gwiazdy.

- Lubisz patrzeć w gwiazdy? - spytał wyrywając mnie z moich myśli.

- Tak, są piękne. - stwierdziłam.

- Nie tak piękne jak Ty. - odparł.

Czy ja się do cholery przesłyszałam?! To było najbardziej urocze zdanie jakie usłyszałam, chłopak spojrzał w moje oczy, a potem na moje usta. Uśmiechnęłam się i po chwili poczułam jego rękę na moim policzku, a jego miękkie usta na moich, całował delikatnie jakby bał się że zrobi mi krzywdę. Nic lepszego nie mogło mnie dzisiaj spotkać.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kolejny ✌
Jakoś chyba nudno się zrobiło :/
+ mała niespodzianka ---> perspektywa Rose.
Chcielibyście raz na jakiś czas perspektywę innego bohatera niż Alex i Niall?
I nowa postać czyli Ally ;)
Dziękuje za aktywność pod ostatnim rozdziałem 😍
aleks9506 xx ❤

5 komentarzy: